Opowieść
267:
Śmierć Kryszny i Balaramy
opowiada
Barbara Mikołajewska
na podstawie fragmentów Mahābharāta,
Mausala Parva, Section IV,
w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,
URL: http://www.sacred-texts.com/hin/m06/index.htm
Spis treści
1. Kryszna wysyła Darukę do Ardżuny, a sam udaje się do Dwaraki, aby uspokoić kobiety
Kryszna rozmyślając
o klątwie Gandhari i Durwasasa, jak i o obecnej rzezi Jadawów i
przeszłej wojnie Kuru, doszedł do wniosku, że nadeszła
godzina jego odejścia z tego świata. Zanurzył
się głęboko w jodze, poskramiając zmysły. On,
choć był Najwyższym Bogiem i znał prawdę na każdy
temat, zapragnął umrzeć, aby zapewnić prawdziwość
słowom Durwasasa, rozproszyć wszelkie wątpliwości
rodzące się w ludzkim umyśle i ustanowić pewność
co do ludzkiej egzystencji, po prostu po to, aby utrzymać w
istnieniu trzy światy.
(Mahābharāta,
Mausala Parva, Section IV)
1. Kryszna
wysyła Darukę do Ardżuny, a sam udaje się do Dwaraki, aby
uspokoić kobiety
Daruka, Kryszna i Babhru podążali w ślad za Balaramą, pragnąc dotrzeć do jego pustelni. Zobaczyli tego wielkiego herosa o nieskończonej energii siedzącego samotnie w zamyśleniu w pozycji półleżącej, placami opartego o drzewo. Kryszna rzekł do Daruki: „O Daruka, udaj się do królestwa Kuru i opowiedz Ardżunie o rzezi Jadawów, która wynikła z bramińskiej klątwy. Niech Ardżuna przybędzie tutaj jak najszybciej”. Pogrążony w żalu Daruka ruszył na swym rydwanie w kierunku Hastinapury. Po jego odjeździe Kryszna, patrząc na towarzyszącego mu Babhru, rzekł do niego: „O Babhru, powróć do Dwaraki, aby ochraniać pozostające tam kobiety. Nie pozwól złodziejom skuszonym ich bogactwem na wyrządzenie im krzywdy”. Babhru ciągle jeszcze odurzony alkoholem i opłakujący śmierć krewnych wyruszył w drogę. Dotknięty również bramińską klątwą zdołał oddalić się od Kryszny jedynie na niewielki dystans, gdy nagle żelazny pocisk, który przykleił się do maczugi wyrzuconej ręką pewnego myśliwego, uderzył go z wielką siłą, zabijając na miejscu tego samotnego jeźdźca z rodu Jadawów.
Kryszna, widząc jego śmierć, rzekł do swojego starszego brata: „O Balarama, zaczekaj tutaj na mnie, aż powrócę po zapewnieniu kobietom Jadawów opieki ze strony ich krewnych”. Po dotarciu do Dwaraki rzekł do swego ojca Wasudewy: „O ojcze, udziel ochrony wszystkim kobietom z naszego rodu aż do czasu gdy przybędzie tutaj Ardżuna. Ja sam muszę powrócić na skraj dżungli, gdzie czeka ma mnie Balarama. Przewidywałem tę rzeź Jadawów jeszcze zanim przewidziałem rzeź największych wojowników Kuru. O ojcze, nie mogę znieść widoku tego miasta Jadawów bez Jadawów. Pozwól więc, że udam się teraz do dżungli, aby praktykować tam ascezę razem z moim bratem Balaramą”. Kryszna pochylił głowę do stóp ojca i dotknął ich czołem. Pożegnawszy go w ten sposób, ruszył z powrotem w kierunku dżungli. Gdy usłyszał żegnający go szloch kobiet, zawrócił i rzekł uspakajająco: „O piękne, wkrótce przybędzie tutaj Ardżuna i ukoi wasz smutek”.
2. Kryszna obserwuje, jak Balarama opuszcza ciało w formie wielkiego węża, który zanurza się w oceanie
Kryszna powrócił do odludnego miejsca w dżungli, gdzie zostawił Balaramę. Zobaczył go głęboko zanurzonego w jodze, podczas gdy z jego ust wypływał wielki wąż w białym kolorze o tysiącu głów i czerwonych oczach, wielki jak góra, mieszkaniec miasta Nagów, Bhogawati. Uwolniwszy się od swej ludzkiej formy, w której tak długo przebywał, ruszył w kierunku oceanu. Sam ocean, jak i liczne niebiańskie rzeki i niebiańskie węże czekały na niego, aby go z honorami powitać. Zgromadziły się tam węże Karkotaka, Wasuki, Takśaka, Prithuśrawas, Kundżara, Miszri, Sankha, Kumuda, Punduraka, Dhritarasztra, Hirada, Atiszanda, Durmukha, Amwarisza oraz król wężów Waruna. Wychodząc mu naprzeciw oddawali mu cześć, ofiarując powitalne dary oraz wodę do umycia stóp, zadając zwykle grzecznościowe pytania i wykonując inne należne mu ryty.
3. Kryszna, pragnąc zapewnić klątwom Gandhari i Durwasasa spełnienie się, pogrąża się w jodze i zostaje zabity przez strzałę myśliwego
Kryszna Wasudewa o niebiańskiej wizji, który wiedział doskonale, jaki jest koniec wszystkiego, po zobaczeniu, jak jego brat Balarama odszedł z ludzkiego świata, wędrował samotnie przez pewien czas po dżungli w głębokim zamyśleniu. On o wielkiej energii usiadł następnie na ziemi, rozmyślając na słowami wypowiedzianymi niegdyś przez Gandhari, która rzekła: „O Kryszna, ponieważ pozwoliłeś na to, aby Pandawowie i Kaurawowie zniszczyli się własnymi rękami, ty sam również doprowadzisz do śmierci wszystkich swoich krewnych i przyjaciół, i po upływie trzydziestu sześciu lat od zakończenia wojny sam zginiesz w dżungli przypadkową i nędzną śmiercią”, zob. Mahabharata, księga XI, Stree Parva, opow. 108, p. 2). Rozmyślał również nad słowami, które wypowiedział nigdys bramin Durwasas, patrząc na jego ciało pomazane resztkami pajasy pozostałymi z posiłku bramina w domu Kryszny. Durwasas rzekł: „O Kryszna, dopóki będziesz chciał żyć na ziemi, dopóty nie musisz obawiać się tego, że śmierć zaatakuje cię przez którąś z tych części twojego ciała, które zostały wysmarowane pajasą. Dlaczego jednak nie posmarowałeś nią również spodniej części swych stóp? Ten twój uczynek jest dla mnie nie do zaakceptowania i tym jednym czynem mnie nie zadawalasz” (zob. Mahabharata, księga XIII Anusasana Parva, część 2, opow. 243 p. 1). Kryszna rozmyślając o klątwie Gandhari i Durwasasa, jak i o obecnej rzezi Jadawów oraz przeszłej wojnie Kuru, doszedł do wniosku, że nadeszła godzina jego odejścia z tego świata. Zanurzył się głęboko w jodze, poskramiając zmysły. On, choć był Najwyższym Bogiem i znał prawdę na każdy temat, zapragnął umrzeć, aby zapewnić prawdziwość słowom Durwasasa, rozproszyć wszelkie wątpliwości rodzące się w ludzkim umyśle i ustanowić pewność co do ludzkiej egzystencji, po prostu po to, aby utrzymać w istnieniu trzy światy.
Kryszna położył się na ziemi, kontrolując zmysły. Gdy leżał pogrążony w najwyższej jodze, w okolicy pojawił się zapalony myśliwy o imieniu Dżara goniący za jeleniem. Myśliwy ten pomylił leżącego na ziemi Krysznę z jeleniem i trafiwszy go strzałą w spodnią część stopy, zbliżył się szybko do niego, chcąc złapać swoją zdobycz. Zamiast jelenia zobaczył człowieka z licznymi ramionami ubranego w żółte szaty głęboko zanurzonego w jodze. Przerażony, uważając siebie za przestępcę, dotknął stóp Kryszny. Kryszna uspokoiwszy go, zaczął wznosić się w górę, wypełniając sobą całą przestrzeń. Gdy dotarł do nieba, na powitanie go wyszli Indra, bliźniacy Aświnowie, Rudra, Aditjowie, Wasu, Wiśwadewy, asceci, Sidhowie, gandharwowie i apsary. Następnie ten słynny Narajana o potężnej energii, Stwórca i Niszczyciel wszystkiego oraz nauczyciel jogi, wypełniając niebo swoim blaskiem, dotarł do swego najwyższego regionu. Po drodze spotkał niebiańskich riszich, Czaranów, najwybitniejszych gandharwów, Sidhów i piękne apsary. Wszyscy witali go, schylając z pokorą głowy i oddawali mu cześć jako Panu Wszechrzeczy. Gandharwowie witali go, śpiewając hymny ku jego czci. Wychwalał go również król bogów Indra.