Uff ...  ... > 200!

 
 
 
 
TLVP
Home
 
 
 
 
Czytelnia
Book Nook
 
 
 
 
New!
Mahabharata 256 (po polsku)
 
 
 
 
New!
Wkrótce:  Mahabharata 258 (po polsku)
 
 
 
 
Downloaduj
Mahabharata
w formie PDF
 
 
 
 
Mahabharata
Spis opowieści
 
 
 
 
“Good” Violence versus “Bad”
 
 
 
 
Hymny Rigwedy o stworzeniu świata
 
 
 
 
Napisz
do nas

Napisz do nas
Mahabharata

Opowieść 257:

Kryszna przywraca do życia Parikszita

 

opowiada

 

Barbara Mikołajewska

 

na podstawie fragmentów Mahābharāta,

Aśwamedha Parva, Sections LIX-LXII,

w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,

URL: http://www.sacred-texts.com/hin/m06/index.htm


Wydanie I internetowe

Copyright © 2019 by B. Mikołajew­ska
Wszelkie prawa zastrzeżone
Porada techniczna i edytorska: F.E.J. Linton

The Lintons’ Video Press
New Haven, CT
06511 USA


e-mail inquiries: tlvpress @ yahoo . com


Spis treści

 

1. Kryszna przybywa do Dwaraki podczas festiwalu Raiwataka i opowiada o bitwie Kaurawów z Pandawami i ich heroizmie

2. Kryszna opowiada o przeraźliwej i heroicznej  śmierci syna Subhadry i Ardżuny, Abhimanju

3. Wjasa zapowiada narodziny syna Uttary i Abhimanju, Parikszita

4. Pandawowie udają się w Himalaje celem zdobycia bogactw króla Marutty potrzebnych do wykonania Ofiary Konia

5. Kryszna powraca do Hastinapury i przywraca do życia Parikszita, który rodzi się martwy

6. Pandawowie powracają do Hastinapury ze złotem króla Marutty

7. Słowniczek Mahabharaty




Kryszna, słysząc jej lament, dotknął wody i wycofał z pocisku Brahmy jego siłę. Następnie on o czystej duszy wyrzekł słowa, które mógł usłyszeć cały wszechświat:

O Uttara, moje słowa zrealizują się. Przywrócę to dziecko do życia na oczach wszystkich żywych istot.

Nigdy nie wypowiedziałem nieprawdy nawet w żartach i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Nigdy nie uciekałem przed bitwą i i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Nigdy nie byłem w konflikcie z moim przyjacielem Ardżuną i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Zawsze szanowałem prawość i braminów i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Prawda i prawość zawsze zamieszkują we mnie i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Zabiłem demony Kasa i Keśi, aby przywrócić do życia dharmę i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie”.

I gdy Kryszna skończył wypowiadanie tych słów, dziecko ożyło i zaczęło się poruszać.

 (Mahābharāta, Aśwamedha Parva, Section LXIX)



1. Kryszna przybywa do Dwaraki podczas festiwalu Raiwataka i opowiada o bitwie Kaurawów z Pandawami i ich heroizmie

Kryszna po obdarowaniu bramina Utanki chmurami Utanki zdolnymi do ugaszenia jego pragnienia kontynuował swoją podróż, mając Satjaki za towarzysza. Mijając wiele jezior, rzek, lasów i wzgórz, dotarł do Dwaraki, gdzie właśnie rozpoczynał się festiwal Raiwataka (Mahabharata, księga I, Adi Parva, opow. 10, p. 6) podczas którego herosi Wrisznich oddawali cześć górze o te samej nazwie. Góra Raiwataka ozdobiona na rozmaite sposoby lśniła wielkim blaskiem. Jej szczyt, gdzie rosły równie wielkie drzewa jak w ogrodzie Indry, zdobiły girlandy ze złota i kwiatów oraz lampy zawieszone na złotych słupach świecące tak jasno, że nawet jaskinie i wodospady były oświetlone nocą jak w dzień. Flagi z dzwoneczkami powiewały na wietrze z nieustającym dźwiękiem. Góra Raiwataka wyglądała jak ozdobiona klejnotami góra Meru. Zgromadzeni tam mężczyźni i kobiety, radośni i odurzeni alkoholem, głośno śpiewali. Wszędzie dały się słyszeć dźwięki fletów, win i bębnów, które unosząc się w górę, zdawały się dosięgać nieba. Z wszystkich stron dochodziły okrzyki mężczyzn w różnych stadiach alkoholowego upojenia. Ta kakofonia tysięcy głosów czyniła górę zachwycającą i pełną czaru. Na jej zboczach ustawiono liczne sklepy i stragany wypełnione żywnością i innymi sprawiającymi przyjemność przedmiotami. Były tam stosy sukna, girland, jedzenia oraz wina i bez chwili przerwy czyniono dary na rzecz nieszczęśników, ślepców i innych bezradnych osób. Festiwal czczący górę Raiwataka należał do bardzo pomyślnych. Zbudo­wano tam również liczne pałace będące miejscem zamieszkania dla ludzi prawych uczynków.

Gdy Kryszna przybył do Dwaraki ta królewska góra Raiwataka przypominała miejsce zamieszkania króla bogów Indry. Po długiej nieobecności po dokonaniu wielkich czynów czczony przez swych krewnych wkroczył do swego pałacu tak jak Indra po zniszczeniu tłumu danawów, podczas gdy Satjaki z zachwyconą duszą udał się do swoich komnat. Herosi Bhodżów, Wrisznich i Andhaków wyszli mu na powitanie tak jak swego czasu bogowie na powitanie boga setki ofiar, Indry. Kryszna o wielkiej inteligencji odwza­jemnił im ich powitalne honory i zapytał o ich pomyślność. Z radosnym sercem powitał i oddał cześć swemu ojcu i matce, którzy ściskali go serdecznie z sercami przepełnionymi uczuciem. Następnie, gdy po umyciu stóp i odpoczynku usiadł w kręgu Wrisznich, opo­wiedział im o wielkiej bitwie Pandawów z Kaurawami.

Ojciec Kryszny, Wasudewa, rzekł: „O Kryszna, wielokrotnie słuchałem, jak ludzie rozmawiali o wielkiej bitwie Kaurawów z Pandawami. Ty byłeś jej naocznym świadkiem. Opowiedz nam więc o niej z wszystkimi szczegółami. Opowiedz nam o tej bitwie między Pandawami a Bhiszmą, Karną, Krypą, Droną i Śalją, zaiste między mnogością doskonale wyszkolonych wojowników z różnych królestw różniących się mieniem i strojem”.

Kryszna Wasudewa rzekł: „O Ojcze, podczas tej wielkiej bitwy wojownicy dokonali wielu wspaniałych i bohaterskich czynów. Było ich tak wiele, że nie sposób ich wszystkich wymienić nawet przez sto lat. Wspomnę jedynie o największych z nich.

Bhiszma został pierwszym naczelnym dowódcą jedenastu armii Kaurawów i poprowadził je do walki przeciw siedmiu armiom Pandawów jak Indra dowodzący armią bogów. Bitwa Kaurawów z Pandawami pod jego dowództwem trwała dziesięć dni. Była tak gwałtowana, że na myśl o niej włosy jeżą się na głowie. Po dziesięciu dniach bezustannych walk, gdy szala zwycięstwa nie chciała przechylić się na żadną stronę, Ardżuna wspomagany przez Śikhandina zasypał Bhiszmę gradem strzał, powalając go na ziemię. Od tego momentu heroiczny Bhiszma, który otrzymał od ojca dar zadecydowania o momencie swej śmierci, leżał na polu bitewnym na swym łożu ze strzał, czekając tak jak asceta aż słońce opuści południową półkulę, zaczynając ruch ku północy, aby móc wówczas uwolnić z ciała duszę.

Kolejnym naczelnym dowódcą armii Kaurawów został bramin-wojownik Drona obeznany z każdym rodzaju broni, równie wielki wśród ludzi Durjodhany jak bramin Śukra wśród demonów. Ten święty człowiek dumny ze swej waleczności był wspierany przez dziewięć armii Kaurawów, jak i przez Krypę, Karnę i innych wielkich wojowników. Armiami Pandawów dowodził wówczas Dhrisztadjumna o wielkiej inteligencji ochraniany przez Bhimę tak jak Waruna przez Mitrę, dokonując wielu heroicznych czynów. Ten wielki heros, pamiętając o krzywdzie wyrządzonej przez Dronę jego ojcu królowi Drupadzie, od dawna pragnął z nim się zmierzyć. Podczas zaciętych walk trwających pięć dni walczący pod ich dowództwem królowie zostali prawie doszczętnie wybici, a piątego dnia Dhrisztadjumna zabił zanurzonego w jodze bramina Dronę.

Po śmierci Drony naczelnym dowódcą pięciu pozostających przy życiu armii Kaurawów został Karna, prowadząc je do walki przeciw trzem armiom Pandawów. U schyłku drugiego dnia walk i po zabiciu niezliczonej ilości herosów waleczny Karna został zabity w pojedynku przez Ardżunę.

Przygnębieni tym Kaurawowie stracili całą energię. Wkrótce jednak ich pozostające przy życiu trzy armie skupiły się wokół Śalji, który został mianowany kolejnym naczelnym dowódcą i podjęły na nowo walkę z Pandawami, którzy dysponowali tylko jedną armią prowadzoną przez Judhiszthirę. W gwałtownej walce król Judhiszthira dokonał wielkiego czynu i zanim minęło południe, zabił Śalję. Po śmierci Śalji z rąk odważnego Sahadewy poniósł śmierć brat królowej Gandhari, Śakuni, który doprowadził do kłótni Kaurawów z Pandawami, skłaniając ich do gry w kości.

Po tej wielkiej rzezi, gdy zdało się, że już nikt nie pozostaje przy życiu, syn króla Dhritarasztry, Durjodhana, uzbrojony w maczugę i w ponurym nastroju uciekł z pola bitwy i ukrył się w wodach jeziora Dwaipajana. Pandawowie razem z niedobitkami swej armii otoczyli jezioro, gdy został tam odkryty przez gniewnego Bhimę o wielkiej odwadze, wyzywając go do walki. Na ich wyzwanie waleczny Durjodhana wyłonił się z wód z maczugą w dłoni. Walcząc następnie z Bhimą, został przez niego zabity uderzeniem jego maczugi.

Po śmierci Durjodhany syn Drony Aśwatthaman, który nie mógł wybaczyć Dhrisztadjumnie zabicia jego ojca, wdarł się nocą do obozu Pandawów, zabijając podczas snu pięciu synów Pandawów, Dhrisztadjumnę i wszystkich tam obecnych”.

Kryszna zakończył swe opowiadanie, mówiąc: „O Ojcze, wielka bitwa Pandawów z Kaurawami trwała osiemnaści dni. Po stronie Pandawów przy życiu pozostało jedynie pięciu braci Pandawów, ja sam i Satjaki, a po stronie Kaurawów bramin Krypa, król Bhodżów Kritawarman i syn Drony Aśwatthaman. Śmierci uniknął również Jujutsu, syn króla Dhritarasztry ze służącą, który przeszedł na stronę Pandawów. Wielu królów oddało w tej bitwie życie i ginąc z bronią w ręku, zdobyło niebo”.

2. Kryszna opowiada o przeraźliwej i heroicznej śmierci syna Subhadry i Ardżuny, Abhimanju

Gdy Kryszna o wielkiej mocy skończył swe opowiadanie o wielkiej bitwie Bharatów, oczywiste stało się to, że nie wspomniał słowem o śmierci Abhimanju motywowany tym, aby jego ojciec Wasudewa nie musiał słuchać o czymś tak przeraźliwym jak śmierć syna jego córki, Subhadry. Chciał mu oszczędzić smutku i żalu. Subhadra, zauważywszy to pominięcie, rzekła: „O Kryszna, dlaczego nie mówisz nic o śmierci mojego syna”, i na samo wspomnienie tej strasznej śmierci padła zemdlona na ziemię. Na ten widok jej ojciec, Wasudewa, upadł również bez zmysłów na ziemię.

Wasudewa odzyskawszy zmysły, rzekł: „O Kryszna, jesteś znany na ziemi z tego, że mówisz prawdę. Dlaczego więc nie powiedziałeś mi nic o śmierci syna mojej córki. W jaki sposób zginął ten chłopiec o oczach podobnych do twoich zabity przez wroga? Na wieść o tym moje serce nie pękło na tysiąc kawałków z żalu, gdyż nikt nie może umrzeć, zanim nie nadejdzie na to właściwy czas. Powiedz mi, co ten drogi mojemu sercu wnuk powiedział w godzinie śmierci, gloryfikując swoją matkę, jakie słowa skierował do mnie? Wierzę, że do końca nie stracił swego walecznego ducha i że nie zginął, uciekając przed wrogiem. Ten dumny heros posiadał ogromną energię i już od wczesnego dzieciństwa zwykł mówić o swej znajomości walki, szczycąc się w mojej obecności swymi umiejętnościami. Ten odważny syn mojej córki zwykł wyzywać Bhiszmę i Karnę do walki. Mam nadzieję, że nie leży na polu bitewnym, podstępnie zabity przez Dronę, Krypę, Krypę i innych. Opowiedz mi o wszystkim”.

Kryszna rzekł: „O Ojcze, bohaterski Abhimanju nawet przez moment nie utracił swego walecznego ducha. Niepohamowany w walce nie próbował ucieczki przed wrogiem. W czasie gdy jego ojciec Ardżuna został odciągnięty z głównego pola walki, walcząc z Samsaptakami, heroiczny Abhimanju dostał się w pułapkę formacji wroga i został otoczony przez zaciekłych Kaurawów z braminem Droną na czele. Po zabiciu ogromnej liczby wroga ten bohaterski syn twojej córki upadł na ziemię pod ciosami Drony i Karny, i ostatecznie poległ od uderzenia miecza syna Duhśasany. Gdyby jego zabójcy walczyli z nim w pojedynkę zamiast atakować go wszyscy razem, nie byliby zdolni do pokonania go z bronią w ręku. Nie zdołałby tego uczynić nawet sam Indra.

O Ojcze, osoby, których rozumienie jest czyste, nie omdlewają w obliczu nieszczęścia. Ci wielcy herosi równi Indrze, którzy utracili życie pokonani w walce przez Dronę i Karnę, udają się wprost do nieba. Uwolnij się więc od żalu, myśląc o tym, że syn twojej córki swą bohaterską śmiercią zdobył niebo. Nie pozwól sobie na gniew. Ten chłopiec i pogromca wroga osiągnął uświęcony cel, jakim jest bohaterska śmieć w walce od uderzenia broni”.

Kryszna kontynuował: „O Ojcze, po śmierci Abhimanju moja siostra Subhadra ogarnięta żalem lamentowała równie głośno jak samica rybołowa. Kobiety Bharatów, słysząc jej lamenty, objęły ją w uścisku i siadając wokół niej, płakały. Widząc Draupadi żałośnie pytała: ‘O błogosławiona, gdzie się ukryli wszyscy nasi synowie? Tak bardzo pragnę ich zobaczyć!’ Widząc swoją synową Uttarę, rozpaczliwie pytała: „O córko króla Wiraty, gdzie się ukrywa twój mąż? Jak powróci, powiadom mnie o tym bez chwili zwlekania. Zwykł przychodzić do moich komnat, jak tylko usłyszał mój głos. Dlaczego nie przyszedł dzisiaj? O Abhimanju, twoi wujowie ze strony matki, potężni wojownicy na rydwanach, mają się dobrze. Zwykli błogosławić cię, gdy widzieli cię tutaj gotowego do wymarszu na pole bitewne. Czy nie opowiesz mi dzisiaj o tym, co tam się wydarzyło? Dlaczego mi nie odpowiadasz, choć tak cię gorzko za tobą płaczę!’

Matka Pandawów Kunti, sama pogrążona w wielkim żalu, słysząc jej lamenty, rzekła: ‘O Subhadra, twój syn Abhimanju, choć był ochraniany przez Krysznę, Satjaki i swego ojca Ardżunę, został zabity. Jego śmierć jest spowodowana przez Czas. Był śmiertelny i zginął, ulegając prawu Czasu. Nie rozpaczaj, twój heroiczny syn niepowstrzymany w walce swą bohaterską śmiercią zdobył niebo. Takie jest Prawo wojowników. Sama urodziłaś się w rodzinie wojowników o wielkiej sławie, nie opłakuj więc jego śmierci. Skup całą swoją uwagę na jego żonie Uttarze, która oczekuje dziecka. Urodzi ona wkrótce syna tego bohatera’.

Znająca wszystkie obowiązki Kunti uspokajając w ten sposób Subhadrę, uwolniła się od żalu i mając zgodę Judhiszthiry, Bhimy oraz Nakuli i Sahadewy, poczyniła odpowiednie przygotowania do wykonania rytów pogrzebowych i obdarowała licznymi krowami zasługujących na dary braminów. Ukoiwszy swój ból, rzekła do Uttary: ‘O bezgrzeszna córko króla Wiraty, nie powinnaś pogrążać się w rozpaczy. Dla dobra swego męża ochraniaj jego syna przebywającego w twoim łonie’ ”.

Kryszna zakończył swe opowiadanie, mówiąc: „O Ojcze, Kunti po wypowiedzeniu tych słów do Uttary zamilkła. Za jej zgodą przywiozłem tutaj przed twoje oblicze matkę Abhimanju i moją siostrę Subhadrę i na jej prośbę opowiedziałem tobie o tym, w jaki sposób jej bohaterski syn Abhimanju stracił życie. Zginął śmiercią wojownika. Nie pozwalaj więc swemu sercu na żal”.

Ojciec Kryszny Wasudewa o prawej duszy wysłuchawszy słów swego syna uczynił wielkie dary pogrzebowe dla Abhimanju, porzucając swój smutek. Kryszna Wasudewa wykonał również ryty wstąpienia do nieba na rzecz tego herosa, który był zawsze drogi jego ojcu. Zgodnie z nakazami pism ofiarował odpowiedni posiłek sześciu milionom braminów o wielkiej energii. Obdaro­wując ich również ogromną ilością ubrań, zaspokoił ich pragnienie bogactwa. Rozdano całe góry złota, ubrań, krów, łóżek i ubrań. Bramini głośno wołali: „Niech bogactwo Kryszny wzrasta!” Następnie Kryszna Wasudewa, Satjaki i Satjaka (ojciec Satiaki) wykonali ryty pogrzebowe dla Abhimanju. Pozbawieni jego obecności nie potrafili jednak osiągnąć spokoju umysłu.

3. Wjasa zapowiada narodziny syna Uttary i Abhimanju Parikszita

Podobnie czuli synowie Pandu przebywający w Hastinapurze. Bez Abhimanju nie mogli osiągnąć spokoju. Córka króla Wiraty, Uttara, przez wiele dni powstrzymywała się całkowicie od jedzenia, opłakując śmierć swego męża i niepokojąc tym swoich krewnych, którzy obawiali się że może to zaszkodzić noszonemu przez nią płodowi. Mędrzec Wjasa, widząc to wszystko przy pomocy swej duchowej wizji, przybył do pałacu Króla Prawa. Rzekł do Kunti i Uttary: „O błogosławione, uwolnijcie się od swego żalu. Dzięki łasce Kryszny Wasudewy i na mocy moich słów będziecie miały syna o wielkiej mocy. Po opuszczeniu ziemi przez Pandawów będzie on władał całą ziemią”. Zwracając się do Ardżuny w obecności Judhiszthiry rzekł: „O Ardżuna, porzuć swój smutek, twój wnuk, który niedługo się narodzi, stanie się prawym władcą i będzie sprawiedliwie rządził całą ziemią od morza do morza. Nie wątp w to, o czym mówię. To, co zostało zapowiedziane przez Krysznę, na pewno się stanie. Inaczej być nie może. Twój syn Abhimanju udał się do regionu bogów, który zdobył swymi bohaterskimi czynami. Nie powinieneś więc opłakiwać jego śmierci”. Następnie Wjasa, zwracając się do Judhiszthiry, wezwał go do rozpoczęcia przygotowań do Ofiary Konia. Po udzieleniu tych rad Pandawom, Wjasa ponownie zniknął”.

4. Pandawowie udają się w Himalaje celem zdobycia bogactw króla Marutty potrzebnych do wykonania Ofiary Konia

Po wizycie Wjasy Król Prawa, Judhiszthira, nastawił swój umysł na uczynienie odpowiednich kroków potrzebnych do wykonania Ofiary Konia. Gdy nadszedł na to właściwy czas, zawezwał swoich braci Bhimę, Ardżunę oraz Nakulę i Sahadewę, i rzekł: „O bracia, słyszeliście słowa, które wypowiedział mędrzec Wjasa motywowany przyjaźnią i mając na uwadze dobro naszego rodu. Zaiste, słyszeliście słowa tego wielkiego ascety, który pragnie obdarować pomyślnością swoich przyjaciół, tego nauczy­ciela prawego działania. Słyszeliście również to, co powiedział ongiś Bhiszma i Kryszna o wielkiej inteligencji. Pamiętając ich słowa, chcę być im posłuszny. Posłuszeństwo słowom tych, którzy poznali Brahmana, zawsze przynosi pomyślność. W rezultacie wielkiej bitwy z Kaurawami, w którą wplątani zostali wszyscy ziemscy królowie, ziemia została ogołocona z całego swego bogactwa. Wjasa opowiedział nam o bogactwie króla Marutty ukrytym w Himalajach. Jeżeli sądzicie, że bogactwo to jest wystarczająco wielkie, aby z jego pomocą wykonać Ofiarę Konia, to co należy według was uczynić, aby móc je przywieść do stolicy naszego królestwa?”

Bhima, stając z pobożnie złożonymi dłońmi, rzekł: „O królu, bądź błogosławiony, aprobuję to, co mówisz o konieczności przywiezienia bogactw, o których opowiedział nam Wjasa, do naszego królestwa. Jeżeli uda się zdobyć bogactwo króla Marutty, nasza ofiara zostanie wykonana do końca. Takie jest moje zdanie. Powinniśmy udać się po to złoto, chyląc głowy przed Śiwą i oddając mu należą cześć. Zadowalając tego boga bogów, jego towarzyszy i całą świtę naszą myślą, mową i uczynkiem, zdo­będziemy to złoto. Gdy ten wielki bóg, który ma byka na swoim proporcu, będzie z nas zadowolony, wówczas strzegący tego skarbu kimnarowie o przeraźliwym wyglądzie, dadzą nam do niego dostęp”. Słowa Bhimy bardzo zadowoliły Judhiszthirę, syna boga Prawa, Dharmy. Widząc to, jego pozostali bracia z Ardżuną na czele rzekli: „O Królu Prawa, niech tak się stanie!”

Pandawowie, podjąwszy takie postanowienie, rozkazali swej armii wymarsz pod pomyślną konstelacją Dhruwą w dniu o tym samym imieniu (niedziela). Mając na to zgodę króla Dhritarasztry opłakującego ciągle śmierć swych synów, jak i jego żony Gandhari i swej matki Kunti okrążyli pobożnie braminów, którzy w codziennych rytach czcili ich ognie, chyląc przed nimi głowy i po ofiarowaniu Śiwie słodyczy, pajasy oraz mięsnego placka wyruszyli w drogę żegnani błogosławieństwami braminów i wychwalani przez obywateli. Jechali z radosnymi sercami w otoczeniu równie radosnych zwierząt i ludzi. Stukot kół ich rydwanów odbijał się echem po całej ziemi. Poeci, śpiewacy i gawędziarze wychwalali ich w swych pieśniach. Wspierani przez armię byli jak słońce w otoczeniu promieni. Judhiszthira z białym parasolem nad głową, akceptujący we właściwej formie błogosławieństwa i okrzyki swych zadowolonych obywateli, był jak księżyc w pełni wśród gwiazd. Okrzyki podążających za królem żołnierzy wypełniały całą przestrzeń.

Po przekroczeniu wielu jezior, rzek, lasów i ogrodów dotarli do gór, gdzie został ukryty skarb i gdzie wybrano równy i pomyślny teren na obóz. Bramini znający Wedy odziani w bogactwo swych umartwień razem z domowym kapłanem Pandawów Dhaumją udali się tam pierwsi, aby wykonać odpowiednie ryty pokojowe. Następnie gdy król Judhiszthira ze swoimi ministrami ulokował się dokładnie w samym centrum, bramini wyznaczyli teren obozu, budując sześć dróg (trzy ze wschodu na zachód i trzy z zachodu na południe), które dzieliły przestrzeń pod kątem prostym, tworząc dziewięć kwadratów. Król Judhiszthira nakazał zbudować odrębne obozowisko dla towarzyszących ich siłom zbrojnym rozjuszonych słoni i gdy wszystko było gotowe, rzekł do braminów: „O bramini, niech zostanie uczynione to, co według was należy uczynić, aby zapewnić pomyślność naszej sprawie. Wybierzcie więc pomyślny dzień pod pomyślną konstelacją i nie pozwólcie, abyśmy musieli czekać tutaj zbyt długo w napięciu”.

Bramini i kapłani dobrze wyszkoleni w wykonywaniu rytów słysząc te słowa Judhiszthiry i chcąc uczynić to, co go zadowoli, rzekli: „O królu, dzisiejszy dzień znajduje się pod wpływem pomyślnej konstelacji i jest pomyślny. Przystąpmy więc natych­miast do spełnienia proponowanych przez nas rytów. Jeszcze dziś rozpoczniemy surowe posty, wyrzekając się jedzenia i pijąc jedynie wodę. Wy również powinniście dziś pościć”.

Pandawowie posłuszni nakazom braminów spędzili noc, pow­strzymując się od jedzenia i leżąc na łożach zrobionych z trawy kuśa tak jak płonący ogień podczas ofiary. Przez całą noc słuchali uczonych dyskursów braminów, a kiedy nadszedł bezchmurny poranek bramini rzekli do syna Dharmy, Judhiszthiry: „O Królu Prawa, spełnijmy ofiarę, oddając cześć trójokiemu Mahadewie. Po należytym jej spełnieniu podejmiemy starania zrealizowania naszego celu”.

Judhiszthira rozkazał więc przystąpienie do wykonania rytów ku czci tego boga lubiącego przebywać na szczycie gór. Domowy kapłan Pandawów, Dhaumja, postępując zgodnie z rozporzą­dzeniami po zadowoleniu ognia ofiarnego oczyszczonym masłem ugotował uświęcone mantrami czaru i wykonał właściwe ryty. Uświecone mantrami posłodzone jedzenie, pajasę, mięso i inne dary ofiarował Śiwie. Znając doskonale Wedy i z radosnym sercem wykonał pozostałe ryty, ofiarując uświęcone mantrami girlandy z kwiatów i placki z ryżu. Następnie ofiarował odpowiednie dary duchom i innym, którzy tworzą towarzyszący Śiwie orszak. Uczcił również darami króla jakszów Kuberę oraz potężnego jakszę Manibhadrę. Innym jakszom i duchom z orszaku Śiwy oddał cześć, ofiarując wiele dzbanów wypełnionych jedzeniem z ziaren pszenicznych zmieszanych z nasionami sezamowymi (krisara). Król z kolei obdarował braminów tysiącami krów w formie daksziny i rozporządził czczenie ofiarą wszystkich wędrujących nocą duchów towarzyszącym Mahadewie. Dzięki wszystkim tym rytom ten należący do Mahadewy region, z którego unosiły się słodki zapach olejków zapachowych i kwiatów, był prawdziwie zachwycający.

Po oddaniu czci Śiwie król Judhiszthira z braminem Wjasą na czele ruszył w kierunku miejsca, gdzie znajdował się ukryty w ziemi skarb. Po dotarciu na miejsce raz jeszcze oddał cześć bogowi bogactwa Kuberze, kłaniając się przed nim i ofiarując mu rozmaite rodzaje kwiatów, słodzonych placków i dzbanów z krisarą. Oddał również cześć siedmiu rodzajom bogactw należącym do Kubery (nidhi), jak i strzegącym ich jakszom, i z energią wzmocnioną błogosławieństwami czczonych przez niego braminów dał rozkaz odkopania skarbu. Wykopano wiele tysięcy rozmaitych naczyń zrobionych z żelaza o różnych i wspaniałych kształtach, jak dzbanki, dzbany, patelnie, garnki i inne. Dla ochrony część skarbów złożono do specjalnych kufrów z przykrywą zwanych karaputa niesionych przez wielbłądy i woły, a inną część schowano do koszy połączonych drewnianym palem niesionych przez ludzi na ramionach. Użyto również innych metod transportu. Dysponowano sześcioma tysiącami wielbłądów, stu dwudziestoma tysiącami koni, stoma tysiącami słoni i równie licznymi wozami, rydwanami i słonicami. Liczba mułów i ludzi była ogromna. Każdy wielbłąd niósł szesnaście tysięcy monet, każdy wóz, osiem tysięcy, a każdy słoń dwadzieścia cztery tysiące. Odpowiednia ilość bogactw była też niesiona przez słonie, muły i ludzi.

Zebrawszy całe to bogactwo Pandawowie raz jeszcze oddali cześć Śiwie i za zgodą Wjasy ruszyli w drogę powrotną do Hastinapury prowadzeni przez domowego kapłana Pandawów, Dhaumję, który jechał na czele. Obciążeni niesionym skarbem poruszali się z szybkością czterech mil (jedna gowjuta) dziennie, wracając do stolicy swego kraju z radosnymi sercami”.

5. Kryszna powraca do Hastinapury i przywraca do życia Parikszita, który rodzi się martwy

Tymczasem Kryszna Wasudewa o wielkiej energii opuścił Dwarakę, gdzie pojechał z wizytą do swego ojca i powrócił do Hastinapury, aby spełnić prośbę Króla Prawa i uczestniczyć w jego wielkiej Ofierze Konia. Towarzyszyli mu jego siostra Subhadra, jego brat Balarama jadący na czele, jego syn Pradjumna oraz inni Wriszni, jak Satjaki, Czarudeszna, Samba, Gada, Kritawarman, Sarana, Niszatha, Ulmuka. Jadąc tam, myślał o zobaczeniu Draupadi, Uttary i Kunti i o dodaniu otuchy tym żonom i matkom wojowników, które utraciły w walce wielu ze swoich obrońców. Pod nieobecność Pandawów powitali ich król Dhritarasztra z Widurą i Jujutsu, oddając im należne honory.

W czasie gdy Kryszna zamieszkał ponownie w Hastinapurze przyszedł na świat syn Uttary i Abhimanju, Parikszit. W momencie gdy opuszczał łono matki, dosięgła go przywołana ongiś przez syna Drony, Aśwatthamana, broń Brahmy (Mahabharata, księga X, Sauptika Parva, opow. 105, p. 6 i 7) i Parikszit urodził się martwy. Radość na wieść o jego narodzinach szybko zmieniła się w smutek. Głośne okrzyki radości obywateli wypełniające całą przestrzeń szybko zamarły. Zaniepokojony Kryszna w towarzy­stwie Satjaki udał się w wielkim pośpiechu do wewnętrznych komnat pałacu, gdzie zobaczył głośno płaczącą Kunti wzywającą go wielokrotnie. Stojące za nią Draupadi, Subhadra i inne żony krewnych Pandawów żałośnie szlochały.

Kunti rzekła, połykając łzy: „O Kryszna, twoja matka Dewaki, która ciebie urodziła, jest uważana za doskonałego rodzica. Ty jesteś dla nas ucieczką i chlubą. Przetrwanie rodu Pandu zależy od ciebie, jego obrońcy. O potężny, dziecko syna twojej siostry, przychodząc na ten świat, zostało zabite przez Aśwatthamana. Przywróć mu życie. Przysięgałeś to uczynić, gdy Aśwatthaman wyrzucił źdźbło trawy, uruchamiając w ten sposób broń Brahmy o przeraźliwej energii. Powiedziałeś wtedy: ‘O Bharatowie, przy­wrócę to dziecko do życia, jeżeli urodzi się martwe’.

O Kryszna, to dziecko urodziło się martwe. Spójrz na nie! Ratuj nas wszystkich, Uttarę, Draupadi i mnie samą. Ratuj Króla Prawa, Bhimę, Ardżunę, Nakulę i Sahadewę. W tym dziecku łączą się wszystkie życiowe oddechy Pandawów i moje. Do niego zależy ofiarowanie placka pogrzebowego Pandawom, mojemu teściowi Dhritarasztrze i Abhimanju, twojemu siostrzeńcowi, który był tak bardzo jak ty i był twoim ulubieńcem. Uczyń to, co będzie korzystne dla wszystkich. Gorąco cię o to proszę.

Uttara zawsze wspomina słowa wypowiedziane do niej przez Abhimanju, które sprawiły jej ogromną przyjemność. Rzekł do tej córki króla Wiraty: ‘O błogosławiona, twój syn zostanie wychowany przez moich krewnych ze strony matki. Zamieszkując w domu Wrisznich i Andhaków, otrzyma od nich pełną wiedzę używania broni, jak i polityki i moralności’. Takie były słowa, które ten heros, syn Subhadry, wypowiedział do swej żony Uttary z miłości do niej. O zabójco demona Madhu, chylimy przed tobą głowy i błagamy cię, nie pozwól na to, aby słowa Abhimanju okazały się fałszem. Mając na uwadze przetrwanie naszej linii, uczyń to, o co cię błagamy”.

Kunti wypowiedziawszy te słowa wzniosła w górę ramiona i razem z innymi towarzyszącymi jej damami upadła na ziemię. Wszystkie te zrozpaczone kobiety z oczami zamglonymi przez łzy lamentowały: „O biada nam, siostrzeniec Kryszny urodził się martwy!” Kryszna uchwycił Kunti za ramiona i podniósł ją delikatnie z ziemi, próbując ukoić jej ból.

Gdy Kunti zamilkła, siostra Kryszny, Subhadra, głośno łkając, rzekła do swego brata: „O ty o oczach w kształcie płatków lotu, spójrz na tego wnuka Ardżuny o wielkiej inteligencji. O biada nam, rodowi Kuru grozi wyginięcie, gdyż chłopiec ten i jedyna podpora rodu urodził się martwy. Potężna broń Brahmy uruchomiona przez źdźbło trawy wyrzucone przez Aśwatthamana z intencją zabicia Bhimy ugodziła Uttarę, Ardżunę i mnie. O biada nam, to źdźbło trawy tkwi ciągle we mnie, przeszywając moje serce, skoro nie widzę tego dziecka, razem ze swoim ojcem, który był moim synem. Co powie na to Judhiszthira? co powiedzą Bhima, Ardżuna, Nakula i Sahadewa? Widząc, że syn Abhimanju urodził się martwy, uznają się za oszukanych przez Aśwatthamana. Abhi­manju był ulubieńcem wszystkich Pandawów. Co powiedzą na tę wiadomość ci wielcy herosi pokonani przez broń syna Drony? Czy istnieje coś bardziej rozpaczliwego niż wiadomość, że syn Abhimanju urodził się martwy?

O Kryszna, chylę przed tobą w pokorze głowę, chcąc cię dziś zadowolić. Spójrz na Kunti i Draupadi, jak stoją bezradne i pogrążone w rozpaczy.

O pogromco wrogów, gdy syn Drony chciał z pomocą broni Brahmy uczynić łona wszystkich kobiet Pandawów bezpłodne, rozgniewany rzekłeś: ‘O nieszczęsny braminie, o najgorszy z ludzi, uniemożliwię twój zamiar i przywrócę do życia wnuka Ardżuny!’

Słysząc te słowa i znając twoją potęgę, szukam dziś u ciebie łaski. Przywróć synowi Abhimanju życie. Jeżeli nie zrealizujesz swej obietnicy, bądź pewien, że porzucę życie. O herosie, jeżeli go nie wskrzesisz, żyjąc i będąc tak blisko, to czy jest jeszcze coś, co mogłoby trzymać mnie przy życiu?

O niepokonany, ożyw tego syna Abhimanju o oczach podob­nych do twoich, tak jak deszczowa chmura ożywia rośliny. Jesteś prawy, prawdomówny i nikt nie zdoła przeciwstawić się twojej mocy. Dotrzymaj więc słowa. Jeśli tylko zechcesz, możesz ożywić wszystkie trzy światy. Cóż więc powiedzieć o tym umiłowanym dziecku, wnuku twojej siostry, które urodziło się martwe? Znam twoją potęgę i dlatego proszę cię o łaskę. Obdarz nią tych pięciu synów Pandu. Ukaż swe współczucie dla Uttary i dla mnie, myśląc o tym, że jestem twoją siostrą i matką, która straciła syna i że u ciebie szukam ochrony”.

Kryszna rzekł: „O Subhadra, niech stanie się to, o co prosisz”.

Wypowiedziane głośno słowa Kryszny dały się słyszeć we wszystkich komnatach pałacu. Wypowiadając je, zadowolił wszystkich, tak jak ktoś, kto leje zimą wodę na zlane potem ciało. Kryszna pospiesznie wszedł do komnaty, gdzie leżał martwy chłopiec. Komnata ta została właściwie uświęcona licznymi girlandami, naczyniami wypełnionymi wodą, drzewami tiduka nasyconymi ghee, nasionami gorczycy, lśniącą i właściwie uporządkowaną bronią i ogniami ofiarnymi ulokowanymi po każdej stronie. Zaludniały ją liczne miłe starsze damy oraz liczni dobrze wyszkoleni i mądrzy lekarze. Były tam również różne przedmioty odstraszające i niszczące rakszasów starannie wybrane przez znawców. Widok tej komnaty, bardzo zadowolił Krysznę. Rzekł: „Wspaniale, wspaniale”.

Draupadi, widząc zadowolenie Kryszny, udała się szybko do córki króla Wiraty, Uttary i rzekła: „O błogosławiona, przybywa tutaj twój teść, zabójca demona Madhu. On jest tym starożytnym riszim o niepojętej duszy, który jest nie do pokonania”. Uttara, zakryła twarz i spojrzała na Krysznę z wielką czcią, tak jak spogląda się na boga. Łykając łzy, rzekła głosem złamanym bólem: „O ty o oczach jak płatki lotosu, spójrz, straciliśmy naszego syna! To tak, jakbyśmy oboje, zarówno Abhimanju, jak i ja, zostali zabici. Chylę przed tobą głowę, chcąc cię zadowolić. Przywróć życie temu dziecku, które zostało pochłonięte przez broń syna bramina Drony. Gdyby Judhiszthira, Bhima lub tym sam rzekł wówczas: ‘Niech to źdźbło trawy wyrzucone z intencją uruchomienia broni Brahmy przez Aśwatthamana zniszczy nieświadomą matkę, wówczas zginęłabym i to smutne wydarzenie, jakim jest śmierć mojego syna, nie miałoby miejsca! Mój nienarodzony jeszcze syn został zabity bronią Brahmy. Niego­dziwy syn Drony dokonał okrutnego czynu! Jaki przyświecał mu cel?

O Kryszna, ja matka kłaniam się tobie, pragnąc cię zadowolić. Przywróć do życia mojego syna! Jeżeli tego nie uczynisz, wyrzeknę się swojego życia. Wiązałam z nim tak wiele moich nadziei! Teraz gdy został on zabity przez syna Drony, po co mi znosić ciężar życia?  Miałam nadzieje, że z moim synem na kolanach oddam tobie cześć.

O Kryszna, syn Abhimanju o niespokojnych oczach został zabity! Wszystkie nadzieje mego serca umarły razem z nim!

O pogromco demona Madhu, ty sam kochałeś tego chłopca o niespokojnych oczach! Spójrz na jego syna zabitego bronią Brahmy. Jest on równie niewdzięczny i bez serca jak jego ojciec, gdyż ignorując dobro Pandawów, udał się do królestwa boga umarłych Jamy!

O Kryszna, o wielki herosie! Choć przysięgałam, że podążę za Abhimanju, jeżeli odda on życie na polu bitewnym, nie dotrzymałam mojej przysięgi. Jestem okrutna i zbytnio przywiązana do życia. Jednakże gdy teraz udam się na spotkanie z nim teraz, co powie na to ten syn Ardżuny?”

Bezradna Uttara lamentując i usilnie pragnąc, aby jej syn powrócił do życia, upadla na ziemię jak oszalałe z bólu zwierzę. Kunti i inne damy Bharatów, widząc ją leżącą na ziemi obok swego martwego syna z ubraniem w nieładzie, zaczęły głośno płakać. Pałac Pandawów zmienił się w krótkiej chwili w dom płaczu przepełniony smutkiem i bezradnością.

Uttara odzyskawszy zmysły, wzięła martwego syna na kolana, mówiąc: „O synu, twój ojciec znał i spełniał wszystkie swoje obowiązki. Ty jednakże nie jesteś świadomy grzechu, który popełniasz, nie oddając czci należnej największemu z rodu Wrisznich. Udając się do swojego ojca, przekaż mu moje słowa: ‘O herosie, nikt nie umiera przed nadejściem właściwego czasu. Okrutna śmierć oddzieliła mnie najpierw od ciebie, a teraz pobawiła mnie syna. Choć powinnam umrzeć, żyję, pozbawiona wszystkiego, co jest pomyślne i co ma jakąkolwiek wartość. Być może zdobędę od Judhiszthiry zgodę i połknę truciznę lub rzucę się w płomienie ognia. Moje serce musi być z kamienia, skoro nie rozpadło się na tysiące części, choć straciłam zarówno męża, jak i syna!

O synu, powstań! Spójrz na swoją prababcię Kunti pogrążoną w smutku i skąpaną w łzach. Spójrz na Draupadi, księżniczkę Pańcalów i na siostrę Kryszny, Subhadrę. Spójrz na mnie głęboko pogrążoną w smutku i przypominającą jelenia zranionego przez myśliwego. Spójrz na Krysznę, Pana wszechświata o wielkiej mądrości i o oczach w kształcie płatków lotosu przypominających niespokojne oczy twojego ojca”.

Kobiety Bharatów, widząc Uttarę lamentującą w ten sposób, uniosły ją z ziemi, prosząc, aby usiadła. Uttara, odzyskując swój hart ducha, stanęła przed Kryszną o oczach jak płatki lotosu i złożywszy pobożnie dłonie, dotknęła czołem ziemi u jego stóp. Kryszna, słysząc jej lament, dotknął wody i wycofał z pocisku Brahmy jego siłę. Następnie on o czystej duszy wyrzekł słowa, które mógł usłyszeć cały wszechświat:

„O Uttara, moje słowa zrealizują się. Przywrócę to dziecko do życia na oczach wszystkich żywych istot.

Nigdy nie wypowiedziałem nieprawdy nawet w żartach i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Nigdy nie uciekałem przed bitwą i i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Nigdy nie byłem w konflikcie z moim przyjacielem Ardżuną i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Zawsze szanowałem prawość i braminów i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Prawda i prawość zawsze zamieszkują we mnie i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie.

Zabiłem demony Kasa i Keśi, aby przywrócić do życia dharmę i mocą zebranych tym zasług przywrócę temu dziecku życie”.

I gdy Kryszna skończył wypowiadanie tych słów, dziecko ożyło i zaczęło się poruszać.

W momencie gdy Kryszna wycofał moc z broni Brahmy, cała komnata, w której leżał ten chłopiec, pojaśniała od jego energii. Wszystkie demony rakszasy, które tam się dostały, były zmuszone do opuszczenia pomieszczeń  i wiele z nich uległo zniszczeniu. Z niebios rozlegał się głos: „O Kryszna, wspaniale, wspaniale!” Płonąca broń Brahmy powróciła do dziadka wszechświata Brahmy, a martwy dotychczas chłopiec zaczął się poruszać mocą swej energii i siły. Radość wypełniła serca obecnych w komnacie kobiet Bharatów, a bramini zaczęli wypowiadać błogosławieństwa. Na wieść o jego ożywieniu zapaśnicy, aktorzy i astrologowie pytali o jego zdrowie, a poeci i panegiryści wychwalali Krysznę i błogosławili królewski ród Kuru.

Gdy nadszedł na to właściwy czas, Uttara powstała z rozradowanym sercem i trzymając syna w ramionach, pokłoniła się razem ze swoim synem przed tym potomkiem Jadawów, oddając mu cześć. Uradowany Kryszna obdarował dziecko klejnotami. co w ślad za nim uczynili również inni wodzowie Wrisznich. Następnie potężny Kryszna, który zawsze trzyma się ścieżki Prawdy, nadał chłopcu imię, mówiąc: „O Bharatowie, ponieważ ten syn Abhimanju urodził się w czasie, gdy jego ród był bliski wygaśnięcia, niech nosi imię Parikszit (rozpad, zniszczenie)”.

6. Pandawowie powracają do Hastinapury ze złotem króla Marutty

Parikszit rósł, sprawiając tym wszystkim radość i gdy Panda­wowie wrócili do Hastinapury, przywożąc ze sobą bogactwo króla Marutty, Parikszit miał miesiąc. Słysząc o ich powrocie, obywatele miasta na ich powitanie udekorowali swe domy, główne drogi, jak i całe miasto licznymi girlandami z kwiatów, flagami i proporcami, a przebywający w Hastinapurze Wriszni wyszli im na spotkanie. Widura, mając na uwadze dobro Pandawów, zarządził wykonanie licznych rytów, czcząc bogów w ich świątyniach. Chcąc uczcić sukces w zdobyciu ogromnych bogactw króla Marutty przez Pandawów, królewscy urzędnicy ogłosili całonocne święto dla całego królestwa. Wypełniający miasto szum tysięcy głosów przypominał łagodny ryk fal oceanu. Z tancerzami, śpiewakami i muzykami wyglądało jak siedziba boga bogactwa Kubery. Bardowie, panegiryści i tysiące pięknych kobiet swą obecnością zdobili nawet najbardziej ustronne zakątki miasta. Trzepoczące na wietrze flagi zdawały się wskazywać powracającym kierunek.

 

 


Słowniczek Mahabharaty