Uff ...  ... > 200!

 
 
 
 
TLVP
Home
 
 
 
 
Czytelnia
Book Nook
 
 
 
 
Mahabharata 198 (po polsku)
 
 
 
 
Mahabharata 200 (po polsku)
 
 
 
 
Downloaduj
Mahabharata
w formie PDF
 
 
 
 
Mahabharata Spis opowieści
 
 
 
 
“Good” Violence versus “Bad”
 
 
 
 
Hymny Rigwedy o stworzeniu świata
 
 
 
 
Napisz
do nas

Napisz do nas
Maha­bharata

Opowieść 199:

O wysiłku jednostki, przezna­czeniu i rezul­tatach działania

 

opowiada

 

Barbara Mikołajew­ska

 

na podstawie fragmentów Mahābharāta,

Anusasana Parva, Part 1, Sections II-VI,

w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,

URL: http://www.sacred-texts.com​/hin​/m06​/index.htm


Wydanie I internetowe (poprawione)

Copyright © 2015 by B. Mikołajewska
Wszelkie prawa zastrzeżone
Porada techniczna i edytorska: F.E.J. Linton

The Lintons’ Video Press
New Haven, CT
06511 USA


e-mail inquiries: tlvpress @ yahoo . com


Spis treści

 

1. O roli karmy i jednostkowego wysiłku (puruszkara) w determinowaniu rezultatów działań

2. O możliwości pokonania Śmierci (Mritju) swoją cnotą

3. O przeszłych wydarzeniach, dzięki którym król Wiśwamitra zdołał zdobyć za życia bramińskość

4. O tym jak papuga dzięki swej ascezie i współczuciu spowodowała powrót drzewa do życia

5. O zależności otrzymywanych rezultatów od połączenia indywidualnych starań z przeznaczeniem

6. Słowniczek Mahabharaty




Ongiś, w odległych czasach, Wasiszta zapytał Brahmę o to, co jest potężniejsze w nadawaniu kształtu ludzkiemu życiu: karma (działania) gromadzona w aktualnym życiu, czy też karma nabyta w poprzednim życiu nazywana przeznaczeniem. W odpowiedzi na to pytanie, Brahma, który wypłynął z Pierwotnego Lotosu, wypowiedział następujące dobrze uzasadnione i pełne znaczenia słowa: „O Wasiszta, bez nasienia nic nie może zaistnieć, bez nasienia nie ma owoców. Z owoców rodzą się nowe nasiona, a z nich rodzą się nowe owoce. Zbierane przez człowieka dobre lub złe owoce zależą zarówno od jakości nasion, jakie zasieje na swym polu, jak i od tego, jak przygotuje ziemię. Przeznaczenie nie przyniesie rezultatu bez wysiłku jednostki. Nawet najlepsze nasiona w niezaoranej ziemi giną, a zaorana ziemia nie rodzi owoców bez nasion. Działania jednostki w jej obecnym życiu są jak uprawiana ziemia, podczas gdy przeznaczenie (nagromadzone skutki działań w przeszłym życiu) jest jak nasiona. Uzyskiwany plon wynika z połączenia zaoranej ziemi z nasieniem”.

(Mahābharāta, Anusasana Parva, Part 1, Section VI)



1. O roli karmy i jednostkowego wysiłku (puruszkara) w determinowaniu rezultatów działań

Opowieść Bhiszmy o dyskusji między Gautami, ptasznikiem, wężem, Śmiercią i Czasem na temat tego, jaka jest przyczyna rezultatów czyichś działań, uciszyły umysł Judhiszthiry wzburzony świadomością zła wynikłego z wojny Pandawów z Kaurawami, rodząc jednak cały szereg nowych pytań. Skoro o rezultatach czyichś działań decyduje jego karma, jaka rolę odgrywa ludzki wysiłek podejmowany w aktualnym życiu i praktykowanie prawości? Czy podejmowanie wysiłku w aktualnym życiu i realizowanie prawych działań może w jakiś sposób wpłynąć na aktualne rezultaty, które poszczególne jednostki osiągają swym działaniem, czy też rezultaty te są całkowicie zależne od karmy nagromadzonej w przeszłym życiu? Czym jest przeznaczenie? Czy człowiek może poprawić złą karmę swoją prawością? Czy może zmienić swój los? Judhiszthira motywowany przez te i podobne wątpliwości kontynuował zadawanie Bhiszmie pytań, na które on odpowiadał cytując starożytne opowieści powtarzane przez braminów.

2. O możliwości pokonania Śmierci (Mritju) swoją cnotą

Judhiszthira chcąc dalej słuchać nauk Bhiszmy rzekł: „O Bhiszma, wysłuchałem twej opowieści ze skupioną uwagą. Śmierć zdaje się być nieuchronna i nie do pokonania. Powiedz mi teraz, proszę, czy udało się kiedykolwiek jakiemuś gospodarzowi i głowie domowego ogniska pokonać Śmierć swoją prawością? Poucz mnie, proszę, w tej sprawie”.

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, w odpowiedzi na to pytanie posłuchaj starożytnej opowieści o tym jak Sudarśana praktykujący cnotę gościnności z pomocą swej oddanej mu żony zdołał pokonać Mritju i zdobył zdolność do odwiedzania wszystkich światów bez opuszczania swego ciała, a jego żona z kolei w swej połowie stała się oczyszczającą z grzechów rzeką Oghawati.

W odległych czasach żył na ziemi król Ikszwaku, który był synem Pradżapatiego Manu i który sam z kolei miał setkę synów. Jego dziesiąty syn nosił imię Dasaswa i ten dzielny i prawy królewicz został królem Mahiszmati. Miał syna o imieniu Madiraśwa, który władał ziemią nastawiwszy umysł na praktyko­wanie prawdomówności, dobroczynności i oddania. Był równie silnie oddany studiowaniu Wed, jak i ćwiczeniom umiejętności walki i władania bronią. Jego syn o wielkiej energii i sile, któremu sprzyjał dobry los, miał na imię Djutimat, a jego syn, który był bardzo oddany i pobożny i swym bogactwem dorównywał Indrze, zasłynął w świecie pod imieniem Suwira. Jego syn z kolei o imieniu Sudurdżaja miał ciało potężne jak Indra i był najlepszym z wszystkich wojowników. Miał syna o splendorze ognia o imieniu Durjodhana, który był znany jako wielki królewski mędrzec. Nigdy nie uciekał przed bitwą i był doskonałym wojow­nikiem równym Indrze, który zwykł polewać jego królestwo obfitym deszczem. W jego królestwie miasta były bogate, stada krów liczne, a spichlerze wypełnione ziarnem różnego rodzaju. Jego królestwo było wolne od nieszczęść, biedy i nie było tam nikogo o ciele słabym lub dotkniętym chorobą. Ten król o prawej duszy był bardzo odważny, mądry i pełen współczucia, jego mowa była gładka i pełna słodyczy. Był Panem swych namiętności, nie znał zawiści i nigdy się niczym nie chełpił. Cieszył się wysoką inteligencją i samo-kontrolą, był oddany Prawdzie i braminom, poznał wszystkie Wedy i nauki wedanty, sponsorował liczne rytuały ofiarne. praktykował dobroczynność i nigdy nikogo nie upokorzył.

W królu tym zakochała się niebiańska rzeka o chłodnych wodach o imieniu Narmada, dobrze wróżąca i święta, i dała mu córkę o lotosowych oczach o imieniu Sudarśana, której urodzie nie dorównywała żadna żywa istota. Sam Agni oczarowany jej widokiem przybrał formę bramina i udał się do króla Durjodhany, aby prosić go o jej rękę. Król jednakże nie chciał oddać swej córki za żonę biednemu braminowi, który, jak sądził, nie dorównywał mu pozycją i urażony jego odmową Agni przestał płonąć podczas jego wielkiego rytuału ofiarnego. Król bardzo się tym zmartwił i rzekł do asystujących w rytuale braminów: ‘O bramini, spróbujcie odkryć, jaki grzech popełniłem ja sam lub wy, że w jego rezultacie Agni opuścił moje rytuały jak dobro uczynione niegodziwcowi, którego nie liczy się w kalkulacjach. Wielki to musi być grzech, skoro Agni zniknął. Zbadajcie, proszę, tą sprawę’.

Bramini po usłyszeniu królewskich słów uczynili przysięgę milczenia i ze skoncentrowanymi umysłami oddawali cześć bogowi ognia. Boski nosiciel ofiary, Agni, jasny jak jesienne słońce, ukazał się przed nimi spowity w swoją świetlistość. Rzekł: ‘O bramini, pragnę pojąć córkę Durjodhany za żonę’. Zadziwieni tymi słowami bramini zanieśli wiadomość do króla Durjodhany, który z radosnym sercem rzekł: ‘O bramini, niech tak się stanie’. W zamian za oddanie ogniowi córki za żonę poprosił go o dar: ‘O Agni, bądź dla nas łaskaw i pozostań z nami na zawsze’. Agni rzekł: ‘O królu, niech tak się stanie’. Realizując swą obietnicę Agni był zawsze obecny w królestwie Mahiszmati aż po dzień, gdy zobaczył go jeden z pięciu Pandawów, Sahadewa, podczas swej wyprawy na południe celem podporządkowania Judhiszthirze znajdujących się tam królestw (zob. Mahabharata, ks. II, Sabha Parva, opow. 12. p. 10).

Król Durjodhana oddał więc swą córkę odzianą w nowe suknie i klejnoty Agni za żonę postępując zgodnie z wedyjskimi rytami. Agni przyjął ją jak wlewane weń podczas ofiary oczyszczone masło. Jej uroda, gracja, charakter i wysokie urodzenie cieszyły go i dał jej syna o imieniu Sudarśana. Syn ten był piękny jak księżyc w pełni i jeszcze za młodu zdobył całą wedyjską wiedzę.

W tym samym czasie żył na ziemi król o imieniu Oghawat, który był dziadkiem Nrigi, i który miał córkę o imieniu Oghawati, piękną jak bogini, i syna Ogharatha. Król ten oddał swą córkę za żonę Sudarśanie. Sudarśana żyjąc ze swą żoną na polach Kurukszetry i prowadząc domowy tryb życia uczynił ślub, że swą pobożnością i praktykowaniem cnoty gościnności pokona Śmierć. Rzekł do swej żony: ‘O piękna, powinnaś zawsze spełniać wszystkie życzenia gości, którzy przybędą to naszego domu, wypełniając ściśle obowiązki gościnności. Nie powinnaś mieć żadnych skrupułów, co do środków, dzięki którym można gościa zadowolić, i powinnaś uczynić to, o co prosi, nawet gdyby zapragnął, abyś oddała mu samą siebie. Nie zapominaj nigdy o uczynionym przeze mnie ślubie gościnności, gdyż gościnność i spełnianie życzeń gości jest najwyższą cnotą osoby prowadzącej domowy tryb życia. Jeżeli masz we mnie wiarę, pamiętaj o tym, żeby nigdy nie ignorować życzeń gościa bez względu na to, czy jestem u twego boku, czy też jestem nieobecny. Pamiętaj o tym zawsze, i nie miej nigdy wątpliwości, co do autorytetu moich słów’. Oghawati rzekła: ‘O mężu, jestem tobie posłuszna i nigdy nie zaniedbam uczynienia tego, co mi rozkazałeś’.

Tymczasem Mritju (Śmierć) pragnąc dosięgnąć Sudarśanę zaczął go obserwować szukając w nim jakiś uchybień. Pewnego dnia, gdy Sudarśana udał się do lasu, aby zebrać drzewo potrzebne do utrzymania ognia, do jego domu przybył pewien bramin szukając gościnności. Rzekł do Oghawati: ‘O piękna, jeżeli masz wiarę w cnotę gościnności, ugość mnie, proszę, zgodnie z rytami opisanymi w Wedach’. Piękna księżniczka wykonała odpowiednie ryty powitalne prosząc go, aby usiadł i ofiarując mu wodę do umycia stóp. Zapytała: ‘O braminie, jaki jest cel twojej wizyty i co mogę dla ciebie uczynić?’ Bramin rzekł: ‘O błogosławiona, to ty jesteś moim celem. Jeśli więc chcesz wypełnić obowiązek gościnności nakazany tym, którzy prowadzą domowy tryb życia, zadowól mnie ofiarując mi bez chwili wahania w swym umyśle samą siebie, bo tego pragnę’. Cnotliwa Oghawati próbowała zmienić jego zamiar oferując mu inne rzeczy w zamian, lecz bramin powtarzał swą prośbę o ten sam dar, którym była ona sama. Widząc jego upór i pamiętając o słowach swego męża, choć pokonana przez wstyd i nieśmiałość, rzekła: ‘O braminie, skoro takie jest twoje pragnienie, niech tak się stanie’. I mając w pamięci słowa swego męża, który ślubował zdobycie tej najwyższej cnoty gospodarza, jaką jest gościnność, radośnie ofiarowała samą siebie temu bramińskiemu gościowi.

Tymczasem syn Agni, Sudarśana, któremu Mritju o ognistej i nieubłaganej naturze nieustannie towarzyszył jak wierny przyjaciel, uzbierał wystarczającą ilość drewna potrzebnego do podtrzymania ognia i powrócił do swej leśnej pustelni. Zdziwiony, że jego żona nie wychodzi mu na powitanie, zawołał ją kilkakrotnie po imieniu, lecz nikt nie odpowiedział. Rzekł: ‘O żono, gdzie jesteś?’ Jego cnotliwa i oddana mu żona leżąc w tym czasie w uścisku bramina nie odpowiedziała. Zaiste, ta cnotliwa kobieta uważając siebie za zanieczyszczoną milczała całkowicie pokonana przez wstyd.

Sudarśana nie zaprzestawał szukania swej żony mówiąc: ‘O moja cnotliwa i oddana mi żono, gdzie się udałaś? Czy może być dla mnie coś gorszego od twojego zniknięcia? Dlaczego nie odpowiadasz dzisiaj na moje wołanie tak jak zawsze i nie witasz mnie ze słodkim uśmiechem?’ W odpowiedzi, zamiast głosu swej żony usłyszał dobiegający z wnętrza domu głos bramina: ‘O synu Agni, jestem braminem i przybyłem do twego domostwa szukając gościnności. Twoja żona ofiarowała mi różne dary na powitanie, lecz ja pragnąłem tylko, aby otrzymać w darze ją samą. I ta kobieta o pięknej twarzy mając na uwadze cnotę gościnności, zgodziła się na ofiarowanie mi siebie i właśnie w tej chwili jest zaangażowana razem ze mną w realizowanie miłosnego rytu. Jesteś jej mężem, uczyń więc teraz to, co uważasz za stosowne’.

Mritju uzbrojony w żelazną maczugę podążał za synem Agni, Sudarśaną, aż do tego momentu pragnąc przynieść mu zniszczenie, gdyż jak sądził, w tej sytuacji złamie on swą przysięgę i obietnicę gościnności. Jednakże Sudarśana, choć zdumiony tą sytuacją, szybko oczyścił się z zazdrości i gniewu wywoływanego widokiem, słowem, czynem lub myślą i rzekł: ‘O braminie, mam nadzieję, że kontakt z moją żoną cieszy cię w takim samym stopniu, jak zwykł cieszyć mnie. Gospodarz i głowa domowego ogniska gromadzi najwyższe zasługi poprzez realizowanie obowiązku gościnności. Mędrcy mówią, że zbiera on największe zasługi wówczas, gdy gość, który opuszcza jego dom, został przez niego właściwie uhonorowany. Zadedykowałem więc na użytek gości całe moje życie, jak i moją żonę i wszystkie inne ziemskie posiadłości, które do mnie należą. Taką uczyniłem przysięgę. To co mówię jest szczere i dzięki tej prawdzie poznałem swoją jaźń. Pięć «wielkich» elementów (ziemia, woda, ogień, wiatr i przestrzeń), umysł, rozumienie, dusza, Czas, jak i pięć zmysłów i pięć organów działania, są zawsze w ciele człowieka obecne i są świadkami jego dobrych i złych czynów. Jeżeli to, co mówię, jest prawdą, niech bogowie mnie pobłogosławią, a jeżeli jest fałszem, niech mnie zniszczą’.

Gdy skończył mówić, dał się słyszeć bezcielesny głos odbijający się echem we wszystkich kierunkach: ‘O Sudarśana, to co mówisz jest prawdą’. W tym samym momencie odwiedzający jego dom bramin wołając Sudarśanę po imieniu wypłynął z wnętrza jego domu jak wiatr, który okrąża ziemię i niebiosa i powoduje, że trzy światy odbijają się echem wedyjskich sylab. Rzekł do Sudarśany: ‘O ty, który jesteś oddany Prawdzie, chwała tobie! Jestem Dharmą (również Jamą, bogiem umarłych). Przybyłem tutaj do twego domostwa, aby cię poddać próbie. Jestem z ciebie bardzo zadowolony stwierdziwszy, że jesteś prawdziwie oddany cnocie gościnności. Praktykując ją osłabiłeś i pokonałeś Mritju, który zawsze ci towarzyszył czekając na złamanie przysięgi. We wszystkich trzech światach nie ma nikogo takiego, kto byłby zdolny do obrażenia twej nieskazitelnej i oddanej tobie żony choćby spojrzeniem, a tym bardziej dotykiem. Jej prawość i czystość ochrania ją przed skalaniem. Nie może więc być nic, co zaprzeczałoby jej słowom. Ta święta kobieta odziana w surowe umartwienia dla zbawienia świata przemieni się w potężną rzekę. Ty sam zdołasz dotrzeć do wszystkich światów nie opuszczając swego ciała, a ta błogosławiona Pani dzięki swej jodze będzie podążać za tobą w połowie swej cielesnej osoby, podczas gdy w drugiej swej połowie będzie czczona na polach Kurukszetry jako rzeka Oghawati. Razem z nią osiągniesz wszystkie światy zdobywane umartwieniami. Bez opuszczania swego ciała dotrzesz do tych wiecznych światów, z których nie powraca się już na ziemię. Pokonałeś Śmierć i zdobyłeś najwyższą błogość. Osiągając mocą swego umysłu szybkość myśli wzniosłeś się ponad pięć «grubych» elementów. Dzięki upartemu wypełnianiu obowiązków domowego trybu życia pokonałeś swe namiętności, pragnienia i gniew, a twoja żona służąc tobie pokonała nieszczęście, pragnienie, iluzję, wrogość i znużenie umysłu’ ”.

Bhiszma kontynuował: „O Judhiszthira, gdy Dharma skończył mówić, pojawił się Indra na swym rydwanie zaprzężonym do tysiąca białych ogierów. Śmierć i dusza, wszystkie światy, wszyst­kie elementy, rozumienie, umysł, Czas, przestrzeń, pragnienie i gniew zostały pokonane. Zapamiętaj więc sobie, że dla osoby żyjącej w zgodzie z domowym trybem życia najwyższą boskością jest gość. Mówi się, że na drodze do szczęścia błogosławieństwo właściwie uhonorowanego gościa jest skuteczniejsze od zasług płynących z setki ofiar. Zasługujący na honory gość, który nie został właściwie uhonorowany przez gospodarza, zabierze mu wszystkie zasługi zostawiając mu w zamian swe grzechy”.

3. O przeszłych wydarzeniach, dzięki którym król Wiśwamitra zdołał zdobyć za życia bramińskość

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, powtórzyłem tobie starożytną opowieść o tym jak Sudarśana praktykując cnotę gościnności pokonał Śmierć. Samo słuchanie tej opowieści oczyszcza ze zła. O czym jeszcze chcesz posłuchać?”

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, opowiedz mi o tym, w jaki sposób król Wiśwamitra zdołał zdobyć bramińskość, która jest trudna do zdobycia przez wojowników, waiśjów i szudrów, bez uwolnienia z ciała swej duszy. Czy jakieś przeszłe wydarzenia predestynowały go do zdobycia tego wielkiego sukcesu, czy też dokonał tego całkowicie własnym wysiłkiem? Mędrcy opowiadają o jego wielkich osiągnięciach dokonanych dzięki sile ascezy. I tak na przykład opowiadają o tym, jak ten potężny człowiek rywalizując z riszim Wasisztą mocy swej ascezy zabił setkę jego synów i ulegając gniewowi stworzył całą mnogość złych duchów i rakszasów o wielkiej sile równie groźnych jak wielki niszczyciel Czas (Kala). Choć syn Wasiszty rzucił na niego klątwę, że będzie żywił się nieczystym psim mięsem, uwolnił się od niej dzięki łasce Indry, którego zadowolił. Wasiszta ze strachu przed nim związał się ongiś z pomocą pnącza i rzucił się do rzeki, skąd wyłonił się jednak wolny od krępujących go więzów i stąd rzeka ta zyskała imię Wipasa (uwalniająca od więzów). Wiśwamitra był założycielem wielkiego i słynnego bramińskiego rodu Kauśika liczącego setki mędrców i wychwalany przez braminów przyniósł wolność synowi Ricziki, ascecie o imieniu Sunasefa, który miał zostać zabity jako zwierzę ofiarne w wielkim rytuale ofiarnym Amwariszy. Po zadowoleniu bogów ofiarą otrzymał za syna Hariszczandrę. Mocą jego klątwy pięćdziesięciu braci Dewaraty, którego otrzymał również od bogów za syna, spadło do statusu czandalów (niedotykalny) z powodu nieoddania należytych honorów swemu starszemu bratu Dewaracie. Również syn króla Ikszwaku, Trisanku, w wyniku jego klątwy stał się czandalą, lecz gdy został porzucony przez przyjaciół i tkwił zawieszony głową w dół w niższych regionach, został żywcem przeniesiony do nieba. Podobnie mocą jego klątwy nimfa Rambha przemieniła się w kamień za zakłócanie jego religijnych praktyk na brzegu rzeki Kauśika, którą często odwiedzali również bogowie. Wiśwamitra pozostając po północnej stronie firmamentu czerpie jasność ze swego położenia wśród siedmiu niebiańskich mędrców (konstelacja Wielkiej Niedźwiedzicy) oraz Dhruwy (Gwiazda Polarna) syna Uttanpady. Opowiedz mi, proszę, o tym, w jaki sposób zdołał on osiągnąć za życia swoją bramińską moc, choć urodził się w kaście wojowników?”

Bhiszma rzekł: „ O Judhiszthira, posłuchaj więc tego, co mam do powiedzenia o przeszłych wydarzeniach, które umożliwiły Wiśwamitrze osiągniecie poprzez swą religijną praktykę wielkiej duchowej mocy i zdobycie bramińskości.

W dawnych czasach żył na ziemi prawy król o imieniu Adżamida, który zwykł sponsorować wiele rytuałów ofiarnych. Miał syna o imieniu Dżahnu, który z kolei miał córkę Gangę i syna Sindhudwipę. Sindhudwipa był wielkim królewskim mędrcem, a jego syn, Walakasła, był jak drugi bóg Prawa, Dharma, w swej cielesnej formie, a jego wnuk Kauśika błyszczał sławą jak drugi Indra. Synem Kauśiki był słynny król Gadhi, który był bezdzietny i pragnąc otrzymać syna udał się do lasu, aby praktykować tam ascezę. W czasie, gdy tam przebywał, jego żona urodziła mu córkę Satjawati, której nikt na całej ziemi nie dorównywał urodą. Syn mędrca Cjawany z rodu Bhrigu o imieniu Riczika, gdy ją zobaczył, zapragnął pojąć ją za żonę, lecz jej ojciec wiedząc, że Riczika jest biedny, nie chciał się na to zgodzić. Bojąc się jednakże bramińskiej klątwy rzekł na pożegnanie: ‘O braminie, oddam ci moją córkę za żonę pod warunkiem, że mi odpowiednio za małżeństwo z nią zapłacisz’. Riczika zapytał: ‘O królu, jakiego rodzaju zapłaty oczekujesz ode mnie za swą córkę?’ Gadhi przekonany o tym, że Riczika nie zdoła zrealizować danego mu zadania, odpowiedział: ‘O potomku Bhrigu, daj mi tysiąc gniadych ogierów w kolorycie księżyca szybkich jak wiatr, z których każdy ma jedno ucho czarne’.

Riszi Riczika wiedząc, że bez boskiej pomocy zadanie to jest nie do wykonania, zwrócił się z błagalną prośbą do Pana wód, Waruny, syna Aditi. Rzekł: ‘O najlepszy z bogów, proszę cię, obdaruj mnie tysiącem gniadych koni z jednym uchem czarnym, abym mógł pojąć za żonę córkę króla Gadhi’. Waruna rzekł: ‘O braminie, niech tak się stanie. Obiecuje tobie, że znajdziesz je tam, gdzie będziesz ich szukał’. I jak tylko Riczika pomyślał o koniach, natychmiast ujrzał tysiąc krewkich ogierów w kolorze księżyca wyłaniających się na jego oczach z wód Gangesu. To święte miejsce znajdujące się niedaleko Kanjakuwja, gdzie ukazały się te konie, jest czczone po dziś dzień i w konsekwencji tego cudu jest znane jako aśwatirtha. 

Riczika zadowolony z daru Waruny oddał zdobyte konie królowi Gadhi jako zapłatę za jego córkę. Król Gadhi zadziwiony tym, że Riczika zdobył to, czego uzyskanie wydawało się mu niemożliwe, i bojąc się jego klątwy oddał mu swoją ozdobioną klejnotami córkę za żonę wykonując wszystkie nakazane ryty.

Tak jak Riczika był zadowolony ze swej żony, tak Satjawati była zadowolona z tego, że została żoną bramina. Pewnego dnia Riczika odziany w potęgę swej ascezy zaoferował żonie spełnienie jej jednej prośby. Księżniczka zwierzyła się z tego swej matce, która rzekła do córki stojącej przed nią ze skromnie spuszczonymi oczami: ‘O córko, od dawna bardzo pragnę mieć syna. Twój mąż zgromadził wielką potęgę dzięki swej ascezie, poproś go więc o syna dla mnie’. Gdy Satjawati przekazała prośbę swej matki mężowi, Riczika rzekł: ‘O błogosławiona, niech stanie się to, o co prosisz. Zarówno twoja matka jak i ty sama urodzicie potężnego syna, który będzie miał wszystkie zalety i twój syn unieśmiertelni mój ród. Stanie się tak jak mówię, bo moje usta nie kłamią. Pamiętaj tylko o tym, że w okresie, w którym będziecie gotowe do poczęcia i po kąpieli twoja matka powinna objąć święte drzewo pepul (drzewo mądrości), podczas gdy ty powinnaś objąć drzewo figowe. Musicie również spożyć przygotowaną przeze mnie porcję ryżu uświęconą świętymi hymnami (charu) po ofiarowaniu go najpierw bogom w codziennym rytuale ofiarnym. Gdy zrobicie tak jak mówię, wasze życzenie spełni się i każda z was urodzi syna’.

Satjawati ucieszona słowami męża powtórzyła je matce. Matka rzekła: ‘O córko, bądź mi posłuszna, gdyż będąc twoją matką zasługuję bardziej na twoje posłuszeństwo niż twój mąż. Posłuchaj więc mych słów. Daj mi tą porcję ryżu, którą twój mąż przygotował dla ciebie uświęcając ją mantrami, a ty sama spożyj moją porcję. Zamieńmy się również drzewami, które dla nas wyznaczył. Każdy bowiem pragnie dla siebie syna, który jest pod każdym względem wspaniały i bez skazy, i twój mąż przygoto­wując dla każdej z nas porcję ryżu musiał działać kierując się tym samym motywem. Z tego to powodu moje serce skłania się ku porcji ryżu i drzewa wyznaczonego dla ciebie. W ten sposób otrzymasz ode mnie wspaniałego brata’.

Wkrótce Satjawati i jej matka poczuły się ciężarne. Riczika widząc swą żonę w tym stanie rzekł: ‘O moja słodko uśmiechająca się żono, nie uczyniłaś dobrze zamieniając ze swą matką porcje ryżu, które dla was przygotowałem i drzewa, które dla was wyznaczyłem. W twojej porcji ryżu umieściłem bowiem całą zgromadzoną przeze mnie bramińską moc, a w porcji przeznaczo­nej dla twej matki całą energię wojownika. I teraz, ponieważ zamieniłyście się porcjami ryżu, twoja matka urodzi syna o mocy bramina, a twój syn będzie posiadał moc wojownika i dokona wielu przeraźliwych synów. Widzisz więc sama, że nie uczyniłaś dobrze ulegając swej miłości do matki’.

Satjawati słysząc słowa swego męża osunęła się bez zmysłów na ziemię jak piękne pnącze przecięte na pół. Wkrótce po odzyskaniu przytomności schylając głowę przed swym mężem rzekła: ‘O wielki riszi, jesteś największy wśród tych, którzy znają Wedy. Miej litość dla mnie, twojej żony, i rozporządź tak, aby mój syn nie był wojownikiem, i jeżeli jest to faktycznie twym życzeniem, niech raczej mój wnuk urodzi się jako wojownik, który zasłynie ze swych przeraźliwych czynów. Zagwarantuj mi, proszę, ten dar’. Riczika rzekł: ‘O moja piękna żono, niech tak się stanie’.

Gdy nadszedł na to właściwy czas, Satjawati urodziła syna, który zasłynął pod imieniem Dżamadagni, którego synem był słynny bramin-wojownik Paraśurama, podczas gdy jej matka, żona króla Gadhi, urodziła Wiśwamitrę, który choć urodził się w kaście wojowników, zdobył za życia bramińskość i stał się założycielem słynnego bramińskiego rodu. Podobnie jego synowie dali początek licznym bramińskim rodom oddanym praktykowaniu ascezy i studiowaniu Wed”.

Bhiszma zakończył swe opowiadanie mówiąc: „O Judhiszthira, odpowiadając na twoje pytanie opowiedziałem tobie o przeszłych wydarzeniach, dzięki którym praktykujący ascezę i pobożny Wiśwamitra zdołał zdobyć bramińskość, choć urodził się w kaście wojowników. Stało się tak dzięki temu, że riszi Riczika umieścił w nim swoją najwyższą bramińską energię za pośrednictwem porcji ofiarnego ryżu, który spożyła jego matka. Skupiła się w nim cała energia słońca, księżyca i ognia”.

4. O tym jak papuga dzięki swej ascezie i współczuciu spowodowała powrót drzewa do życia

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, ty wiesz wszystko o religii. Powiedz mi teraz, proszę, czy współczucie i pobożność mogą odmienić czyjś los”.

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, posłuchaj starożytnej opowieści o papudze o imieniu Śuka, która zasłynęła ze swej pobożności i współczucia do uschniętego drzewa i jej rozmowie z Indrą.

W odległych czasach pewien ptasznik mieszkający w królestwie króla Kasi mając w swym kołczanie zatrute strzały wyruszył na wędrówkę w poszukiwaniu antylop. Wędrując po lesie zobaczył w niewielkiej odległości od siebie stado antylop i wypuścił strzałę w ich kierunku. Strzała nie dotarła jednak do celu, lecz przeszyła wielkie leśne drzewo. Potężne drzewo uderzone zatrutą strzałą zaczęło usychać tracąc wszystkie liście. Pewna prawa i wdzięczna papuga, która całe swe życie żyła w dziupli na tym drzewie, z miłości do drzewa nie chciała opuścić swego gniazda. Smutna, siedząc bez ruchu i bez jedzenia w swym gnieździe usychała razem z drzewem. Indra widząc tego ptaka o wielkiej duszy, hojnym sercu i silnej woli, obojętnego wobec tego, co nim będzie, był tym zadziwiony. Pomyślał: ‘Skąd ten ptak ma w sobie to szlachetne właściwe dla człowieka uczucie współczucia, które zdaje się być nieznane tym, którzy należą do świata niższych zwierząt. Być może jednak nie ma w tym nic zadziwiającego i wszystkie żywe istoty są zdolne do przejawiania życzliwych i wielkodusznych uczuć w stosunku do innych’.

Indra zadziwiony swą obserwacją przybrawszy formę bramina zszedł na ziemię i ukazując się przed papugą rzekł: ‘O Śuka, należysz do potomstwa wnuczki Dakszy i jesteś najlepszym z ptaków, powiedz mi, jaki jest powód tego, że nie opuściłeś tego uschniętego drzewa?’

Śuka pełen szacunku pokłonił się przed Indrą i rzekł: ‘O królu bogów, witaj. Wiem, że to ty, rozpoznałem cię bowiem dzięki zasługom, które  zgromadziłem swoją ascezą’.

Indra rzekł: ‘O Śuka, wspaniale! Zdobyłeś prawdziwie głęboką wiedzę’. I choć wiedział, że papuga posiada wysoce prawy charak­ter i jest prawa w swych działaniach, ciągle pragnął dowiedzieć się, jaki jest powód jej miłości do tego drzewa. Rzekł: ‘O Śuka, to drzewo uschło, nie ma na nim ani liści, ani owoców, nie nadaje się więc na miejsce zamieszkiwania dla ptaków. Dlaczego tak kurczowo się go trzymasz? Las, w którym mieszkasz, jest ogrom­ny i ma wiele innych pięknych i ogromnych drzew, których gałęzie są pokryte liśćmi i w których jest wiele dziupli do wyboru. Porzuć lepiej to drzewo, które jest martwe, straciło wszystkie liście i stało się bezużyteczne’.

Prawy Śuka słysząc te słowa Indry westchnął głęboko i rzekł: ‘O królu bogów, posłuchaj co mam w tej sprawie go powiedzenia. Urodziłem się na tym drzewie i mieszkając w tej dziupli byłem ochraniany w dzieciństwie przed wrogami i rozwijałem dobre cechy mojego charakteru. Dlaczego więc próbujesz zmienić kierunek mego życia? Współczuję innym i jestem nastawiony na dobre i nieugięte zachowanie. Wśród tych, którzy są dobrzy, to ludzkie uczucie życzliwości jest uważane za oznakę cnoty i źródło wiecznego szczęścia. Choć masz pozycję ich władcy, bo bogowie proszą cię o rozwianie ich religijnych wątpliwości, to jednak nie wypada tobie doradzać mi, abym opuścił to drzewo na zawsze. Co do słuszności swego postępowania nie mam bowiem żadnych wątpliwości. Drzewo to, zanim uschło, utrzymywało mnie przy życiu. Jakże mam je teraz porzucić?’

Indra zadowolony ze słów papugi rzekł: ‘O Śuka, zadowoliłeś mnie swoją zdolnością do współczucia i innymi ludzkimi skłonnościami. Poproś mnie więc o dar’.

Śuka rzekł: ‘O Indra, niech to drzewo odżyje, o to cię proszę’.

Indra zadowolony z uczuć papugi spowodował pokropienie drzewa dającym życie nektarem i w ten sposób dzięki ascezie papugi, która u kresu swego życia zdobyła towarzystwo Indry, i jej umiejętności współczucia ożyło na nowo i urosło do ogromnych rozmiarów”.

Bhiszma zakończył swe opowiadanie mówiąc: „O Judhiszthira, dzięki łączeniu się i przebywaniu w towarzystwie pobożnych istot zdobywa się to, czego się pragnie, tak jak to drzewo, które odzyskało swą wspaniałość dzięki temu, że dało dom tej pobożnej papudze”.

5. O zależności otrzymywanych rezultatów od połączenia indywidualnych starań z przeznaczeniem

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, cytowane przez ciebie opowieści sugerują, że zarówno przeznaczenie, jak i podejmowany przez jednostkę wysiłek mają wpływ na rezultaty wynikające z działania. Powiedz mi, proszę, w czym jest większa siła: w wysiłku, czy w przeznaczeniu?”

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, w odpowiedzi na to pytanie posłuchaj starożytnej opowieści o rozmowie między riszim Wasisztą i Brahmą.

Ongiś, w odległych czasach, Wasiszta zapytał Brahmę o to, co jest potężniejsze w nadawaniu kształtu ludzkiemu życiu: karma (działania) gromadzona w aktualnym życiu, czy też karma nabyta w poprzednim życiu nazywana przeznaczeniem. W odpowiedzi na to pytanie, Brahma, który wypłynął z Pierwotnego Lotosu, wypowiedział następujące dobrze uzasadnione i pełne znaczenia słowa: ‘O Wasiszta, bez nasienia nic nie może zaistnieć, bez nasienia nie ma owoców. Z owoców rodzą się nowe nasiona, a z nich rodzą się nowe owoce. Zbierane przez człowieka dobre lub złe owoce zależą zarówno od jakości nasion, jakie zasieje na swym polu, jak i od tego, jak przygotuje ziemię. Przeznaczenie nie przyniesie rezultatu bez wysiłku jednostki. Nawet najlepsze nasiona w niezaoranej ziemi giną, a zaorana ziemia nie rodzi owoców bez nasion. Działania jednostki w jej obecnym życiu są jak uprawiana ziemia, podczas gdy przeznaczenie (nagromadzone skutki działań w przeszłym życiu) jest jak nasiona. Uzyskiwany plon wynika z połączenia zaoranej ziemi z nasieniem.

Na tym świecie obserwuje się na co dzień, jak działający zbiera plon swych przeszłych dobrych i złych uczynków, jak szczęście wypływa z dobrych uczynków, a nieszczęście ze złych, jak działania, gdy zostają wykonane, zawsze rodzą owoc. Owoce nie powstają tylko wtedy, gdy działania zostają zaniechane. Człowiek dobrych uczynków gromadzi zasługi i zdobywa w przyszłym życiu dobry los, podczas gdy ten, który wykonuje grzeszne czyny, szkodzi sam sobie, i zbiera zło, jak ten, kto zamiast lekarstwem zalewa swą ranę trucizną. Pobożne działania są środkiem do zdobycia piękna, dobrego losu i bogactwa różnego rodzaju. Dzięki wysiłkowi można zapewnić sobie wszystko, podczas gdy samo przeznaczenie bez towarzyszącego mu wysiłku nie przyniesie nikomu nic. To dzięki swemu dobrze ukierunkowanemu wysiłkowi jednostka zdobywa niebo, wszystkie przedmioty przyjemności, jak i spełnienie życzeń. Wszystkie ciała niebieskie świecące na niebie, słońce, księżyc, jak i bogowie, asurowie, czy nagowie zdobyli swą wysoką pozycję własnym wysiłkiem wznosząc się ponad poziom człowieka. Ci, którzy nie podejmują odpowiednich starań, nie zdołają zdobyć ani bogactwa i przyjaciół, ani pomyślności przenoszonej z pokolenia na pokolenie. Bramin zdobywa pomyślność poprzez pobożne życie, wojownik swą odwagą, waiśja pracą, a szudra swoją służbą. Bogactwo i inne przedmioty przyjemności wymykają się tym, którzy są skąpi, nieudolni, czy leniwi. Nie zdoła ich też zdobyć ten, kto jest bierny, lękliwy i nie praktykuje religijnej ascezy. Nawet sam Wisznu, który stworzył wszystkie trzy światy łącznie z zamieszkującymi je bogami i asurami, był oddany praktykowaiu surowych umartwień na łonie wód.

Gdyby czyjaś karma (działania) nie rodziła owocu, wszelkie starania byłyby bezowocne i ludzie licząc jedynie na przeznaczenie popadliby w bezczynność. Ten, kto nie podąża za ludzkimi posobami działania, licząc jedynie na wyrok losu, czeka na próżno jak żona impotenta na dziecko. Nie należy nigdy rezygnować z podejmowania wysiłku, aby poprawić swój los. Gdy czyjeś przeznaczenie na tym świecie jest niekorzystne, nie powinien odczuwać z tego powodu lęku, lecz powinien troszczyć się o swój następny świat pamiętając o tym, że tam nie można zdobyć szczęścia, jeżeli nie wykona się zawczasu prawych działań na tym świecie. Ludzki wysiłek właściwie użyty goni jedynie za przeznaczeniem, lecz samo przeznaczenie jest niezdolne do zagwarantowania dobra bez wystarczającego wysiłku. Skoro jest tak, że nawet pozycja samych bogów w niebiańskich regionach jest niepewna, to czy zdołaliby oni utrzymać własną pozycję lub pozycję innych osób bez odpowiedniej karmy? Bogowie nie zawsze aprobują dobre czyny innych wykonywane na tym świecie i próbują pokrzyżować ich plany obawiając się utraty swej władzy nad światem. Istnieje bezustanna rywalizacja między bogami i asurami i skoro wszyscy oni muszą odcierpieć swą karmę, nie można nigdy dowieść, że nie istnieje coś takiego jak przeznaczenie, ponieważ to ono jest tym, co zapoczątkowuje wszelką karmę. Jak powstaje karma, jeżeli przeznaczenie jest zapoczątkowującym źródłem ludzkiego działania? Odpowiedź jest jak następuje: przy pomocy tych środków narastanie wielu cnot w niebiańskich regionach wyrównuje się. Czyjaś własna jaźń jest zarówno jego przyjacielem, jak i wrogiem, jak i świadkiem jego złych i dobrych czynów. Zło i dobro manifestują się poprzez karmę. Dobre i złe działania nie dają adekwatnych wyników. Prawość jest ucieczką dla bogów i poprzez prawość wszystko jest zdobywane. Przeznaczenie nie popsuje szyków człowiekowi, który zdobył cnotę prawości.

Całe dobro zdobywane z takim trudem na tym świecie, gdy należy do niegodziwców, zostaje szybko przez nich roztrwonione. Przeznaczenie nie pomoże człowiekowi, który tonie w duchowej ignorancji i ubóstwie. Tak jak niewielki ogień w połączeniu z wiatrem staje się wielkim pożarem, tak przeznaczenie w połączeniu z indywidualnym wysiłkiem istotnie zwiększa swój potencjał. Tak jak zamknięcie dopływu nafty do lampy wygasza płomień, tak gaśnie wpływ przeznaczenia, gdy brak działania. Bez działania nawet po otrzymaniu bogactwa, kobiet i wszelkich innych źródeł przyjemności człowiek nie jest zdolny do cieszenia się nimi długo, podczas gdy ten, kto jest uduchowiony i pracowity potrafi znaleźć nawet to bogactwo, które jest ukryte głęboko pod ziemią i strzeżone przez los. Dom dobrego człowieka, który jest hojny w swych darach i ofiarach, z racji jego dobrego zachowania jest dla bogów jak niebiański świat, który jest lepszy od ludzkiego, lecz dom skąpca, choć wypełniony bogactwem, jest jak dom umarłego. Człowiek nigdy nie znajdzie zadowolenia na tym świecie bez podejmowania wysiłku, a przeznaczenie nie zmieni linii postępowania tego, który błądzi. Przeznaczenie nie ma więc w sobie nieodłącznej nieuchronności. Tak jak uczeń w swym postępowaniu podąża za swoim postrzeganiem, tak przeznaczenie podąża za wysiłkiem (działaniem) podejmowanym przez jednostki. Ukazuje jedynie swą dłoń w sprawach, w które ktoś angażuje cały swój wysiłek.

Brahma zakończył swe nauki mówiąc: ‘O Wasiszta, opowiedziałem tobie o zaletach jednostkowego wysiłku, które poznałem dzięki mojemu jogicznemu wglądowi. Człowiek zdobywa niebo dzięki połączeniu przeznaczenia z indywidualnym wysiłkiem. Skutek jest rezultatem tego połączenia’ ”.


6. Słowniczek Mahabharaty