Uff ...  ... > 200!

 
 
 
 
TLVP
Home
 
 
 
 
Czytelnia
Book Nook
 
 
 
 
New!
Mahabharata 244 (po polsku)
 
 
 
 
Wkrótce:  Ks. XIV, Aswamedha Parva,   Mahabharata 246 (po polsku)
 
 
 
 
Downloaduj
Mahabharata
w formie PDF
 
 
 
 
Mahabharata
Spis opowieści
 
 
 
 
“Good” Violence versus “Bad”
 
 
 
 
Hymny Rigwedy o stworzeniu świata
 
 
 
 
Napisz
do nas

Napisz do nas
Maha­bharata

Opowieść 245:

Bhiszma wstępuje do nieba

 

opowiada

 

Barbara Mikołajew­ska

 

na podstawie fragmentów Mahābharāta,

Anusasana Parva, Part 2, Bhiszma Swargarohanika Parva,

Sections CLXVII-CLXVIII,

w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,

URL: http://www.sacred-texts.com​/hin​/m06​/index.htm


Wydanie I internetowe

Copyright © 2017 by B. Mikołajew­ska
Wszelkie prawa zastrzeżone
Porada techniczna i edytorska: F.E.J. Linton

The Lintons’ Video Press
New Haven, CT
06511 USA


e-mail inquiries: tlvpress @ yahoo . com



Kryszna Wasudewa rzekł: „O Bhiszma, uwolnij z ciała swoją duszę, masz na to moje pozwolenie. Udaj się do nieba i osiągnij tam ponownie status jednego z ośmiu bogów Wasu. Żyjąc na tym świecie, nie zabrudziłeś się żadnym grzechem. Głęboko oddany swemu ojcu Śamtanu, otrzymałeś od niego dar zadecydowania o momencie swej śmierci. Jesteś więc jak drugi Markandeja! Śmierć na ciebie czeka jak niewolnik z pochyloną głową, całkowicie zależna od twej woli”.

(Mahābharāta, Anusasana Parva, Part 2, Section CLXVII)



 

Król Prawa, Judhiszthira, po przybyciu do Hastinapury oddał honory mieszkańcom swej stolicy i prowincji, którzy wyszli na jego powitanie, i zezwolił im na udanie się z powrotem do swych domów. Próbując złagodzić ból kobiet, które straciły swoich heroicznych mężów i synów w wojnie Pandawów z Kaurawami, obdarował je licznymi darami. W ten sposób po odzyskaniu swojego królestwa ten prawy Pandawa o wielkiej mądrości podjął swoje królewskie obowiązki. Podążając we wszystkim za swoją prawą naturą, zadowalał swych poddanych różnymi aktami dobrej woli. Ten syn boga Dharmy i najwyższa podpora Prawa na ziemi swym postępowaniem zapewnił sobie błogosławieństwo braminów, militarnych dowódców i wszystkich innych czołowych obywateli swego kraju. Po upływie pięćdziesięciu dni, które Król Prawa spędził w Hastinapurze, nadszedł dzień, który Bhiszma wyznaczył na moment uwolnienia z ciała swej duszy. Gdy zobaczył, że słońce kończy swój bieg ku południu, aby zacząć wędrówkę w kierunku północnym, biorąc ze sobą licznych kapłanów, ruszył ponownie w kierunku pól Kurukszetry, gdzie senior Hastinapury Bhiszma leżał na swym łożu ze strzał będącym łożem herosów. Wiózł ze sobą ogromną ilość oczyszczonego masła, girland z kwiatów, substancji zapachowych, tkanin z najczystszego jedwabiu, olejków z drzewa sandałowego i aloesowego oraz z czarnego aloesu potrzebnych do przygotowania ciała Bhiszmy do kremacji, jak i ognie ofiarne. Król Prawa udał się tam w orszaku, na  którego czele jechali niewidomy król Dhritarasztra ze swoją cnotliwą żoną Gandhari, matka Pandawów Kunti i młodsi Pandawowie. Zaraz za nimi podążali Judhiszthira z Kryszną, Widurą, Jujutsu i Satjaki oraz innymi krewnymi. Towarzyszyły im pieśni ku chwale Bhiszmy nucone przez poetów. Król Prawa idąc w orszaku, był jak król bogów Indra w otoczeniu bogów.

Wkrótce przybyli na miejsce, gdzie syn bogini Gangi i króla Śamtanu, Bhiszma, leżał na swym łożu ze strzał. U jego łoża zgromadzili się już wielcy riszi jak Wjasa, Narada, Asita-Dewala, oraz królowie, którzy przeżyli wojnę i przybyli tutaj z różnych krajów, aby oddać Bhiszmie cześć. Zaiste, Król Prawa zobaczył tego seniora swego rodu o wielkiej duszy leżącego na swym łożu herosa i strzeżonego ze wszystkich stron przez wojowników wykonujących swój obowiązek.

Pandawowie zeszli ze swoich rydwanów, aby oddać Bhiszmie cześć. Oddali również cześć riszim z Wjasą na czele, którzy odwzajemnili się im swoim hołdem. W towarzystwie swoich kapłanów, z których każdy był jak sam Brahma, zbliżyli się do łoża Bhiszmy i otaczających je riszich. Judhiszthira mając u boku swoich braci, rzekł do Bhiszmy: „O synu bogini Gangi i wielki liderze naszego rodu, niech będzie tobie chwała! Jeżeli ciągle mnie słyszysz, powiedz, co mogę jeszcze dla ciebie uczynić? Przybyłem tutaj, przynosząc ze sobą ognie ofiarne i czekam na ciebie u twego łoża w godzinie, na którą wskazałeś. Przybyli tu również nauczyciele wszystkich gałęzi nauk, bramini oraz asystujący w rytach kapłani. Jest tu również król Dhritarasztra o wielkiej energii, jak i moi doradcy i Kryszna Wasudewa o wielkiej mocy. Są tu również wojownicy i królowie, którzy przeżyli wojnę. Otwórz oczy i spójrz na nas! Wszystko, co powinno być uczynione w tej wielkiej godzinie, zostało przeze mnie uczynione. Zaiste, wszystko jest przygotowane na tę godzinę, o której mówiłeś!”

Na te słowa Judhiszthiry syn bogini Gangi otworzył oczy i zobaczył stojących u swego łoża wszystkich Bharatów. Wziął silną dłoń Judhiszthiry w swe dłonie i rzekł głosem równie głębokim, jak ryk burzowych chmur: „O Judhiszthira, dziękuję dobremu losowi za to, że pozwolił tobie przybyć tutaj razem ze wszystkimi swoimi doradcami w tej świętej godzinie, gdy Surja o tysiącu promieni rozpoczyna swój bieg w kierunku północnym! Czekając na tę godzinę, leżę już na swym łożu ze strzał przez pięćdziesiąt osiem nocy. Rozciągnięty na ich ostrzach mam wrażenie, że leżę tak już setkę lat. Nadszedł jednak obecnie miesiąc księżycowy magha (styczeń/luty) ze swoimi najjaśniejszymi (najdłuższymi) czternastoma dniami w roku i właśnie kończy się ostatnia czwarta część tego okresu”.

Po wypowiedzeniu tych słów do Judhiszthiry Bhiszma rzekł, zwracając się do króla Dhritarasztry: „O królu, poznałeś wszystko, co dotyczy Prawa (dharma) i wszystkie twoje wątpliwości dotyczące celów życia (artha) zostały rozwiane. Służyłeś licznym uczonym braminom i poznałeś wszystkie subtelne nauki czterech Wed. Znasz również prawdę o przeznaczeniu. Nie rozpaczaj więc z powodu tego, co się stało! Stało się to, co było przeznaczone. Nie mogło być inaczej. Z ust samego Wjasa dowiedziałeś się o sekretach dotyczących bogów. Według Prawa Pandawowie są tak samo twoim synami, jak i synami twojego zmarłego brata Pandu. Postępuj więc zgodnie z tym, co nakazuje religia, ciesz się nimi i ochraniaj ich. Odwzajemnią się tobie swym posłuszeństwem i oddaniem seniorom swego rodu. Król Prawa, Judhiszthira, jest czystą duszą i zawsze okazywał tobie posłuszeństwo. Wiem, że jest oddany cnocie współczucia i nieranienia. Jest też głęboko oddany swoim ojcom i nauczycielom. Twoi synowie (Kaura­wowie) z kolei mieli nikczemne dusze. Byli we władzy gniewu i zachłanności. Motywowani zawiścią zachowywali się podle. Nie powinieneś więc ich opłakiwać”.

Następnie Bhiszma rzekł, zwracając się do Kryszny: „O Bogu bogów, to Ty jesteś czczony przez wszystkich bogów i asurów! To Ty przykrywasz wszystkie światy trzema krokami! Niech będzie Tobie chwała! Trzymasz w dłoniach konchę, dysk i maczugę. Jesteś Wasudewą o ciele w złotym kolorze. Jesteś Najwyższym Puruszą. Jesteś Stwórcą wszechświata. Jesteś bez granic. Jesteś wcieloną duszą. Jesteś subtelny i przenikasz wszystko. Jesteś Najwyższą Duszą. Kłaniam się Tobie! Daj mi pozwolenie na opuszczenie i odejście z tego świata. O Ty, który jesteś najwyższą szczęśliwością! O Ty, który jesteś Najwyższym z wszystkich istnień, niech Pandawowie, zawsze mają w Tobie swojego obrońcę! Dawniej wielokrotnie mówiłem Durjodhanie o grzesznym umyśle, że prawość jest po tej stronie, gdzie jest Kryszna i że zwycięstwo jest tam, gdzie jest prawość. Mówiłem mu, że powinien szukać azylu w Wasudewie i zawrzeć pokój z Pandawami. Niemądry Durjodhana nie chciał słuchać moich rad. Spowodował na ziemi wielkie spustoszenie, w końcu sam oddał życie. O Kryszna, wiem, że to Ty jesteś tym najstarszym i najlepszym z riszich, który razem z Narą spędził wie lat w pustelni Badari. Dowiedziałem się o tym od niebiańskiego mędrca Narady i od Wjasy, który zdobył ogromne bogactwo płynące z umartwień. Wiem też Ty i Ardżuna jesteście Narajaną i Narą, którzy raz jeszcze urodzili się na ziemi w ludzkie formie. O Kryszna, pozwól mi teraz odejść. Pozwól mi uwolnić z ciała duszę. Pozwól mi osiągnąć najwyższy cel!”

Kryszna Wasudewa rzekł: „O Bhiszma, uwolnij z ciała swoją duszę, masz na to moje pozwolenie. Udaj się do nieba i osiągnij tam ponownie status jednego z ośmiu bogów Wasu. Żyjąc na tym świecie, nie zabrudziłeś się żadnym grzechem. Głęboko oddany swemu ojcu Śamtanu, otrzymałeś od niego dar zadecydowania o momencie swej śmierci. Jesteś więc jak drugi Markandeja! Śmierć na ciebie czeka jak niewolnik z pochyloną głową, całkowicie zależna od twej woli”.

Bhiszma raz jeszcze zwrócił się do Bharatów i innych osób zgromadzonych wokół jego łoża. Rzekł: „O Bharatowie, pozwól­cie mi odejść, naszedł bowiem ten moment, gdy pragnę uwolnić się od mojego życiowego oddechu,. Podążacie zawsze za Prawdą, bo Prawda jest najwyższą siłą. Przebywajcie zawsze w bliskości braminów o prawym działaniu, którzy są oddani umartwieniom, nieranieniu i poddali kontroli swoje dusze”. Następnie po wzięciu wszystkich w objęcia, rzekł raz jeszcze do Judhiszthiry: „O Królu Prawa, czcij zawsze wszystkich braminów, a szczególnie tych, którzy zdobyli mądrość, są nauczycielami i kapłanami asystującymi w rytach ofiarnych!”

Bhiszma zamilkł i leżał przez jakiś czas w milczeniu. Przebywając po kolei w różnych stadiach koncentracji (dharana) i kontrolując swój życiowy oddech, pchnął go ku górze. Dzięki mocy jego jogi wszystkie te części jego ciała, które życiowy oddech opuszczał, wznosząc się ku górze, oczyszczały się z ran. Widok ten był cudowny i tajemniczy. Nie minęło wiele czasu, jak jego ciało całkowicie uwolniło się od ran i przebijających je strzał. Wszyscy zebrani wokół jego łoża razem z Kryszną patrzyli na to z pobożnym zdumieniem. W końcu życiowy oddech Bhiszmy, niezdolny do ucieczki poprzez inne bramy ciała, przebił się przez koronę głowy i wzniósł się ku niebu skąd dochodziły dźwięki niebiańskich bębnów i na ziemię opadał deszcz kwiatów. Wypełnieni ekstatycznym zachwytem riszi wołali: „Wspaniale! Wspaniale!” Oddech Bhiszmy po przybiciu się przez koronę jego głowy z siłą potężnego meteorytu, przeszył nieboskłon i natychmiast zniknął. W taki to sposób syn króla Śamtanu, prawdziwy filar, na którym wspierał się ród Bharatów, połączył się z wiecznością.

Pandawowie razem z Widurą zebrali wówczas ogromną ilość drewna i różnego rodzaju kadzidełek  zapachowych i przygotowali dla Bhiszmy jego stos pogrzebowy. Jujutsu i inni byli tu tyko obserwatorami. Judhiszthira i Widura owinęli następnie ciało Bhiszmy w jedwabne sukno i ozdobili girlandami z kwiatów. Jujutsu trzymał nad ciałem Bhiszmy wspaniały, chroniący przed słońcem parasol, podczas gdy Bhima i Ardżuna wachlowali jego ciało wachlarzami o śnieżnej białości, a synowie Madri, Nakula i Sahadewa, trzymali w dłoniach przeznaczone dla Bhiszmy nakrycie głowy. Następnie Judhiszthira i Dhritarasztra stanęli u jego stóp, a stojące po obu stronach jego ciała kobiety wachlowały je wachlarzami zrobionymi z liści palmowych. Zgodnie z nakazami została wykonana ofiara ku czci Ojców na intencję Bhiszmy, podczas której lano libację do ognia ofiarnego, a śpiewacy nucili samany. Gdy ciało Bhiszmy posmarowane pastą z drzewa sandałowego i czarnego aloesu oraz innymi pachnącymi maściami zostało ułożone na stosie pogrzebowym, Dhritarasztra i inni Bharatowie stanęli po jego prawej stronie. Po kremacji wszyscy Bharatowie udali się w kierunku świętej rzeki Bhagirathi (Gangesu), mając za swych towarzysz riszich. Razem z nimi udali się tam Wjasa, Narada, Asita-Dewala, Kriszna, kobiety Bharatów oraz obywatele Hastinapury, którzy przybyli na pola Kurukszetry, aby pożegnać Bhiszmę. Gdy przybyli na brzeg świętej rzeki, uczynili na intencję Bhiszmy dar wody.

Gdy tak czynili, z wód uniosła się bogini Bhagirathi (Ganga), lejąc łzy. Rzekła: „O bezgrzeszni, posłuchajcie moich słów o tym, co się wydarzyło. Mój syn o królewskim zachowaniu i dyspozycji był dobroczyńcą wszystkich ojców swego rodu. Poczynił surowe śluby i był bezgranicznie oddany swojemu ojcu królowi Śamtanu. Ten wielki heros, którego nawet Paraśurama nie zdołał pokonać przy pomocy swej boskiej broni, został zabity przez Śikhandina. Moje serce musi być zrobione z twardego diamentu, skoro nie pękło na wieść o jego śmierci. Ten wielki heros dokonał wielu bohaterskich czynów. Uprowadził trzy księżniczki Kasi podczas ich festiwalu wyboru męża z myślą o swoim bracie Wikitrawirji i sam jeden na swoim rydwanie pokonał atakujących go zawistnych królów. Nigdy nie było na ziemi osoby dorównującej mu mocą! Dlaczego moje serce nie pęka na wieść o śmieci mojego syna!”

Kryszna słysząc jej lament, rzekł kojąco: „O najmilsza, nie rozpaczaj. Twój syn udał się do regionów najwyższej szczęśli­wości. On był jednym z bogów Wasu o wielkiej energii i narodził się na ziemi w ludzkiej formie w rezultacie klątwy Wasiszty. Nie opłakuj go. Realizując obowiązki wojownika, został pokonany na polu bitewnym przez strzały Ardżuny, a nie przez Śikhandina. Gdy pojawiał się na polu bitewnym z łukiem w dłoni, nikt nie mógł go pokonać, nawet sam król bogów Indra. Cała armia bogów była w walce z nim bezsilna. Twój syn udał się do nieba, zdobywając region wielkiej szczęśliwości. Uwolnij się więc od gorączki swego serca”. Słowa Kryszny uwolniły boginię Gangę od jej żalu i przywróciły jej spokój umysłu. Bharatowie razem z Kryszną oddali jej cześć i po otrzymaniu od niej zgody, opuścili  brzeg świętego Gangesu, udając się z powrotem do swego królestwa.


Słowniczek Mahabharaty