Uff ...  ... > 200!

 
 
 
 
TLVP
Home
 
 
 
 
Czytelnia
Book Nook
 
 
 
 
Mahabharata 223 (po polsku)
 
 
 
 
Mahabharata 225 (po polsku)
 
 
 
 
Downloaduj
Mahabharata
w formie PDF
 
 
 
 
Mahabharata
Spis opowieści
 
 
 
 
“Good” Violence versus “Bad”
 
 
 
 
Hymny Rigwedy o stworzeniu świata
 
 
 
 
Napisz
do nas

Napisz do nas
Maha­bharata

Opowieść 224:

O darze parasola i sandałów

 

opowiada

 

Barbara Mikołajew­ska

 

na podstawie fragmentów Mahābharāta,

Anusasana Parva, Part 2, Sections XCV-XCVI,

w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,

URL: http://www.sacred-texts.com​/hin​/m06​/index.htm


Wydanie I internetowe

Copyright © 2016 by B. Mikołajewska
Wszelkie prawa zastrzeżone
Porada techniczna i edytorska: F.E.J. Linton

The Lintons’ Video Press
New Haven, CT
06511 USA


e-mail inquiries: tlvpress @ yahoo . com



Riszi Dżamadagni odłożył swój łuk i milczał przez chwilę, podczas gdy Surja zrobił dla niego niezwłocznie parasol i parę sandałów. Dając mu swe dary Surja rzekł: „O riszi, przyjmij ode mnie ten parasol, z pomocą którego będzie można ochraniać głowę przed moimi palącymi promieniami i te sandały zrobione ze skóry, aby ochraniać przed nimi stopy. Od tego momentu czynienie daru tych dwóch przedmiotów podczas wszystkich religijnych rytów powinno być obowiązkowe!”

(Mahābharāta, Anusasana Parva, Part 2, Section XCVI)



Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, wytłumacz nam, kto wprowa­dził zwyczaj dawania w darze parasola i sandałów podczas ceremonii ofiarowania swego podporządkowania i posłuszeństwa? Dlaczego został on wprowadzony i jakiemu celowi te dary służą? Dawanie takich darów nie ogranicza się zresztą jedynie do wymienionych ceremonii, lecz jest również czynione przy innych okazjach z nadzieją zdobycia religijnych zasług. Wytłumacz nam, proszę, jakie jest prawdziwe znaczenie tego zwyczaju”.

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, w odpowiedzi na swoje pytanie posłuchaj mej recytacji starożytnej opowieści o rozmowie mędrca Dżamadagniego z bogiem słońca Surją. Słuchając tej opowieści dowiesz się, przez kogo i w jaki sposób zwyczaj ten został wprowadzony, jak się utrwalił i został uznany za działanie przynoszące zasługi.

Żyjący w odległych czasach urodzony w rodzie Bhrigu riszi Dżamadagni o ognistej energii zaangażował się w praktykowanie strzelania z łuku. Po obraniu określonego celu, oczarowany świstem swych strzał i brzękiem cięciwy, zwykł wypuszczać ze swego łuku jedną strzałę za drugą, podczas gdy jego żona, Renuka, zwykła zbierać wypuszczone przez niego strzały i przynosić mu je z powrotem. Pewnego letniego dnia w miesiącu dżjesztha (maj-czerwiec), w samo południe, Dżamadagni, po wypuszczeniu ze swego łuku wielu strzał, rzekł jak zwykle do swej żony: ‘O pięknooka, idź i przynieś mi te strzały, abym mógł wystrzelić je ponownie’. Posłuszna Renuka ruszyła w kierunku, gdzie upadły strzały z zamiarem szybkiego wykonania zadania, lecz podczas jej wędrówki ostre promienie słoneczne tak boleśnie paliły jej twarz i stopy, że musiała ukryć się przed słońcem w cieniu drzew. Czarnooka Renuka odpoczęła tam przez dłuższą chwilę, lecz bojąc się klątwy męża wkrótce ruszyła dalej, aby zebrać wystrzelone strzały i z niespokojnym umysłem, znosząc cierpliwie ból, jaki sprawiły je słoneczne promienie, powróciła tam, gdzie czekał na nią jej mąż.

Rozgniewany jej długą nieobecnością riszi rzekł: ‘O Renuka, dlaczego wracasz tak późno!’

Renuka rzekła: ‘O ty odziany w bogactwo umartwień, słońce tak silnie przypiekało moją twarz i stopy, że szukając wytchnienia musiałam chwilę odpocząć w cieniu drzew. Taka jest przyczyna mojego późnego powrotu. Teraz, gdy znasz tę przyczynę, ucisz, proszę, swój gniew!’

Dżamadagni patrząc na swą cnotliwą żonę ze współczuciem rzekł: ‘O Renuka, jeszcze dziś potężną energią mego łuku zniszczę tę gwiazdę dnia, której ostre promienie sprawiły ci ból!’, i  po wypowiedzeniu tych słów uchwycił w dłonie swój niebiański łuk i strzały i kierując twarz ku słońcu stanął z łukiem gotowym do strzału obserwując jego dzienny ruch.

Bóg słońca, Surja, widząc jego gotowość do wypuszczenia strzały przybrał formę bramina i pojawił się nagle przed riszim. Rzekł: ‘O duchowo odrodzony, cóż Surja uczynił, że wzbudził twój gniew? Każdego dnia porusza się po firmamencie wypijając z ziemi wilgoć, aby móc oblać ją następnie deszczem. Dzięki temu cyklowi ziemia rodzi jedzenie pozwalające ludziom na utrzymanie się przy życiu. Jak to zostało stwierdzone w Wedach, z jedzenia rodzą się życiowe oddechy, a istnienie jedzenia zależy od słońca. Słońce otoczone swymi promieniami i ukryte za chmurami zraszając siedem wysp strumieniami deszczu dostarcza im wilgoci, z której rodzą się liście, owoce, warzywa i zioła przekształcane przez ludzi w jedzenie. Wszystkie artykuły używane w rytach ofiarnych, wszelkiego rodzaju dary mają swe źródło w jedzeniu. W jedzeniu mają swe początki zarówno wszystkie ryty, jak ryty narodzin, ryty małżeńskie, dekorowanie braminów świętą nicią, dary krów, jak i inne religijne nakazy takie jak reguły sprawowania rządów. Wszelkie związki między ludźmi. Całe bogactwo, wszystkie dobre i przyjemne przedmioty we wszechświecie i cały wysiłek podejmowany przez ludzi płyną więc z jedzenia, które istnieje dzięki temu, że słońce wykonuje swój cykl poruszając się po niebie. Sam dobrze o tym wiesz, powtórzyłem bowiem tylko to, co jest dobrze znane. Mając to w pamięci pohamuj swój gniew! Co ci przyjdzie ze zniszczenia słońca?’ 

Bhiszma kontynuował: „O Judhiszthira, pomimo tych próśb słońca, Dżamadagni nie pobył się swego gniewu. Wówczas Surja, który przybrał formę bramina, pochylił przed nim głowę i stojąc przed nim z pobożnie złożonymi dłońmi rzekł słodkim głosem: ‘O duchowo odrodzony, słońce jest w bezustannym ruchu, jakże zdołasz przebić swą strzałą tego Pana dnia, który nigdy nie stoi w miejscu?’

Dżamadagni, który rozpoznał w braminie Surję, rzekł: ‘O Surja, wiem, że zarówno poruszasz się po niebie, jak i stoisz w miejscu. Widzę to okiem wiedzy. W samo południe zdajesz zatrzymywać się na moment, wtedy przebiję cię moją strzałą! Takie jest moje postanowienie!’

Surja słysząc to rzekł: ‘O duchowo odrodzony i najlepszy z łuczników, widzę, że swym duchowym okiem poznałeś, kim jestem. Zauważ, że choć obraziłem cię swym czynem, przybyłem tutaj, aby szukać u ciebie obrony!’

Dżamadagni rzekł do twórcy dnia z uśmiechem: ‘O Surja, skoro szukasz u mnie obrony, nie masz czego się obawiać. Ten, kto zabiłby kogoś, kto szuka u niego obrony, przekroczyłby granicę bramińskiej prostoty, ziemskiej stabilności, księżycowej łagod­ności, powagi Waruny, świetlistości Agni, jasności góry Meru i gorąca słońca. Ten, kto jest zdolny do zabicia kogoś, kto szuka u niego pomocy, będzie również zdolny do uwiedzenia żony swego nauczyciela, zabójstwa bramina i picia alkoholu. Ucisz więc swój lęk. Pomyśl jednak o tym, jak uniknąć tego zła, którym są oparzenia od gorąca twoich promieni. Znajdź na to jakiś sposób!’

Po wypowiedzeniu tych słów riszi Dżamadagni odłożył swój łuk i milczał przez chwilę, podczas gdy Surja zrobił dla niego niezwłocznie parasol i parę sandałów. Dając mu swe dary Surja rzekł: ‘O riszi, przyjmij ode mnie ten parasol, z pomocą którego będzie można ochraniać głowę przed moimi palącymi promieniami i te sandały zrobione ze skóry, aby ochraniać przed nimi stopy. Od tego momentu czynienie daru tych dwóch przedmiotów podczas wszystkich religijnych rytów powinno być obowiązkowe!’ 

Bhiszma zakończył swe opowiadaniu mówiąc: „O Judhiszthira, opowiedziałem tobie o tym, jak zwyczaj dawania w darze parasola i sandałów został zapoczątkowany przez Surję. Taki dar przynosi zasługi we wszystkich trzech światach. Obdarowuj więc braminów sandałami i parasolem podczas religijnych ceremonii, gdyż tym działaniem zgromadzisz wielkie zasługi. Ten, kto daje w darze braminowi biały parasol zdobywa po śmierci wieczne regiony szczęśliwości i zamieszkuje w regionie Indry wysoko cenionym przez braminów, bogów i apsary, a ten, kto daje sandały bramino­wi z sekty Snataka lub temu, którego stopy są poranione od słonecznego żaru wskutek praktykowania określonych religijnych rytów, zdobywa najwyższe niebiańskie regiony, które budzą zazdrość w bogach. Takie są zasługi płynące z daru parasola i sandałów uczynionego podczas religijnych ceremonii”.


Słowniczek Mahabharaty