Uff ...  ... 200!

 
 
 
 
TLVP
Home
 
 
 
 
Czytelnia
Book Nook
 
 
 
 
Mahabharata 210 (po polsku)
 
 
 
 
Mahabharata 212 (po polsku)
 
 
 
 
Downloaduj
Mahabharata
w formie PDF
 
 
 
 
Mahabharata Spis opowieści
 
 
 
 
“Good” Violence versus “Bad”
 
 
 
 
Hymny Rigwedy o stworzeniu świata
 
 
 
 
Napisz
do nas

Napisz do nas
Maha­bharata

Opowieść 211:

O naturze kobiet

 

opowiada

 

Barbara Mikołajew­ska

 

na podstawie fragmentów Mahābharāta,

Anusasana Parva, Part 2, Sections XXXVII-XLIII,

w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,

URL: http://www.sacred-texts.com​/hin​/m06​/index.htm


Wydanie I internetowe

Copyright © 2015 by B. Mikołajewska
Wszelkie prawa zastrzeżone
Porada techniczna i edytorska: F.E.J. Linton

The Lintons’ Video Press
New Haven, CT
06511 USA


e-mail inquiries: tlvpress @ yahoo . com


Spis treści

 

1. O odwiecznych wadach kobiet i ich skłonności do opuszczania ścieżki prawości

2. O tym, jak Brahma obdarzył kobiety ich wadami

3. O tym, jak Wipula obronił żonę swego nauczyciela przed zejściem ze ścieżki prawości

4. O tym, jak Wipula został zmuszony do przemyślenia tego, czy broniąc Ruczi przed grzechem sam nie popełnił grzechu

5. Słowniczek Mahabharaty




Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, mówi się, że cała rasa ludzka ma prawą naturę i swym postępowaniem jest zdolna do zdobycia statusu bogów. Fakt ten jednak bardzo niepokoił bogów, którzy zaczęli się obawiać utraty swej pozycji. Udali się więc wszyscy razem przed oblicze dziadka wszechświata ... Potężny Brahma poznawszy, co leży im na sercu stworzył kobiety z pomocą rytu atharwan wykonywanego w celu zniszczenia niewidzialnego wroga. Podczas poprzedniego stwarzania wszystkie kobiety był prawe. Obecnie jednak zostały stworzone przez Brahmę z pomocą ułudy i wszystkie stały sie grzeszne. Brahma obdarzył je żądzą cielesnej przyjemności”.

(Mahābharāta, Anusasana Parva, Part 2, Section XL)



1. O odwiecznych wadach kobiet i i ich skłonności do opuszczania ścieżki prawości

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, chciałbym teraz posłuchać o naturze kobiet. Mówi się, że kobiety są u korzeni wszelkiego zła, że są niezwykle słabe i lekkomyślne i łatwo schodzą ze ścieżki prawości. Powiedz mi, czy jest tak naprawdę?”

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, w odpowiedzi na to pytanie posłuchaj starej opowieści o rozmowie między riszim Naradą i niebiańską kurtyzaną o imieniu Pańcacuda, która choć sama była kobietą, chcąc mówić prawdę opowiedziała Naradzie o słabości tkwiącej w naturze kobiet.

Pewnego dnia, w odległych czasach, Narada wędrując jak zwykle po wszystkich światach spotkał piękną apsarę Pańcacudę, która zamieszkiwała w regionie Brahmy. Patrząc na jej ciało o bezbłędnej urodzie rzekł: ‘O ty o wąskiej talii, wytłumacz mi coś, proszę, i pomóż mi w ten sposób w pozbyciu się wątpliwości, która zrodziła się w moim umyśle’.

Pańcacuda rzekła: ‘O Narada, pytaj. Jeżeli zapytasz mnie o coś, o czym wiem i uznasz mnie za kompetentną w tej sprawie, powiem tobie, co myślę’.

Narada rzekł: ‘O przemiła, nie poprosiłbym cię o wyjaśnienie mi czegoś, co przekraczałoby twoje kompetencje. Chciałbym, abyś mi wyjaśniła, jaka jest natura kobiet’.

Apsara Pańcacuda rzekła: ‘O Narada, wprowadzasz mnie w zakłopotanie, będąc sama kobietą nie mogę mówić o kobietach źle. Sam doskonale znasz kobiety i wiesz wszystko o ich skłonnościach, nie powinieneś więc mnie o to pytać’.

Narada rzekł: ‘O ty o wąskiej talii, to, co mówisz jest prawdą. Jeżeli jednak chce się uniknąć grzechu, gdy zna się odpowiedź na zadane pytanie, należy na nie odpowiedzieć mówiąc tylko to, co jest prawdą’.

Słysząc te słowa mędrca Narady piękna apsara zgodziła się odpowiedzieć na jego pytanie opisując prawdziwie odwieczne wady kobiet.

Pańcacuda rzekła: ‘O Narada, kobiety mają skłonność do zbaczania ze ścieżki Prawa. Mówi się, że nawet te, które są piękne, wysoko urodzone i mają swych opiekunów, są skłonne do łamania nałożonych na nie ograniczeń. Ta ich słabostka naprawdę je plami. Z tego też powodu mówi się, że kobiety są z natury grzeszne. Zaiste, mówi się, że one są u korzeni wszystkich grzechów popełnianych przez ludzi. Zresztą sam o tym doskonale wiesz!

Nawet te kobiety, które mają sławnych, przystojnych i bogatych mężów całkowicie im oddanych, są gotowe do lekcewa­żenia ich i porzucania swych obowiązków, gdy pojawi się okazja. My kobiety mamy grzeszną skłonność do porzucania skromności i przebywania w towarzystwie mężczyzn, którzy mają złe intencje i grzeszne nawyki. Lubimy tych mężczyzn, którzy się do nas zalecają, szukają naszej obecności i są skłonni do służenia nam na najmniejsze skinienie.

Kobiety skłonne z natury do łamania wszelkich ograniczeń nie łamią ich i stoją u boku swych mężów tylko z powodu braku zachęty ze strony osoby odmiennej płci lub z lęku przed krewnymi. Nie ma nikogo, komu odmówiłby swej łaski. Nie biorą nawet pod uwagę wieku osoby, którą faworyzują. Są gotowe obdarzać swym towarzystwem zarówno tego, kto jest brzydki, jak i tego, kto jest przystojny, byleby był przeciwnej płci. To, że pozostają wierne swym mężom, nie wynika z lęku przed grzechem, współczucia, czy miłości do dzieci i rodziny. Nawet te kobiety, które żyją na łonie szanowanych rodzin, zazdroszczą warunków życia innym, które są młode, zdobią się klejnotami i prowadzą nieskrępowane niczym życie. Nawet te, które są kochane przez mężów i trakto­wane przez nich z wielkim szacunkiem, są skłonne do obdarowy­wania swymi łaskami innych mężczyzn, choćby garbatych, ślepych, idiotów i karłów. Kobiety zdają się lubić towarzystwo nawet tych mężczyzn, którzy stracili możliwość ruchu lub są wyjątkowo odrażający fizycznie! Na tym świecie nie ma takiego mężczyzny, którego uważałyby za niegodnego ich towarzystwa. Nie przekraczają sformułowanych dla nich zakazów jednie ze strachu przed śmiercią, więzieniem, krewnymi lub z braku dostępu do osób przeciwnej płci.

Kobiety nie potrafią znaleźć spokoju i bez przerwy tęsknią za nowym męskim towarzystwem. Ich natura jest niezrozumiała i dlatego nie sposób utrzymać je w posłuszeństwie przy pomocy uczuć. To z racji swej natury nie poddają się kontroli, gdy nastawią się na grzech. Są równie trudne do zrozumienia, jak słowa mędrca. Tak jak ogień nie ma nigdy dość paliwa, ocean wód, które wlewają weń rzeki, a Niszczyciel niszczonych przez siebie żywych istot, tak kobiety nie mają nigdy dość mężczyzn. Taka jest tajemnica kobiet. Na widok przystojnego i pełnego czaru mężczyzny ukazują natychmiast wszystkie symptomy żądzy. Nie mają dość szacunku nawet dla takiego męża, który spełnia wszystkie ich zachcianki, czyni tylko to, co sprawia im przyjemność i ochrania je przed niebezpieczeństwem. Męskie towarzystwo cenią sobie wyżej od klejnotów i innych przyjemności. Niszczyciel, bóg wiatru, śmierć, podziemne regiony, plująca ogniem głowa klaczy płynąca przez ocean, ostrość noża, jad węża i ogień istnieją w stanie jedności z kobietami. Zaiste, trudno utrzymać kobiety na ścieżce Prawa. Choć wypłynęły z tego samego źródła, wiecznego Brahmana, z którego wypłynęło pięć «wielkich» elementów i skąd wypłynęli ludzie, w momencie, w którym zostały stworzone, zostały w nie wszczepio­ne wszystkie ich wady. Tak mówią mędry’ .

2. O tym, jak Brahma obdarzył kobiety ich wadami

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, wszyscy mężczyźni na tym świecie dają się opętać iluzji stwarzanej przez Najwyższe Bycie i przywiązują się do kobiet. Podobnie kobiety przywiązują się do mężczyzn. Zjawisko to jest powszechne we wszechświecie. W kontekście tego, co powiedziałeś o wadach kobiet, w moim umyśle zrodziły się wątpliwości. Dlaczego mężczyźni przywiązują się do kobiet, pomimo ich wad? Jakich mężczyzn kobiety lubią i jakich nie lubią? W jaki sposób mężczyźni mogą ochraniać kobiety przed uleganiem ich własnej naturze? Dlaczego mężczyźni szukają z nimi kontaktu i wiążą się z nimi, skoro oszukują ich i zwodzą?

Jak mężczyzna wpadnie w sidła kobiety, to trudno mu się z nich wyzwolić! Kobiety wpływają na wszystkich nowo poznanych mężczyzn, jeden po drugim. Oczarowują ich iluzją będącą sumą iluzji należącej do asurów Samwary, Namuczi, Kumbhinasi i Wali. Jak mężczyzna się śmieje, kobieta się śmieje, jak mężczyzna płacze, kobieta płacze. Gdy wymaga tego okazja, oczarowują tego, który jest nieprzyjemny z pomocą przyjemnych słów. Łatwo zauważyć, że nauki o polityce, których Brihaspati nauczał bogów a Śukra asurów nie sięgają głębiej i nie są bardziej wyrafinowane od tego, co w sposób naturalny rodzi kobieca inteligencja!

Zaiste, czy istnieje sposób na to, aby mężczyźni mogli poddać kontroli kobiety? One z prawdy robią fałsz, a z fałszu prawdę. Skoro są do tego wszystkiego zdolne, jakże poddać je kontroli? Bez względu na to, czy są traktowane przez mężczyzn z szacun­kiem, czy z pogardą, zdają się mieszać im w głowie i agitują ich serca. Jestem przekonany, że wielcy myśliciele rozwinęli naukę o polityce bazując na obserwacji rozumowania kobiet!

O żywych istotach mówi się, że są z natury prawe, bo w swym działaniu są zdolne do kierowania się ku boskości, jak jednak pogodzić to z faktem zachowania kobiet w stosunku do mężczyzn, na które nie ma wpływu to, jak są przez nich traktowane? Jeżeli jest tak, jak mówisz, to jaki mężczyzna zdoła utrzymać je na ścieżce prawości? Powiedz mi, czy możliwe jest zmuszenie kobiety do podążania za nakazami pism i czy udało się to kiedykolwiek jakiemuś mężczyźnie?”

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, jest tak, jak mówisz. Zanim jednak odpowiem na twoje pytanie i opowiem tobie o tym, w jaki sposób bramin Wipula zdołał skłonić żonę swojego nauczyciela do prawego działania, posłuchaj mojej opowieści o tym, jak Brahma stworzył kobiety i w jakim celu obdarzył je wszystkimi wspomnia­nymi wadami. Nie ma niczego, co wiązałby się silniej z grzechem niż kobieta. Kobieta jest jak płonący ogień, jest iluzją, którą stworzył asura Maja. Jest ostra jak brzytwa i zabójcza jak jad węża. Zaiste, jest tym wszystkim połączonym w jedno. Posłuchaj, w jaki sposób został stworzony taki charakter kobiet.

Jak sam wspomniałeś, cała rasa ludzka od momentu stworzenia została wyposażona w prawą naturę i swym postępowaniem jest zdolna do zdobycia statusu bogów. Fakt ten jednak od dawna bardzo niepokoił bogów, którzy bali się utraty swej pozycji. Udali się więc wszyscy razem przed oblicze dziadka wszechświata Brahmy i po wyjaśnieniu mu z czym przyszli, stali przed nim w milczeniu ze spuszczonymi oczami. Potężny Brahma poznawszy, co leży im na sercu, postanowił stworzyć kobiety z pomocą rytu atharwan, który jest wykonywany z zamiarem zniszczenia niewidzialnego wroga. Podczas poprzedniego stwarzania wszyst­kie kobiety był prawe, obecnie jednak zostały stworzone przez Brahmę z pomocą ułudy i wszystkie stały sie grzeszne. Przydzielił im łoża, ozdoby, słabość do nieprzyjemnych słów i fizycznej miłości oraz pozbawił je wszystkiego, co jest prawe. Po stworzeniu Żądzy i Gniewu obdarzył kobiety żądzą cielesnej przyjemności. Kuszone przez pragnienie cielesnej przyjemności zaczęły szukać kontaktu z mężczyznami, którzy ulegając wpływowi Żądzy i Gniewu zaczęli szukać towarzystwa kobiet.

W tamtych czasach kobietom nie zostały jeszcze przydzielone żadne specjalne działania, gdyż właściwe nakazy nie zostały jeszcze sformułowane, nie było więc nic, co mogłoby skierować je na ścieżkę prawości. Pisma stwierdzały jedynie, że zmysły kobiet są bardzo potężne, że nie ma pism dostarczających wskazówek za którymi mogłyby podążać i że żyją w fałszu. Sam Stwórca był niezdolny do narzucenia im jakichkolwiek ograniczeń, a tym bardziej mężczyźni. Mędrcy opowiadają jednak między sobą o żyjącym w odległych czasach braminie o imieniu Wipula, który znalazł sposób na to, aby zmusić żonę swego nauczyciela do samo-kontroli i ochronić ją przed zejściem ze ścieżki prawości. Posłu­chaj tego opowiadania”.

3. O tym, jak Wipula obronił żonę swego nauczyciela przed zejściem ze ścieżki prawości

Bhiszma kontynuował: „O Judhiszthira, w dawnych czasach żył na ziemi wielce błogosławiony riszi o imieniu Dewasarman, który cieszył się wielką sławą. Jego żona o wielkiej urodzie miała na imię Ruczi. Swym pięknem odurzała każdego, kto ją zobaczył włączając w to bogów, gandharwów i danawów. Szczególnie Indra był nią oczarowany i bardzo jej pożądał. Riszi Dewasarman był w pełni świadomy natury kobiet i w ramach swej mocy i energii próbował ochronić swą żonę przed wpływem zła. Z drugiej strony, wiedział również, że Indra nie ma żadnych skrupułów, jeśli chodzi o szukanie towarzystwa kobiet, które są czyimś żonami i dlatego próbował szczególnie ochraniać swą żonę przed kontaktem z Indrą.

Pewnego dnia riszi Dewasarman, który zgromadził wielką ascetyczną moc, chcąc udać się do dżungli, aby wykonać rytuał ofiarny, zaczął zastanawiać się nad tym, jak ochronić swą żonę przed kontaktem z Indrą podczas swojej nieobecności. W końcu znalazł zadowalające go rozwiązanie. Przywołał do siebie swego ulubionego ucznia bramina Wipulę z rodu Bhrigu i rzekł: ‘O Wipula, muszę opuścić dom, aby móc wykonać rytuał ofiarny, lecz niepokoję się o swoją żonę, której uroda budzi w Indrze ogromną żądzę. Ochraniaj ją przed Indrą z całą swoją mocą i bądź bardzo uważny, gdyż Indra potrafi przybrać każdą możliwą formę’.

Asceta Wipula o splendorze ognia i słońca, który miał zawsze zmysły pod kontrolą, był prawdomówny, znał pisma i praktykował umartwienia, rzekł: ‘O wielki mędrcu, niech tak się stanie! Powiedz mi jednak, w jakich formach pojawia się Indra? Z czego zrobione jest jego ciało i na czym polega jego energia?’

Dewasarman rzekł: ‘O Wipula, potężny Indra ma wielką moc stwarzania iluzji. Przybiera formy, jakie tylko zechce. Czasami nosi na głowie koronę, w uszach kolczykami, a w dłoni trzyma piorun, kiedy indziej pojawia się w formie czandali. Czasami jego głowę zdobią królewskie kędziory, a kiedy indziej jego włosy są zmierzwione i odziewa się w łachmany. Czasami jest olbrzymi i piękny, kiedy indziej przekształca się w kogoś o wychudzonych kończynach. Czasami jest jasny w kolorycie, kiedy indziej ciemny. Czasami jest piękny, kiedy indziej brzydki. Czasami jest młody, kiedy indziej stary. Czasami ma formę bramina, kiedy indziej wojownika, waiśji, szudry lub osoby z kasty mieszanej. Czasami ukazuje się w formie papugi, kiedy indziej łabędzia lub ptaka kokila. Czasami przybiera formę lwa, kiedy indziej tygrysa lub słonia. Czasami ukazuje się w formie boga, kiedy indziej w formie króla lub demona asury. Czasami zdaje się być gruby i pulchny, kiedy indziej przybiera formę wiatru lub pojawia się z kończynami połamanymi przez porywisty wiatr i jest bardzo brzydki. Czasami przybiera formę czteronoga lub kogoś całkowicie pozbawionego rozumu, kiedy indziej formę much i komarów. W rezultacie przyjmowania tych rozlicznych form nikt nie potrafi go rozpoznać i nawet sam Stwórca wszechświata nie potrafi mu w tej umiejętności dorównać. Jak zechce staje się niewidzialny i można go zobaczyć jedynie z pomocą oka wiedzy’.

Dewasarman zakończył mówiąc: ‘O Wipula, pamiętaj więc o tym, że Indra ciągle zmienia formy i mając to na uwadze ochraniaj przed nim moją piękną żonę z największą troską. Nie pozwól, aby ją zanieczyścił jak pies liżący oczyszczone masło przygotowane do ofiary’.

Wipula pouczony w ten sposób przez swego nauczyciela, który wkrótce opuścił dom, aby wykonać zamierzony rytuał ofiarny i zostawiał swą żonę pod jego opieką, zaczął rozmyślać nad tym, co powinien uczynić. Myślał: ‘Muszę wykonać rozkaz mojego nauczyciela i za wszelką cenę ochronić jego żoną przed Indrą. Jak mam to jednak uczynić? Jakich użyć środków? Jak obronić ją przed ogromną mocą stwarzania iluzji, którą posiada Indra i której bardzo trudno się oprzeć? Nie sposób ogrodzić przed nim tego domostwa, bo jest zdolny do przybrania każdej formy łącznie z formą wiatru i zdoła przekroczyć każde ogrodzenie. Najlepiej będzie, jak wejdę do ciała żony mego nauczyciela całym swym ciałem dzięki mocy mej jogi i pozostanę tam aż do czasu jego powrotu. W żaden inny sposób nie zdołam obronić jej przed Indrą. Muszę tak uczynić, bo inaczej mój nauczyciel przeklnie mnie widząc swą małżonkę dotkniętą przez Indrę. Jego małżonki nie sposób ochraniać tak jak zwykły człowiek ochrania inne kobiety przed uleganiem swej naturze, gdyż zwykłym sposobem nie można nikogo ochronić przed iluzją stwarzaną przez Indrę! Biada mi, znalazłem się w prawdziwie krytycznej sytuacji. Muszę być posłuszny rozkazowi nauczyciela, lecz jak go wykonać bez popełniania grzechu? Muszę uciec się do mocy swej jogi. Gdy ochronię jego małżonkę przed Indrą krępując jej zmysły mocą swej jogi, wszyscy uznają mój czyn za wspaniały. Tak jak kropla wody przebywając na liściu lotosu go nie moczy tak ja z pomocą swej jogi wejdę do jej ciała nie dotykając jej. Wolny od skazy namiętności nie popełnię tym czynem grzechu. Zamieszkam w ciele żony mojego nauczyciela tak jak wędrowiec zamieszkuje na noc w pustym domu, który napotyka podczas swej podróży. Zaiste, z umysłem zatopionym w jodze zamieszkam w jej ciele’

Jak pomyślał, tak uczynił. Myśląc o Wedach i ich rozgałęzie­niach oraz o zasługach, które zarówno jego nauczyciel, jak i on sam zebrali swą ascezą, i po osadzeniu się mocno w swym umyśle, mocą swej jogi wszedł do ciała żony swego nauczyciela mając na celu wyłącznie jej ochronę przed Indrą. Posłuchaj mojej recytacji o tym, jak to uczynił.

Wielki asceta Wipula przystąpił do realizacji swego celu z wielką troską. Obdarzony siłą płynącą z umartwień usiadł u boku małżonki swego nauczyciela o bezbłędnej urodzie i rozpoczął z nią rozmowę dotyczącą prawości i Prawdy. Kierując wzrok ku jej oczom i łącząc promienie światła emanujące z jej zmysłu wzroku z tymi, które emanowały z jego oczu, wszedł do jej ciała w swej subtelnej formie tak jak element wiatru łączy się z elementem przestrzeni. Zanurzając swe oczy w jej oczach i swoją twarz w jej twarzy pozostawał wewnątrz niej w całkowitym bezruchu, jak jej cień. Trzymając w ryzach każdą część jej ciała nie opuszczał jej chcąc w ten sposób ochraniać ją przed Indrą. Ona sama nie była jednak tego wszystkiego świadoma, choć pozostawał w niej w ten sposób aż do momentu, gdy jej małżonek powrócił do domu zakończywszy szczęśliwie swój rytuał ofiarny.

Tymczasem Indra wiedząc, że riszi Dewasarman wyruszył do lasu w celu wykonania ofiary, przybrał niezwykle piękną, cieszącą oczy formę wysoce kuszącą dla kobiet, i udał się do jego pustelni myśląc, że wreszcie nadeszła właściwa chwila na podjęcie próby uwiedzenia jego żony. Gdy wszedł do domostwa zobaczył ciało Wipuli w pozycji siedzącej, nieruchome jak kłoda o oczach pozba­wionych wizji przypominające obraz namalowany na płótnie. Zobaczył tam również siedzącą Ruczi o pięknych oczach, pełnych biodrach i nabrzmiałych piersiach. Jej oczy były jak płatki lotosu, a twarz równie piękna i słodka jak księżyc w pełni. Widząc Indrę chciała powstać na jego powitanie i zaciekawiona jego piękną formą chciała zapytać, kim jest. Choć bardzo tego pragnęła, nie mogła się poruszyć skrępowana przez Wipulę, który przebywał w jej ciele. Indra rzekł głosem pełnym słodyczy: ‘O ciemnobrewa o słodkim uśmiechu, przybyłem tu specjalnie do ciebie! Jestem Indrą i przybywam tutaj mając na uwadze twoje dobro.’.

Słowa Indry usłyszał również asceta Wipula, który będąc w jej ciele widział i słyszał wszystko tak jak ona. Ruczi o bezbłędnej urodzie słyszała słowa Indry, lecz skrępowana przez Wipulę nie mogła powstać na jego powitanie. Ze zmysłami skrępowanymi przez Wipulę nie mogła również wypowiedzieć żadnego słowa w odpowiedzi. Wipula, potomek Bhrigu o potężnej energii, zdołał więc faktycznie poddać kontroli jej członki i zmysły mocą swej jogi. Związał jej zmysły więzami swej jogi.

Indra widząc, że jego obecność nie robi na niej wrażenia, choć nieco się speszył, raz jeszcze rzekł do niej: ‘O piękna, chodź tu, chodź’. Ruczi próbowała odpowiedzieć, lecz Wipula skrępował jej słowa, które chciała wypowiedzieć powodując, że zamiast tego, co chciała, powiedziała: ‘O Indra, jaki jest powód twojej wizyty?’ Wypowiedziane przez jej piękne usta słowa były doskonałe w swej gramatycznej konstrukcji i wyrafinowaniu. Ona jednak wypowia­dając te słowa należące do kogoś innego czuła się zawstydzona. Indra z kolei słysząc te słowa stracił cały swój animusz. Z ciałem ozdobionym tysiącem oczu obserwując tę niezręczną sytuację swym duchowym wzrokiem widział wszystko. Zobaczył ascetę Wipulę przybywającego w ciele tej bramińskiej żony. Asceta ten przebywając w ciele żony swego nauczyciela był jak obraz lub odbicie zatrzymane w lustrze. Widząc tego ascetę, który nagroma­dził ogromną duchową moc swymi umartwieniami, zadrżał z lęku przed jego klątwą.

W tym samym momencie Wipula opuścił ciało żony swego nauczyciela i powrócił do swojego ciała i stamtąd rzekł zwracając się do Indry: ‘O ty o niegodziwej duszy i grzesznym umyśle, nie myśl, że ludzie i bogowie będą wiecznie oddawać ci cześć. Czyżbyś zapomniał już o klątwie mędrca Gautamy, w rezultacie której całe twoje ciało zostało oszpecone przez tysiąc znaków żeńskiej płci (vulva), które później litościwy riszi przekształcił w oczy? Twoje rozumowanie jest niemądre, dusza nieczysta, a umysł chwiejny. Ta kobieta, którą próbowałeś skłonić do grzechu i która jest żoną mojego nauczyciela, jest bardzo starannie przeze mnie chroniona. Wróć tam, skąd przyszedłeś! Współczuje tobie i tylko dlatego nie spaliłem cię jeszcze swoją energią na popiół! Mój nauczyciel o ogromnej energii zdobył ogromną moc. Gdyby zobaczył cię tutaj spaliłby cię samym swym wzrokiem. Nie czyń tego więcej! Zamiast uwodzić bramińskie żony, oddawaj cześć braminom darząc ich szacunkiem i uważaj, aby nie zniszczyli ciebie i całej twej rodziny swą energią! Ulegasz iluzji i wydaje ci się, że jesteś nieśmiertelny i wszystko ci wolno. Nie lekceważ braminów, gdyż nie istnieje nic, czego nie można zdobyć ascezą.’

Indra zawstydzony słowami Wipuli nie powiedział nic, stał się niewidzialny i zniknął. Niedługo po tym wydarzeniu Dewasarman powrócił do domu ukończywszy szczęśliwie swój rytuał i jego uczeń Wipula oddał mu w opiekę jego bezgrzeszną żonę, którą tak skutecznie obronił przed podstępnym Indrą. Ze spokojną duszą i pełen szacunku dla swego nauczyciela oddał mu cześć stojąc przed nim bez lęku, a gdy jego nauczyciel odpoczął i usiadł obok swej małżonki, opowiedział mu o odwiedzinach Indry zadowalając go bardzo swym postępowaniem, skłonnością i dyscypliną. Wielki riszi Dewasarman widząc jak jest niezachwiany w swej prawości i jak bardzo jest mu oddany, wychwalał go mówiąc: ‘O uczniu, wspaniale, wspaniale!’ Obdarował go też darem, że nigdy nie zboczy ze ścieżki prawości”.

4. O tym, jak Wipula został zmuszony do przemyślenia tego, czy broniąc Ruczi przed grzechem sam nie popełnił grzechu

Bhiszma kontynuował: „O Judhiszthira, riszi Dewasarman razem ze swą małżonką opuścił wkrótce swą pustelnię i udał się do dżungli, gdzie praktykując umartwienia żył samotnie całkowicie wolny od lęku przed Indrą. Bramin Wipula o wielkiej duchowej energii opuścił za zgodą nauczyciela jego dom i oddał się praktykowaniu surowych umartwień, aż w końcu uznał, że zgromadził wystarczająco dużo ascetycznych zasług. Znany na całym świecie ze swych uczynków i szczycąc się swymi osiągnię­ciami wędrował po całej ziemi z zadowoleniem i bez lęku. Ten potężny Bhargawa (bramin z rodu Bhrigu) uważał się za kogoś, kto podbił wszystkie światy swymi uczynkami i umartwieniami.

W międzyczasie pewna niebiańska istota o wielkiej urodzie spacerując po niebie zgubiła wiązankę kwiatów o niebiańskim zapachu, które upadły na ziemię niedaleko miejsca, gdzie mieszkał riszi Dewasarmana. Te piękne kwiaty leżące na ziemi znalazła jego żona Ruczi o pięknych oczach i starannie je zebrała. Niedługo potem przyszło do niej zaproszenie z kraju Angów na uroczystą ceremonię jej siostry, Prabhawati, która była żoną króla Angów, podczas której rozdawało się ogromną ilość bogactw. Ruczi o pięknej cerze ozdobiła włosy znalezionymi niebiańskimi kwiatami i udała się do królestwa Angów na uroczystość swej siostry. Siostra widząc w jej włosach te piękne kwiaty zapragnęła mieć takie same i Ruczi poprosiła o zdobycie ich swego męża. Riszi Dewasarmana zawezwał swego ucznia Wipulę i nakazał mu, aby zdobył te kwiaty dla siostry Ruczi.

Wipula zaakceptował rozkaz bez słowa sprzeciwu i udał się tam, gdzie Ruczi zebrała te piękne kwiaty, które wzbudziły zazdrość w sercu jej siostry. Zauważył, że nie zebrała ich wszyst­kich i kilka z nich leżało ciągle na ziemi. Wyglądały jak świeżo zerwane. Zebrał więc te piękne kwiaty o niebiańskim zapachu, co mógł uczynić w rezultacie swych umartwień. Wykonawszy zadanie dane mu przez nauczyciela czuł wielką radość i wyruszył z powrotem do miasta Czampa udekorowanego festiwalowymi kwiatami czampaka. Podczas swej wędrówki spotkał dziwną parę, która trzymając się za ręce kręciła się w koło. Nagle jeden z nich wykonał szybki krok i przez to zniszczył rytm ich wspólnego wiru. Zaczęli się ze sobą kłócić obwiniając się nawzajem o zniszczenie harmonii. Gdy jeden z nich mówił: ‘To ty wykonałeś ten szybki krok!’, drugi temu zaprzeczał. Każdy z nich upierał się przy swej opinii stwierdzając to, czemu drugi zaprzeczał i zaprzeczając temu, co drugi stwierdzał. Spierali z głębokim przekonaniem o swej racji czyniąc przysięgi. Wipula usłyszał nagle, że wśród słów przysiąg przez nich wypowiadanych padło również jego imię. Zain­trygowany zaczął uważniej wsłuchiwać się w ich głosy. Mówili: ‘Niech tego z nas, który wypowiada kłamstwo, spotka ten sam los, co mędrca Wipulę!’

Po usłyszeniu tych słów uśmiech zadowolenia natychmiast zniknął z twarzy Wipuli. Rozmyślając nad tym, co usłyszał, rzekł do samego siebie: ‘Ich dyskusja jest bardzo zażarta, i to, co słyszę jest dla mnie bolesne! Od dawna praktykuję surowe umartwienia, cóż złego uczyniłem? Jaki jest mój grzech, że tych dwóch uważa mnie za kogoś, kto po śmierci z powodu swych grzechów doświadczy najwyższego cierpieniu?’ Myśląc o tym zgarbił się, pochylił smętnie głowę i zasmucony próbował znaleźć w swej pamięci zło, które uczynił. Idąc dalej zobaczył sześciu mężczyzn grających w kości ze złota i srebra. Byli tak rozgorączkowani grą, że wszystkie włosy na ich ciele stawały dęba i kłócąc się ze sobą wypowiadali słowa przysięgi wymieniając również jego imię. Mówili: ‘Niech ten z nas, który ulegnie zachłanności i ucieknie się w tej grze do oszustwa, skończy po śmierci tak jak Wipula!’

Żal zaczął spalać umysł Wipuli płonąc jak ogień ukryty w innym ogniu. Choć bardzo się starał, ciągle nie potrafił znaleźć w swej pamięci grzechu. Po upływie dłuższego czasu, który spędził w tym stanie najwyższego niepokoju, przypomniał sobie raz jeszcze sposób, którego użył, aby bronić żony swego nauczyciela przed machinacjami Indry. Rzekł sam do siebie: ‘O biada mi, odziany w swe ciało subtelne wszedłem do jej ciała umieszczając kończyny w jej kończynach, twarz w jej twarzy. Choć tak się zachowałem, przekonany o tym, że nikt o tym nie wie, zataiłem to przed moim nauczycielem. To jest mój grzech’ ”.

Bhiszma kontynuował: „O Judhiszthira, niewątpliwie właśnie taki był grzech Wipuli. Świadomy swego grzechu ruszył dalej w kierunku miasta Czampa, i gdy tam w końcu przybył, dal zebrane niebiańskie kwiaty swemu nauczycielowi i pełen oddania dla swych zwierzchników i starszyzny oddał mu cześć w należny sposób.

Dewasarman rzekł: ‘O Wipula, opowiedz mi, kogo spotkałeś po drodze, gdy szedłeś przez wielki las. Ci, których widziałeś, znali cię wiedząc tak jak ja i moja żona Ruczi, co uczyniłeś, aby ją ochronić przed Indrą’.

Wipula rzekł: ‘O nauczycielu, wytłumacz mi, kim była ta para, którą spotkałam najpierw, i kim było tych sześciu, których spotkałem później? Faktycznie, wszyscy oni zdawali się mnie znać i widzieli we mnie grzesznika, czy to o nich mówisz?’

Dewasarman rzekł: ‘O Wipula, para, którą widziałeś najpierw to dzień i noc, które poruszają się nieustannie jak koło. Są świadkami twoich działań i wiedzą wszystko o każdym twoim kroku. Grająca w kości szóstka, których zobaczyłeś później, to sześć pór roku, które również znają wszystkie twoje przewinienia. Ten, kto popełnia grzech, nie powinien mieć złudzeń, że nikt poza nim o tym grzechu nie wie. Dzień i noc, jak i pory roku zawsze o tym wiedzą. Nie powiedziałeś mi o tym, w jaki sposób ochroniłeś moją żonę przed Indrą. Sądziłeś, że nikt, że nikt poza tobą o nim nie wie i to przekonanie napawało cię radością. Nie powiedziałeś swemu nauczycielowi całej prawdy ukrywając przed nim znaczną część. Dzień i noc, jak i pory roku, których rozmowy słyszałeś, uznały, że należy ci o tym przypomnieć, abyś mógł naprawić swój błąd. Znają one wszystkie złe i dobre uczynki popełniane przez człowieka. Mówiły do ciebie tak, jak słyszałeś, mając pełną wiedzę tego, co uczyniłeś, o czym nie miałeś odwagi poinfor­mować swego nauczyciela bojąc się, że uczyniłeś coś złego. Dowiedz się, że na regiony wyznaczone dla grzeszników zasłużyłeś sobie tym, że nie powiedziałeś mi o tym, co uczyniłeś, aby ochronić moją żonę przed Indrą, a nie samym czynem. Swym uczynkiem zdołałeś ochronić moją żonę przed złem tkwiącym w jej naturze i nie popełniłeś grzechu. Wysoce mnie tym zadowoliłeś. Gdybym sądził, że postąpiłeś niegodziwie, nie zawahałbym się z rzuceniem na ciebie klątwy! Kobiety pragną łączyć się z mężczyznami w związkach seksual­nych, ty jednakże połączyłeś się z nią w innym duchu, w celu poddania kontroli jej zmysłów i ochraniania jej przed związkiem seksualnym z Indrą. Gdybyś zachował się inaczej rzuciłbym na ciebie klątwę. Ochroniłeś moją żonę przed grzechem i co więcej obecnie poinformowałeś mnie również o tym, w jaki sposób udało ci się tego dokonać. Dowiedz się, że jestem bardzo z ciebie zadowolony i uwolnij się od gnębiącego cię niepokoju. Z całą pewnością zdobędziesz po śmierci niebo!’

Po wypowiedzeniu tych słów riszi Dewasarman razem ze swą małżonką wstąpili do nieba, gdzie spędzali czas w stanie wielkiej szczęśliwości”.

Bhiszma zakończył swe opowiadanie mówiąc: „O Judhiszthira, powtórzyłem tobie to, co kiedyś opowiedział mi mędrzec Markandeja. Kobiety należy zawsze ochraniać przed pokusą i nadarzającą się okazją. Wśród kobiet są takie, które są prawe i cnotliwe i takie, które nie są. Te, które są prawe, są wielce błogo­sławione. Są matkami wszechświata żywiąc i miłując wszystkie żywe istoty i dostarczają oparcia ziemi z jej wodami i lasami. Z kolei te kobiety, którą są grzeszne, których postępowanie jest niegodziwe, niszczą własny gatunek ulegając złu, które jest w ich ciele. Tylko wysoko uduchowione osoby potrafią ochronić kobie­ty, wszystkie inne sposoby są nieskuteczne. Kobiety są z natury niepohamowane i waleczne. Nie kochają nikogo po za tymi, którzy angażują się z nimi w sex. Są jak magiczne zaklęcia wypowiadane w rytualne athrawan, które są dla życia niszczące. Nawet gdy godzą się na związek z jednym mężczyzną, są gotowe go opuścić i związać się z innymi. Związek z tylko jedną osobą przeciwnej płci nigdy ich nie zadowala. Mężczyźni nigdy nie powinni angażować się w nie uczuciowo lub zazdrościć innym ich posiadania, pamiętając o tym, że tylko człowiek tak prawy, jak Wipula zdoła ochronić je przed ich własną naturą, nikt inny nie jest do tego zdolny. Mężczyźni mający na względzie wyłącznie prawość powinni zawsze zachowywać umiar i czerpać radość z przebywa­nia w społeczeństwie bez entuzjazmu i przywiązywania się do czegokolwiek. W innym przypadku ulegną zniszczeniu”.


5. Słowniczek Mahabharaty