Uff ...  ... > 200!

 
 
 
 
TLVP
Home
 
 
 
 
Czytelnia
Book Nook
 
 
 
 
Mahabharata 166 (po polsku)
 
 
 
 
Mahabharata 168 (po polsku)
 
 
 
 
Downloaduj
Mahabharata
w formie PDF
 
 
 
 
Mahabharata Spis opowieści
 
 
 
 
“Good” Violence versus “Bad”
 
 
 
 
Hymny Rigwedy o stworzeniu świata
 
 
 
 
Napisz
do nas

Napisz do nas
Maha­bharata

Opowieść 167:

O postępo­waniu w sytuacji, gdy okrutny akt jest zarówno nakazany, jak i zakazany

 

opowiada

 

Barbara Mikołajew­ska

 

na podstawie fragmentów Mahābharāta,

Santi Parva, Part 2, Sections CCLXV-CCLXVII

(Mokshadharma Parva),

w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,

URL: http://www.sacred-texts.com​/hin​/m06​/index.htm


Wydanie I internetowe (poprawione)

Copyright © 2013-15 by B. Mikołajewska
Wszelkie prawa zastrzeżone
Porada techniczna i edytorska: F.E.J. Linton

The Lintons’ Video Press
New Haven, CT
06511 USA


e-mail inquiries: tlvpress @ yahoo . com


Spis treści

 

1. O mowie króla Wiczakhy potępiającej zabijanie zwierząt ofiarnych

2. O tym, jak Czirakarin dzięki skłonności do namysłu nad moralną oceną działania uniknął śmiertelnego grzechu

3. O możliwości kierowania się zasadą nieranienia w praktyce rządzenia królestwem i wymierzania sprawiedliwości

4. Słowniczek Mahabharaty




Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, ty jesteś największym z nauczycieli. Wytłumacz mi, proszę, co powinna uczynić prawa osoba, gdy staje wobec konieczności wykonania działania, które zarówno trudno wykonać, jak i nie wykonać, bo z jednej strony zostało jej nakazane przez kogoś, kto stoi od niej wyżej i komu powinna być posłuszna, a z drugiej strony jest aktem okrutnym raniącym inną osobę. Jak może osądzić to, czy powinna być posłuszna takiemu nakazowi, czy też odmówić jego wykonania? Czy powinna zastanawiać się nad tym długo opóźniając działanie, czy też raczej przystąpić szybko do wykonania działania?”

(Mahābharāta, Santi Parva, Part 2, Section CCLXVI)



1. O mowie króla Wiczakhy potępiającej zabijanie zwierząt ofiarnych

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira powtórzyłem tobie rozmowę między kupcem Tuladharą i braminem Dżadżali. Tuladhara, choć był jedynie kupcem, w opinii niebian krocząc ścieżką nonviolence przewyższył swą prawością praktykującego surowe umartwienia bramina Dżadżali. Tuladhara wyjaśnił braminowi, który popadł w pychę z tego powodu, że pozwolił ptaszkom Kulinga zbudować gniazdo w swoich włosach unikając ranienia ich, że ten, kto jest naprawdę prawy, widzi w nieranieniu najwyższą zasadę kierującą jego postępowaniem i realizując ją nie popada z tego powodu w pychę. Religia nieranienia jest uniwersalną i najwyższą ścieżką prawości i stąd ten, kto kroczy tą ścieżką, charakteryzuje się najwyższą prawością”.

Bhiszma kontynuował: „O Judhiszthira, w kontekście tematu, który właśnie omawiamy, cytuje się również słowa recytowane ongiś przez króla Wiczakhy, który współczuł wszystkim żywym istotom i nie mógł znieść widoku zwierząt domowych zabijanych w rytuałach ofiarnych. Król ten widząc pewnego dnia pokaleczone ciało byka, słysząc bolesne muczenie ofiarnej krowy i obserwując okrutnych braminów, którzy asystowali w ceremonii ofiarnej, rzekł: ‘Niech wszystkie krowy na świecie cieszą się pomyślnością!’

Po wypowiedzeniu błogosławieństwa pod adresem tych bezbronnych zwierząt kontynuował: ‘O bramini, zabijanie zwierząt domowych w rytuałach ofiarnych wychwalają tylko ci, którzy przekraczają nakreślone w pismach granice, jak i ci, którzy są pozbawieni inteligencji, ateiści i sceptycy, oraz ci, którzy poprzez rytuały ofiarne i religię pragną zdobyć sławę. Sam Manu o prawej duszy aprobował jedynie te działania religijne, które zakładają nieranienie żywych istot. Ludzie zabijają w ofierze zwierzęta tylko z żądzy owocu. W związku z tym ten, kto poznał święte pisma, kierując się zasadą nieranienia powinien szukać prawdziwej ścieżki obowiązku, która jest niezwykle subtelna.

Nieranienie żywych istot jest najwyższym z wszystkich obowiązków. Porzućcie więc lepiej domowy tryb życia i rozpocznijcie wyrzeczony tryb życia żyjąc w sąsiedztwie ludzkich osiedli, praktykując surowe przysięgi i nie pragnąc owocu wedyjskich działań. Tylko osoby małoduszne są motywowane przez pragnienie owocu.

Zwykli ludzie pełni czci dla rytuałów ofiarnych, drzew i słupków ofiarnych jedzą jedynie mięso zwierząt, które zostały zabite podczas ofiary uważając inne za nieczyste. Jednakże nawet taka praktyka nie jest godna pochwały. To nikczemnicy wprowadzili do rytuałów wino, ryby, miód, mięso, alkohol, przetwory ryżu i nasion sezamowych i używanie ich w rytuałach ofiarnych nie jest zalecane przez Wedy. Pragnienie ich wynika z pychy, błędu w ocenie i zachłanności. Ci, którzy są prawdziwymi braminami, są świadomi obecności Wisznu w każdej ofierze. Zostało stwierdzone, że należy oddawać mu cześć ofiarując słodkie mleko. Liście i kwiaty z drzew wymienianych w Wedach, dobre i czyste uczynki osób o czystym sercu i czystej naturze, jak i tych, którzy są znani ze swej wiedzy i świętości, są również akceptowane przez tego Najwyższego Boga’ ”.

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, nauczasz mnie etyki nieranie­nia, ciało jednak musi cały czas walczyć z niebezpieczeństwem i bronić się przed nieszczęściem. Jakże więc człowiek zdoła utrzymać swe ciało i zebrać zasługi bez ranienia? Sam fakt egzystencji implikuje ranienie”.

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, człowiek powinien być zdolny do działania i zbierania zasług w taki sposób, żeby nie niszczyć ciała i nie powodować cierpienia”.

2. O tym, jak Czirakarin dzięki skłonności do namysłu nad moralną oceną działania uniknął śmiertelnego grzechu

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, ty jesteś największym z nauczycieli. Wytłumacz mi, proszę, co powinna uczynić prawa osoba, gdy staje wobec konieczności wykonania działania, które zarówno trudno wykonać, jak i nie wykonać, bo z jednej strony zostało jej nakazane przez kogoś, kto stoi od niej wyżej i komu powinna być posłuszna, a z drugiej strony jest aktem okrutnym raniącym inną osobę. Jak może osądzić to, czy powinna być posłuszna takiemu nakazowi, czy też odmówić jego wykonania? Czy powinna zastanawiać się nad tym długo opóźniając działanie, czy też raczej przystąpić szybko do wykonania działania?”

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, w odpowiedzi na twoje pytanie posłuchaj starożytnej opowieści o mędrcu Czirakarinie, który urodził się jako potomek Angirasa i był synem bramina Gautamy. Z opowieści tej wynika jasno, że człowiek, który długo się zastanawia przed podjęciem działania, jest podwójnie błogosła­wiony, wyróżnia się wielką inteligencją i nie grzeszy działaniem.

Czirakarin żył na ziemi w odległych czasach i był wielkim mędrcem. Rozmyślając zawsze długo nad każdym planowanym działaniem wykonywał wszystko to, co powinien. Został nazwany Czirakarin (działający powoli) właśnie dlatego, że długo rozmyślał nad każdą sprawą, pozostawał długo obudzony, ale również długo spał i długo przygotowywał się do wykonania działań. Przylgnęła do niego nawet etykieta osoby leniwej i ludzie pozbawieni inteligencji i szerszej wizji uważali go za głupca.

Pewnego dnia jego ojciec Gautama będąc świadkiem grzechu cudzołóstwa popełnionego przez jego żonę uwiedzioną podstępnie przez Indrę, który przybrał jego postać, w wielkim gniewie pomijając pozostałych synów rzekł do Czirakarina: ‘O synu, zabij tę kobietę!’ Wypowiedziawszy te słowa pod wpływem impulsu i bez namysłu, mędrzec Gautama, ten pierwszy wśród osób oddanych jodze i wielce błogosławiony asceta, opuścił swój dom i udał się do dżungli, aby kontynuować religijne praktyki.

Czirakarin pogodziwszy się z tym po dłuższym czasie rzekł do siebie: ‘Niech tak się stanie’. Nie przystąpił jednak natychmiast do wykonania rozkazu ojca i ulegając swej naturze i nawykowi działania dopiero po namyśle zaczął rozmyślać nad rozkazem ojca i nad tym, czy wykonanie go jest faktycznie tym, co powinien uczynić. Myślał: ‘Co mam uczynić, aby wykonać rozkaz ojca i równocześnie nie zabijać matki? Jak mam uniknąć utonięcia w grzechu jak niegodziwiec będąc w sytuacji, w której dwa przeciw­stawne obowiązki ciągną mnie w przeciwnych kierunkach? Posłuszeństwo rozkazowi ojca jest najwyższą zasługą, lecz ochranianie matki jest również niezaprzeczalnym obowiązkiem. Jestem synem, a status syna niesie z sobą podległość. Jak mam uniknąć grzechu? Któż potrafi być szczęśliwy po zabiciu kobiety, szczególnie matki i któż zdoła zdobyć pomyślność i sławę po zlekceważeniu rozkazu ojca? Wypełnianie rozkazu ojca jest  niewątpliwie obowiązkiem, lecz tak samo ochrona matki. Jak mam zaplanować swoje działanie, aby uwolnić się od tych obowiązków?

Ojciec umieszcza siebie w łonie matki i rodzi się jako syn, aby kontynuować swe praktyki, działanie, imię i ród. Zostałem poczęty zarówno jako syn mego ojca, jak i matki. Znając mój początek, jakże mam nie mieć wiedzy o moim związku z nimi? Słowa wypowiadane przez ojca podczas inicjującego rytu zaraz po urodzeniu—«O synu, bądź twardy jak diament i ostry jak miecz dla wszystkich moich wrogów»—są dostatecznym dowodem na ustanowienie należnej mu czci, a wypowiadane podczas uzupełnia­jącego rytu po powrocie syna z domu nauczyciela—«O synu, jesteś moją własną jaźnią»—są potwierdzeniem oddanej mu faktycznie czci.

W konsekwencji poczęcia syna i dawania mu instrukcji ojciec jest dla syna pierwszym wśród jego przełożonych godnym najwyższej czci. Zostało stwierdzone w Wedach, że syn powinien traktować słowa ojca jak najwyższy nakaz. Syn dla ojca jest jedynie źródłem radości, lecz dla syna ojciec jest wszystkim. Ojciec obdarowuje go ciałem i wszystkim innym, co posiada. Stąd rozkazy ojca powinny być wykonywane bez poddawania ich w wątpliwość. Posłuszeństwo rozkazom ojca oczyszcza z grzechów. Ojciec jest tym, kto dostarcza żywności, naucza Wed i innej wiedzy dotyczącej świata. Jeszcze przed narodzinami syna ojciec wykonuje takie ryty jak garbhadhana (wykonywany wówczas, gdy kobieta osiąga dojrzałość płciową) i simantonnajana (wykonywany w czwartym, szóstym i ósmym miesiącu ciąży). Ojciec jest Prawem, niebem, a posłuszeństwo jego rozkazom jest najwyższym umartwieniem. Gdy ojciec jest zadowolony, bogowie są zadowoleni. Słowa radości wypowiadane przez ojca są dla syna błogosławieństwem i oczyszczają go z grzechów. Kwiat opada z łodygi, owoc spada z drzewa, lecz ojciec pod wpływem rodziciel­skiego uczucia nigdy nie opuszcza syna w nieszczęściu’.

Czirakarin myślał dalej: ‘Takie są moje rozmyślania w odniesieniu do czci należnej ojcu. Dla syna ojciec nie jest zwykłą osobą. Teraz muszę przemyśleć to, jakie są moje zobowiązania wobec matki.

Jak dwa kawałki drewna są przyczyną ukazania się ognia, tak matka jest główną przyczyną połączenia pięciu «wielkich» elementów w istotę ludzką i moich narodzin. Matka w relacji do ciał wszystkich mężczyzn jest jak te dwa kawałki drewna w relacji do ognia.

Matka jest uniwersalnym lekarstwem na wszystkie rodzaje nieszczęść. Jej istnienie dostarcza synowi ochrony, a jej brak pozbawia go ochrony. Gdy syn, którego opuściła pomyślność, wchodzi do domu mówiąc «o matko», nie musi już dłużej rozpaczać. Nie padnie też ofiarą zgrzybiałości. Syn, który ma matkę, nawet gdy sam ma synów i wnuków i nawet, gdy ma już sto lat, jest dla matki jak dwuletnie dziecko. Zdolny, czy niezdolny, słaby, czy silny, jest zawsze ochraniany przez matkę. Tak zostało rozporządzone, że nikt inny nie jest dla syna obrońcą równym matce. Gdy syn straci matkę, starzeje się, pogrąża w smutku i cały świat wydaje mu się pusty, na całym świecie nie ma bowiem schronienia równego matce. Matka jest najwyższym obrońcą i azylem i nie ma nikogo, kto byłby mu równie drogi jak matka. Nosząc syna w swym łonie i rodząc go matka jest jego Dhatri (najwyższą boginią zwaną Ziemią lub Parwati), będąc główną przyczyną jego narodzin jest jego Dżanani (tą, z której się narodził), wykarmiając go swym mlekiem i troszcząc się o jego rozwój jest jego Ambą (karmicielką) oraz Susru (tą, która służy dziecku), a rodząc syna o wielkiej odwadze jest nazywana Wirasu (matką bohatera).

Matka jest ciałem syna. Jakiż rozumny człowiek zabijałby matkę, której troska sprawia, że jego głowa nie leży porzucona ulicy jak wysuszona dynia? Gdy mąż z żoną łączą się z myślą o poczęciu syna, oboje wypowiadają pod jego adresem życzenia, takie jak «niech nasz syn ma jasną skórę, niech długo żyje» lecz ich spełnienie bardziej zależy od matki niż od ojca. Matka zna naprawdę rodzinę, w której rodzi się jej syn i ojca, który go spłodził. Od momentu poczęcia pokazuje mu uczucie i radość i syn powinien odpowiedzieć jej tym samym. Z drugiej strony, pisma deklarują, że potomstwo należy wyłącznie do ojców i dlatego mężczyźni, którzy szukają związku z cudzymi żonami, choć w świętej ślubnej ceremonii przysięgali, że będą zbierać religijne zasługi we wspólnocie ze swoją żoną, nie zasługują na szacunek. Mąż jest nazywany Bhartri (żywicielem), gdyż powinien dostarczać żonie środków do życia, a z racji ochraniania jej jest nazywany Pati (władcą). Gdy mąż nie realizuje tych dwóch funkcji, przestaje być Bhartri i Pati i jego rozkazy nie są dłużej dla żony obowiązujące.

Cudzołóstwo może popełnić również kobieta, lecz to mężczyz­na jest kusicielem, a kobieta jest tym, kto jest kuszony, i dlatego tylko mężczyzna jest obciążony winą za cudzołóstwo. Kobiety z racji bycia słabą płcią i podatności na nagabywanie nie mogą być uważane za winne. Kobiety nie ponoszą winy, tylko mężczyźni. Co więcej, zostało też stwierdzone, że dla kobiety mąż jest najwyższym bóstwem i powinna być mu posłuszna, jakże więc moja matka może być obciążona winą oddając swą świętą osobę Indrze, który pojawił się przed nią przybrawszy formę jej męża. W przypadku mojej matki cała wina leży po stronie Indry. Moja matka jest niewątpliwie niewinna. Jakże mam więc wykonać rozkaz mego ojca? Osoba, którą mój ojciec rozkazał mi zabić, jest kobietą i ta kobieta jest moją matką i z tej racji zasługuje na najwyższy szacunek. Nawet pozbawiona rozumu bestia wie, że matki nie wolno zabijać. Ojciec reprezentuje wszystkich bogów i stąd oddawanie mu czci zadowala bogów, w matce jednakże łączą się zarówno wszystkie istoty nieśmiertelne jak i śmiertelne i dlatego ten, kto ją zadowala, odnosi sukces zarówno za życia, jak i po śmierci’.

I w ten sposób w konsekwencji swego nawyku do rozmyślań przed podjęciem działania, syn Gautamy Czirakarin ciągle nie realizował rozkazu swego ojca, choć upłynął długi okres czasu. Tymczasem gniew jego ojca ucichł i doszedł on do wniosku, że jego rozkaz dany synowi, aby zabił swą matkę i ukaranie w ten sposób swej żony był niesłuszny. Gautama ruszył w kierunku domu płonąc żalem i wylewając obfite łzy skruchy, która nawie­dziła go w konsekwencji uspokojenia nastroju, pomyślnego skutku płynącego ze znajomości świętych pism. Rzekł do siebie w myślach: ‘O biada mi, pan trzech światów Purandara (Indra) przybył do mojej pustelni przybrawszy postać bramina i prosząc o gościnność. Powitałem go pełnymi czci słowami i honorami ofiarując mu we właściwej formie wodę do obmycia stóp, dary należne gościowi i odpoczynek, o który prosił. Powiedziałem również, że w jego osobie otrzymałem obrońcę. Myślałem, że swym pobożnym zachowaniem nastawię go do siebie przyjaźnie, on jednakże nie zważając na to zachował się wrogo i przybrawszy moją postać uwiódł moją żonę. Moja żona Ahalja nie popełniła jednakże żadnego przestępstwa. Faktycznie, ani ona, ani ja, ani Indra, który spacerując po nieboskłonie dostrzegł piękno mojej żony i stracił dla niej zmysły, nie możemy być potraktowani jako przestępcy. Wina wyraźnie leży w opieszałości mojej praktyki jogi. Mędrcy twierdzą, że wszystkie nieszczęścia płyną zawiści, która z kolei ma swe źródło w błędnej ocenie. Zawiść wyrwała mnie z mego stałego miejsca i rzuciła do oceanu grzechu, którym jest zabójstwo żony. O biada mi, wydając rozkaz mojemu synowi zabiłem kobietę, i to kobietę, która jest moją żoną i która z racji dzielenia ze swym mężem wszelkich jego nieszczęść jest nazywana Wasita i która z racji obowiązku męża do dostarczania jej środków utrzymania jest nazywana Bharja (ta, którą wymaga pielęgnacji)’.

Zwracając się w myślach do swego syna rzekł: ‘O Czirakarin, bądź w dwójnasób błogosławiony! Działając impulsywnie i nierozważnie rozkazałem tobie, abyś zabił moją żonę! Któż zdoła obronić mnie przed tym grzechem? Tylko ty to potrafisz, jeżeli i tym razem zachowałeś się zgodnie ze swoim imieniem i opóźniłeś wykonanie działania! Uratuj mnie, swoją matkę, wszystkie te zasługi, które zebrałem umartwieniami ratując samego siebie przed tym śmiertelnym grzechem. Bądź prawdziwym Czirakarinem! Zwykle z racji swej wielkiej mądrości długo rozmyślasz, zanim podejmiesz działanie. Niech i tym razem twoje postępowanie nie będzie inne. Bądź tym, kto działa powoli! Twoja matka długo czekała na twoje przyjście na ten świat, długo nosiła cię w swoim łonie, niech więc i tym razem twój zwyczaj długich rozmyślań przed podjęciem działania przyniesie pomyślne rezultaty. O synu, jestem pełen nadziei, że być może opóźniasz wykonanie mego rozkazu ważąc go w swoim sercu bez zamiaru, aby go szybko wykonać, przewidując żal, jaki przyniesie to zarówno tobie, jak i mnie’.

Wielki riszi Gautama przepełniony skruchą dotarł do domu. Przedtem po wypowiedzeniu do syna rozkazu, aby zabił swoją matkę, opuścił dom chcąc zrealizować własny cel. Jego syn od tamtego momentu stał w pokornej postawie trzymając w dłoni broń mającą służyć wykonaniu rozkazu. Pogrążony w smutku Czirakarin na widok ojca odrzucił broń, którą ciągle trzymał w dłoni rozmyślając nad jego rozkazem i schylając przez nim głowę próbował go sobie zjednać. Gautama widząc syna pochylającego się do jego stóp w pierwszej chwili pomyślał z przerażeniem, że prosi go on o przebaczenie mu jego przestępstwa zabicia matki. Dostrzegając jednak swą żonę żywą, choć nieomal skamieniałą ze wstydu, odczuł ogromną radość. Zrozumiawszy co się faktycznie stało, wychwalał syna przez długi czas, wąchał jego głowę, ściskał z miłością i błogosławił mówiąc: ‘O synu, żyj długo!’ Z sercem wypełnionym radością i zadowolony, rzekł: ‘O Czirakarin, bądź błogosławiony i zawsze myśl długo, zanim podejmiesz działanie. Swym opóźnieniem w wykonaniu mego rozkazu uszczęśliwiłeś mnie na zawsze’. Od tego momentu, ten uduchowiony riszi mieszkając w swej pustelni przestał żyć odrębnie od swej żony i ostrożnego syna. Zawsze wychwalał zasługi opanowanej osoby, która długo rozmyśla nad swym czynem przed podjęciem działania nauczając, że gdy w grę wchodzi śmierć przyjaciela, należy rozmyślać nad tym przez dłuższy czasu. Dopóki przestępstwo krewnego, przyjaciela, żony, czy służącego nie zostanie niezbicie dowiedzione, należy długo się zastanawiać przez wykonaniem kary. Podobnie, gdy w grę wchodzi zaniechanie rozpoczętego już planu, należy zastanowić się nad tym przez jakiś czas. Przyjaźń rozwijająca się po dłuższych rozmyślaniach jest trwalsza. Na wielką pochwałę zasługuje także ten, kto potrafi powstrzymywać przez dłuższy czas wybuch gniewu, pychę, hardość, jak i wykonanie grzesznych działań i odrażających czynów”.

Bhiszma zakończył swe opowiadanie mówiąc: „O Judhiszthira, w taki to sposób riszi Gautama wychwalał swego syna za opóźnienie wykonania jego rozkazu. Człowiek powinien zawsze rozmyślać przed podjęciem działania i dopiero potem wybrać działanie, które powinien wykonać. W ten sposób uchroni się przez żalem. Ten bowiem, kto nie pielęgnuje w sobie gniewu i długo rozmyśla przed podjęciem działania, nigdy nie wykona takich działań, których potem żałuje. Należy realizować swe obowiązki poddając je jednak systematycznej ocenie. Szacunek świata na długo zdobędzie ten, kto podporządkowuje się mędrcom, oddaje cześć tym, którzy w swych działaniach są dobrzy i potrafią niestrudzenie poddawać kontroli swą duszę. Osoba nauczająca innych na temat religii i obowiązku poproszona o instrukcje powinna się głęboko zastanowić, zanim udzieli odpowiedzi. W ten sposób może uniknąć żalu płynącego z udzielenia pochopnej i nieprzemyślanej odpowiedzi, która może prowadzić do grzechu. Co do Gautamy znanego ze swych ascetycznych praktyk, to żyjąc jeszcze długo ze swym synem w swej pustelni i oddając cześć bogom w końcu razem z nim udał się do nieba”.

3. O możliwości kierowania się zasadą nieranienia w praktyce rządzenia królestwem i wymierzania sprawiedliwości

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, wytłumacz mi teraz, w jakim stopniu król, którego obowiązkiem jest karanie przestępców i ochranianie poddanych, może kierować się w swym postępowaniu zasadą nieranienia nikogo?”

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, w odpowiedzi na twoje pytanie pozwól mi zacytować starożytną opowieść o rozmowie między Satjawatem i jego ojcem królem Djumatseną, która dotyczy tego tematu.

Ongiś, w odległych czasach, w sytuacji, gdy na rozkaz króla Djumatseny pewna grupa osób została ukarana karą śmierci, książę Satjawat, który był przeciwnikiem wymierzania kary śmierci nawet największemu przestępcy, wypowiedział słowa, których nikt dotychczas nie wyrzekł: ‘O ojcze, czasami niegodziwość wydaje się prawością, a prawość niegodziwością. Nie może być tak, aby zabicie kogokolwiek było prawym działaniem’.

Djumatsena rzekł: ‘O synu, gdyby oszczędzanie tych, którzy zasłużyli na śmierć, było sprawiedliwe i gdyby złodzieje nie byli karani, zniknęłaby różnica między cnotą i występkiem. Idee takie jak «to jest moje», «to jest twoje» w odniesieniu do własności straciłyby swą moc w kalijudze i sprawy tego świata zatrzymałyby się w impasie. Jeżeli wiesz, jak zapewnić funkcjonowanie świata bez karania niegodziwców, poucz mnie o tym’.

Satjawat rzekł: ‘O ojcze, ci, którzy popełnili przestępstwo, zasługują na karę. Dotyczy do nawet tego bramina, który z ogoloną głową i kijem żebraczym wędruje po lesie odziany w skórę jelenia. Gdy wielcy ludzie łamią Prawo, kara powinna być proporcjonalna do ich wielkości. Co do recydywistów, nie należy nigdy darowywać im kary tak jak to było dozwolone w przypadku ich pierwszego przestępstwa. Król powinien być poinformowany o tych, którzy łamią nakazy braminów i zarządzać karę zgodnie z tym, jak zostało wskazywane w świętych pismach, czyli bez niszczenia ich ciała. Król nie powinien zaniedbywać namysłu nad charakte­rem przestępstwa i Prawem.

Król zabijając jednego niegodziwca faktycznie zabija wiele niewinnych osób. Zauważ, że zabijając jednego złodzieja, zabija również jego żonę, matkę, ojca i dzieci, gdyż pozbawia ich środków do życia. Król poszkodowany przez niegodziwca powinien głęboko zastanowić się nad karą. Czasami ludzie niegodziwi przyswajają sobie zachowanie od prawej osoby i płodzą dobre dzieci. Nie należy więc ich niszczyć aż do korzeni, gdyż nie jest to w zgodzie z odwiecznym Prawem. Nie należy też prześladować ich krewnych przez nakładanie na nich kary śmierci. Mogą odpokutować za swe czyny poprzez łagodniejszą karę, jak odebranie im majątku, zakucie w łańcuchy, zamknięcie w lochu, czy też nawet okaleczenie. Zasługują też na zawieszenie grożącej im kary, jeżeli mając za świadka swego rodzinnego kapłana szukają u niego opieki mówiąc «O braminie, obiecujemy, że nie popełnimy już więcej żadnych grzesznych uczynków». Tak zarządził sam Stwórca. Trzy niższe kasty kszatrijów, waiśjów i szudrów powinny znaleźć się pod kontrolą braminów. Gdy te trzy główne kasty będą działać w granicach Prawa, wówczas kasty mieszane, które się z nich wyłoniły, będą je imitować’.

Djumatsena rzekł: ‘O synu, dopóki ludzie nie przekraczają wyznaczonych dla nich granice, dopóty nazywa się ich prawymi. Gdyby ci, którzy przekraczają te granice, nie byli karani śmiercią, granice te uległyby zniszczeniu. W starożytnych czasach było łatwo rządzić ludźmi, byli bowiem prawdomówni i nie wykazy­wali skłonności do dysput i kłótni, rzadko ulegali gniewowi, a jeżeli nawet ogarniał ich gniew, potrafili go kontrolować. W tamtych czasach karcące słowa lub krytyka wystarczały jako kara, a jeżeli nie, to stosowano karę grzywny i konfiskaty majątku. Kara śmierci rozpowszechniła się dopiero w obecnym eonie, gdy Czas się zestarzał. Niegodziwość wzrosła do takich rozmiarów, że bez zabicia przestępców nie można by jej powstrzymać. Rabuś i złodziej ma niewiele wspólnego z ludźmi, bogami, gandharwami, czy też Ojcami. Kim on jest dla nich? Nikim! Tak deklarują śruti. Okrada z klejnotów zmarłych i nosi szaty ludzi owładniętych przez duchy, którzy postradali zmysły. Głupcem jest ten, kto zawiera jakąś umowę z tymi nędznymi łajdakami lub żąda od nich jakiś przysiąg, na których mógłby polegać’.

Satjawat rzekł: ‘O ojcze, jeżeli niemożliwe jest zrobienie z tych łajdaków uczciwych ludzi bez zabijania ich, uczyń to w rytualne ofiarnym zapewniając im tym niebo. Królowie praktykują surowe umartwienia, aby umożliwić poddanym wykonywanie z profitem swych zawodów. Gdy widzą, że złodzieje i rabusie mnożą się w ich królestwach, są tym zawstydzeni. Praktykują więc surową ascezę, aby zatrzymać kradzieże i napady i pozwolić poddanym żyć szczęśliwie. Dobrzy królowie próbują skłaniać poddanych do uczciwości jedynie groźbą, nigdy nie zabijają niegodziwców z zemsty i jeżeli ich zabiją, to tylko w rytuałach ofiarnych, gdzie motyw zabójstwa jest dobry. Dobrzy królowie odnoszą sukces w rządzeniu poddanymi jedynie z pomocą dobrego działania, zamiast okrutnej i surowej kary. Gdy królowie postępują właściwie, ludzie o wyższym statusie ich naśladują, a ci stojący niżej naśladują swych bezpoś­rednich przełożonych. Ludzie zostali tak stworzeni, że imitują tych, których uważają za stojących od nich wyżej. Gdy król swą prawością daje dobry przykład, moralność i zachowanie w królestwie poprawia się, natomiast gdy stara się powstrzymywać innych od niegodziwych działań nie kontrolując sam siebie i będąc niewolnikiem zmysłów, stanie się dla innych pośmiewiskiem. Człowiek, który z powodu arogancji lub błędu w ocenie w jakiś sposób dokonujw wykroczenia przeciw królowi, powinien zostać przy pomocy wszystkich możliwych środków powstrzymany, gdyż w ten sposób powstrzymuje się go przed popełnieniem dalszych wykroczeń. Król powinien jednak najpierw nauczyć się kontrolować sam siebie, jeżeli chce sprawować kontrolę nad tymi, którzy się nie kontrolują’.

Satjawat zakończył swe mowę mówiąc: ‘O ojcze, jeżeli to jest konieczne, król powinien karać surowo nawet swych przyjaciół i krewnych. W królestwie, w którym nikczemny przestępca nie zostanie surowo ukarany, przestępczość niewątpli­wie rośnie i prawość zanika. Nauczał mnie tego pewien łaskawy i mądry bramin. Zaiste, byłem również w tej sprawie nauczany przez naszego dziadka, który pod wpływem współczucia rzekł, co następuje: «Król powinien rządzić królestwem kierując się zasadą nieranienia. Zachowanie króla zależy jednak od eonu, w którym się narodził. Podczas kritajugi ucieka się do metod, które w żaden sposób nie ranią poddanych. Podczas tretajugi zachowanie króla dostosowuje się do pogorszenia się prawości w tym eonie o jedną czwartą w porównaniu z jej poprzednią pełną formą. Podczas dwaparajugi metody rządzenia są w zgodzie z pogorszeniem się prawości o połowę, a podczas kalijugi o trzy czwarte. Gdy nadchodzi kalijuga, wówczas z racji niegodziwości postępowania królów, jak i samej natury tego eonu, zanika piętnaście części nawet tej pozostałej jednej czwartej części prawości i pozostaje jedynie jej szesnasta część. W czasach, gdy stosowana przez króla praktyka nieranienia zamiast porządku przynosi chaos, król powinien ustalić karę za przestępstwo biorąc pod uwagę długość życia człowieka, siłę istot ludzkich jak i naturę Czasu, który nadszedł. Należy też pamiętać o tym, że syn Samo-Stwarzającego-Się, Manu, kierując się współczuciem do ludzkich istot i widząc, że stosowanie zasady nieranienia ma swoje ograniczenia, wskazał ludziom drogę alternatywną, którą jest szukanie Wyzwolenia poprzez szukanie najwyższej wiedzy» ’ ”.


4. Słowniczek Mahabharaty