Uff ...  ... > 200!

 
 
 
 
TLVP
Home
 
 
 
 
Czytelnia
Book Nook
 
 
 
 
New!
Mahabharata 264 (po polsku)
 
 
 
 

Wkrótce:  Mahabharata 266 (po polsku)
 
 
 
 
Pliki pdf, epub, mobi
na stronie TLVP
lub GOOGLE
 
 
 
 
Mahabharata
Spis opowieści
 
 
 
 
“Good” Violence versus “Bad”
 
 
 
 
Hymny Rigwedy o stworzeniu świata
 
 
 
 
Napisz
do nas

Napisz do nas
Mahabharata

Opowieść 265:

Dhritarasztra, Gandhari i Kunti  giną w pożarze lasu

 

opowiada

 

Barbara Mikołajewska

 

na podstawie fragmentów Mahābharāta,

Aśramavasika Parva, Sections XXXVII-XXXIX,

w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,

URL: http://www.sacred-texts.com/hin/m06/index.htm


Wydanie I internetowe

Copyright © 2021 by B. Mikołajew­ska
Wszelkie prawa zastrzeżone
Porada techniczna i edytorska: F.E.J. Linton

The Lintons’ Video Press
New Haven, CT
06511 USA


e-mail inquiries: tlvpress @ yahoo . com


Spis treści

 

1. Narada informuje Pandawów o pożarze lasu i śmierci króla Dhritarasztry

2. Judhiszthira opłakuje śmierć Dhritarasztry przekonany, że został spalony przez nieuświęcony ogień

3. Narada wyjaśnia, że Dhritarasztra został spalony przez swój własny święty ogień, który został porzucony w lesie

4. Judhiszthira wykonuje pośmiertne ryty dla Dhritarasztry

5. Słowniczek Mahabharaty




O Narada, największym powodem do żalu jest dla mnie to, że Dhritarasztra, ten Pan Ziemi, poniósł śmierć przez zjednoczenie się z ogniem, który nie był święty. Jakże możliwe jest to, aby taka śmierć spotkała tego królewskiego mędrca z rodu Kuru, który po okresie władania całą ziemią oddał się praktykowaniu surowych umartwień! W tym wielkim lesie były przecież obecne ognie uświęcone mantrami. O biada nam, nasz ojciec pożegnał się z tym światem przez kontakt z nieuświęconym ogniem!”.

Narada rzekł: „O Judhiszthira, król Dhritarasztra nie został spalony przez ogień, który nie był święty. Nie taki był los tego syna Wikitrawirji. Jak opowiadają asceci, król ten po powrocie z pielgrzymki do Gangadwary zamieszkał samotnie w dżungli, żywiąc się jedynie powietrzem i dbając o to, aby jego ofiarne ognie zostały należycie rozpalone. Po wykonaniu właściwych obrzędów zaniechał ich wszystkich. Towarzyszący mu dotychczas ofiarni kapłani porzucili wówczas jego święty ogień w lesie i odeszli z myślą o własnym celu. Porzucony beztrosko ogień zaczął się rozprzestrzeniać na cały las w wielkim pożarze, docierając do brzegów Gangesu, gdzie król Dhritarasztra spotkał swoją śmierć. Odszedł z tego świata, jednocząc się  z własnym świętym ogniem i  realizując w ten sposób swój wzniosły cel”.

(Mahābharāta, Aśramavasika Parva, Section XXXVIII-XXXIX)



1. Narada informuje Pandawów o pożarze lasu i śmierci króla Dhritarasztry

Waisampajama rzekł: „O Dźanamedźaja, słuchaj dalej mojego opowiadania o swoich heroicznych przodkach. Po upływie dwóch lat od powrotu Pandawów z pustelni króla Dhritarasztry do Hastinapury przybył tam niebiański mędrzec Narada. Judhiszthira oddał mu cześć na powitanie i poprosił go, aby usiadł. Dawszy mu chwilę na odpoczynek, rzekł: ‘O wielki riszi, wiele czasu upłynęło od naszego ostatniego spotkania. Czy żyjesz w pokoju i szczęściu? Jak wiele krajów odwiedziłeś w tym czasie? Powiedz mi, co mogę dla ciebie uczynić? Jesteś pierwszym wśród mędrców i jesteś dla nas najwyższym schronieniem’.

Narada rzekł: ‘O królu, od naszego ostatniego widzenia minęło sporo czasu i w międzyczasie odwiedziłem wiele świętych brodów łącznie ze świętymi brodami Gangesu, skąd do ciebie przybywam’.

Judhiszthira rzekł: ‘O święty mędrcu, dowiedziałem się od ascetów zamieszkujących nad brzegami Gangesu, że król Dhritarasztra praktykuje tam surową ascezę. Czy spotkałeś go tam? Czy ten stary król, który uwiecznił ród Kuru, osiągnął upragniony spokój? Czy towarzyszący mu Gandhari i Kunti oraz syn suty Sandżaja żyją tam również w pokoju? Opowiedz nam, co porabiają i jak się czują?’

Narada rzekł: ‘O królu, posłuchaj ze spokojem o tym, co usłyszałem i zobaczyłem, przebywając w tym miejscu odosob­nienia zamieszkiwanym przez ascetów. Gdy opuściłeś pola Kurukszetry i powróciłeś do Hastinapury, król Dhritarasztra wyruszył w kierunku Gangadwary. Zabrał ze sobą swój święty ogień, kapłanów ofiarnych, Gandhari, Kunti i Sandżaję, nasta­wiając swe serce na praktykowanie bardzo surowej ascezy. Trzymając w ustach kamyki, żywił się jedynie powietrzem i całkowicie zaniechał mówienia. Praktykując tę surową pokutę, był czczony przez ascetów. W ciągu sześciu miesięcy zredukował swe ciało do szkieletu. Gandhari w tym czasie żywiła się jedynie wodą, Kunti jadła bardzo skromny posiłek raz na miesiąc, a Sandżaja co szósty dzień. Kapłani ofiarni czcili jego święty ogień, lejąc do niego oczyszczone masło. Czynili tak bez względu na to, czy wiedział o tym, czy też nie. Nie miał żadnego stałego miejsca zamieszkiwania, stając się w tych lasach wędrowcem. Kunti i Gandhari podążały za nim, podczas gdy Sandżaja prowadził go po tym często nierównym terenie.. Kunti z kolei prowadziła Gandhari, która z lojalności do swego niewidomego męża zakrywała oczy opaską.

Pewnego dnia, gdy w swej wędrówce dodarli ponownie do brzegów Gangesu, stary król wykąpał się w świętych wodach rzeki i gdy po wykonaniu ablucji był gotowy, aby wyruszyć w drogę, zerwał się nagle silny wiatr i wybuchnął gwałtowny pożar. Cały las wokół zaczął płonąć. Stada zwierząt, dziki i węże zamieszkujące okolice gromadziły się na mokradłach i wokół zbiorników wodnych. W tym momencie powszechnej paniki król Dhritarasztra osłabiony surową ascezą nie był zdolny do wykonania żadnego ruchu i nawet nie próbował uciekać. Podobnie Gandhari i Kunti, równie wycieńczone ascezą, nie były zdolne do ucieczki.

Król Dhritarasztra, widząc, że ogień zbliża sie do nich ze wszystkich stron, rzekł do Sandżaji: «O Sandżaja, uciekaj i schroń się w jakimś miejscu, gdzie ogień cię nie spali. Ratuj swoje życie. Jeśli zaś chodzi o nas, to pozwolimy ogniowi na spalenie naszych ciał, realizując w ten sposób najwyższy cel».  

Sandżaja rzekł: «O królu, śmierć w ogniu, który nie jest święty, okaże się dla ciebie zgubna. Nie widzę jednak żadnego sposobu na to, abyś mógł uciec przed tym pożarem. Uczynimy więc to, co według ciebie powinniśmy uczynić».

Król Dhritarasztra rzekł: «O Sandżaja, ta śmierć nie może być dla nas zgubna, bo opuściliśmy nasz dom z własnej woli. Woda, ogień, wiatr i niejedzenie są tymi środkami przynoszącymi śmierć, które zostały wyznaczone dla ascetów i są godne pochwały. Odejdź więc stąd bez chwili zwłoki, pozostawiając  nas tutaj».

Stary król, wypowiedziawszy te słowa, skupił się w swym umyśle. Mając u boku Kunti i Gandhari usiadł na ziemi z twarzą skierowaną ku wschodowi. Sandżaja, widząc go w takiej postawie, pobożnie go okrążył. Rzekł: «O potężny, skoncentruj się na duszy». Dhritarasztra, który był synem mędrca Wjasy i zdobył mądrość, postąpił zgodnie z tymi słowami. Wycofując zmysły do umysłu, siedział bez ruchu jak kłoda. Podobnie uczyniły Kunti i Gandhari. I wszyscy troje, pozostając w tej postawie, zostali pochłonięci przez pożar, podczas gdy Sandżaji udało się przed ogniem uciec. Widziałem go wśród ascetów zamieszkujących nad brzegami Gangesu. O wielkiej energii i inteligencji pożegnał wkrótce ascetów i wyruszył w kierunku góry Himawat’.

Narada zakończył, mówiąc: ‘O Judhiszthira, w taki to sposób król Dhritarasztra, jego żona Gandhari i wasza matka Kunti spotkali swoją śmierć. Widziałem ich spalone ciała podczas mojej wędrówki. Wielu ascetów, słysząc o ich śmierci, udało się w to miejsce z pielgrzymką. Wiedząc, jak bardzo był oddany swej ascetycznej praktyce, nie opłakiwali  jego śmierci. Tam też dowiedziałem się od nich szczegółów o jego śmierci, które tobie opowiedziałem. Nie powinieneś z tego powodu odczuwać żalu. Zarówno on, jak i Gandhari i Kunti wyszli ogniowi na spotkanie z własnej woli’.

2. Judhiszthira opłakuje śmierć Dhritarasztry przekonany, że został spalony przez nieuświęcony ogień

 Pomimo tych kojących słów Narady Pandawowie, usły­szawszy o śmierci Dhritarasztry, nie potrafili opanować swego smutku. Z wewnętrznych izb ich pałacu dały się słyszeć głośnie zawodzenia. Lamentowali również wszyscy mieszkańcy stolicy. Judhiszthira, wznosząc w górę ramiona w wielkiej rozpaczy, wołał: ‘O biada nam!’ Myśląc o swej matce, płakał jak dziecko. Podobnie płakali jego bracia z Bhimą na czele. Śmierć Kunti opłakiwały również wszystkie zamieszkujące w królewskim pałacu kobiety. Wszyscy obywatele płakali, słysząc o śmierci tego króla, który stracił w wojnie wszystkich swoich synów i został spalony podczas wielkiego pożaru lasu razem z Gandhari i Kunti, które z własnej woli dzieliły jego los.

Gdy lamenty zaczęły cichnąć, król Judhiszthira, powstrzymując łzy siłą swej woli, rzekł: ‘O wielki riszi, skoro taki los przypadł  w udziale temu królowi o wielkiej duszy, który był zaangażowany w praktykowanie surowej ascezy i miał krewnych tak potężnych jak my, przeto muszę z żalem stwierdzić, że los istoty ludzkiej jest trudny do przewidzenia. O biada nam, któż mógł przewidzieć, że ten syn Wikitrawirji zostanie spalony na śmierć. Umarł całkowicie bezbronny, choć miał setkę synów o potężnych ramionach i sam miał siłę dziesięciu tysięcy słoni. On, który był kiedyś wachlowany liśćmi palmowymi w dłoniach pięknych kobiet, jest obecnie wachlowany skrzydłami sępów! On, który każdego poranka był budzony przez śpiewy poetów i muzyków, z mojej winy musi teraz spać w lesie na nagiej ziemi. Nie opłakuję Gandhari, która straciła swych synów i przez realizowanie takich samych ślubów co jej mąż zdobyła te same co on niebiańskie regiony. Opłakuję jednak naszą matkę Kunti, która wyrzekła się dobrobytu zdobytego przez jej synów i zamieszkała w lesie. Hańba naszej suwerenności i waleczności! Hańba naszym obowiązkom wojownika! Choć żyjemy, jesteśmy naprawdę martwi! Bieg czasu jest bardzo subtelny i trudny do zrozumienia, skoro nasza matka zdecydowała się porzucić królestwo i zamieszkać w lesie. Jak to możliwe, aby ona, która jest  matką pięciu Pandawów, spłonęła w pożarze lasu jak bezbronne stworzenie. Myśl o tym mnie oszałamia. Na próżno Ardżuna próbował zadowolić tego boga ognia, zaspokajając jego głód Lasem Kandhawa (Maha­bharata, księga I, Adi Parva, opow. 11), skoro ten bezwstydnik, zapominając o wdzięczności, spalił na śmierć matkę swojego dobroczyńcy. Jakże ten bóg mógł spalić matkę Ardżuny, którego błagał o pomoc w walce z Indrą, który nie pozwalał mu na spalenie Lasu Kandhawa! Hańba bogowi ognia! Hańba zwycięskim strzałom Ardżuny!’

Judhiszthira kontynuował: ‘O Narada, największym powodem do żalu jest dla mnie to, że Dhritarasztra, ten Pan Ziemi, poniósł śmierć przez zjednoczenie się z ogniem, który nie był święty. Jakże możliwe jest to, aby taka śmierć spotkała tego królewskiego mędrca z rodu Kuru, który po okresie władania całą ziemią oddał się praktykowaniu surowych umartwień! W tym wielkim lesie były przecież obecne ognie uświęcone mantrami. O biada nam, nasz ojciec pożegnał się z tym światem przez kontakt z nieuświęconym ogniem! Wyobrażam też sobie, jak nasza matka z ciałem wychu­dzonym od surowych postów, drżąc ze strachu przed ogniem, wzywała nas na ratunek. Gdy ogień zbliżał się do nich wołała: «O moi potężni synowie, ratujcie mnie przed tym strasznymi płomieniami, które otaczają mnie ze wszystkich stron». Jednakże, o zgrozo, nawet najdroższy jej sercu syn Madri, Sahadewa,  nie przybył jej na ratunek!’

Słuchając lamentów króla Judhiszthiry, wszyscy obecni zaczęli płakać, obejmując się nawzajem. Zaiste, pięciu Pandawów było pogrążonych w tak wielkim żalu, że przypominali im żywe istoty w okresie rozpadu wszechświata. Lament tych herosów wypełniał wszystkie komnaty pałacu i uciekając na zewnątrz, przeniknął całą przestrzeń.

3. Narada wyjaśnia, że Dhritarasztra został spalony przez swój własny święty ogień, który został porzucony w lesie

Narada rzekł: ‘O bezgrzeszny, król Dhritarasztra nie został spalony przez ogień, który nie był święty. Nie taki był los tego syna Wikitrawirji. Król ten po powrocie z pielgrzymki do Gangadwary zamieszkał samotnie w dżungli, żywiąc się jedynie powietrzem i dbając o to, aby jego ofiarne ognie zostały należycie rozpalone. Po wykonaniu właściwych obrzędów zaniechał ich wszystkich. Towarzyszący mu dotychczas ofiarni kapłani porzucili wówczas jego święty ogień w lesie i odeszli z myślą o własnym celu. Porzucony beztrosko ogień zaczął się rozprzestrzeniać na cały las w wielkim pożarze, docierając do brzegów Gangesu, gdzie król Dhritarasztra spotkał swoją śmierć. Odszedł z tego świata, jednocząc się z własnym świętym ogniem i realizując w ten sposób swój wzniosły cel. Twoja matka dzięki służeniu swym ojcom osiągnęła taki sam sukces. Nie miej w tej sprawie najmniejszych wątpliwości. Wiedząc o tym, uwolnij się od smutku i wykonaj razem z braćmi ryty wody na ich cześć, realizując w ten sposób swoje obowiązki’ .

4. Judhiszthira wykonuje pośmiertne ryty dla Dhritarasztry

Waisampajama kontynuował: „O Dźanamedźaja, po wysłu­chaniu słów Narady król Judhiszthira, na którego barkach spoczywał cały ciężar dziedzictwa Pandawów, ruszył razem z braćmi i kobietami jego domu w kierunków świętych brzegów Gangesu. Towarzyszyli im tłumnie motywowani lojal­nością mieszkańcy stolicy i prowincji. Po dotarciu tam wszyscy odziani w pojedynczą szatę zanurzyli się w świętych wodach rzeki prowadzeni przez Jujutsu i ofiarowali wodę staremu królowi oraz oddzielnie jego żonie Gandhari i matce Pandawów Kunti, wymieniając ich imiona i nazwę ich rodu. Pandawowie po wykonaniu rytów oczyszczających ruszyli w kierunku powrotnym do Hastinapury, lecz ponieważ byli ciągle jeszcze zanieczyszczeni śmiercią, nie przekroczyli bram miasta, zamieszkując przez odpowiedni czas poza jego murami. Pewną liczbę zaufanych ludzi znających rozporządzenia dotyczące kremacji zwłok wysłali z powrotem do Gangadwary, gdzie stary król został spalony na śmierć. Wynagradzając ich odpowiednio, nakazali im wykonanie obrzędów kremacji, na które wciąż czekały szczątki ciał Dhritarasztry, Gandhari i Kunti. Dwunastego dnia Judhiszthira, odpowiednio oczyszczony, wykonał ryty śraddha dla swych zmarłych krewnych, które charakteryzowały obfitością darów. W imieniu króla Dhritarasztry oraz Gandhari i Kunti uczynił liczne dary ze złota, srebra, krów oraz bardzo kosztownych łoży. Każdy otrzymał w darze to, co chciał i w ilości jakiej chciał. Łoża, jedzenie, pojazdy, klejnoty i inne rodzaje bogactwa były rozdawane w wielkiej obfitości. Po zakończeniu rytów i rozdaniu darów król Judhiszthira przekroczył bramy miasta i powrócił do swego pałacu. Do stolicy powrócili również ci, którzy na rozkaz króla udali się nad brzeg Gangesu, aby dokonać tam kremacji pozostałych po pożarze szczątków ciał starego króla i dwóch królowych po odpowiednim uczczeniu ich girlandami i zapachowymi olejkami. Poinformowali Judhiszthirę o wykonaniu zadania. Riszi Narada, ukoiwszy ból Judhiszthiry, pożegnał się i odszedł, podążając za własną wolą. W taki to sposób król Dhritarasztra po spędzeniu piętnastu lat w Hastinapurze i trzech lat w dżungli pożegnał się z tym światem. Stracił w bitwie wszystkich swoich synów i uczynił wiele darów ku czci swoich krewnych, przyjaciół i obywateli. Po jego śmierci król Judhiszthira, choć jego umysł nie mógł uwolnić się od smutku, unosił dalej na swych barkach ciężar suwerenności”.


Słowniczek Mahabharaty