Uff ...  ... > 200!

 
 
 
 
TLVP
Home
 
 
 
 
Czytelnia
Book Nook
 
 
 
 
Mahabharata 214 (po polsku)
 
 
 
 
Mahabharata 216 (po polsku)
 
 
 
 
Downloaduj
Mahabharata
w formie PDF
 
 
 
 
Mahabharata
Spis opowieści
 
 
 
 
“Good” Violence versus “Bad”
 
 
 
 
Hymny Rigwedy o stworzeniu świata
 
 
 
 
Napisz
do nas

Napisz do nas
Maha­bharata

Opowieść 215:

O odległych wydarze­niach, dzięki którym Wiśwa­mitra mógł zdobyć status bramina, a Para­śurama bramina-wojow­nika

 

opowiada

 

Barbara Mikołajewska

 

na podstawie fragmentów Mahābharāta,

Anusasana Parva, Part 2, Sections LII-LVI,

w angielskim tłumaczeniu z sanskrytu Kisari Mohan Ganguli,

URL: http://www.sacred-texts.com​/hin​/m06​/index.htm


Wydanie I internetowe (poprawione)

Copyright © 2016 by B. Mikołajewska
Wszelkie prawa zastrzeżone
Porada techniczna i edytorska: F.E.J. Linton

The Lintons’ Video Press
New Haven, CT
06511 USA


e-mail inquiries: tlvpress @ yahoo . com


Spis treści

 

1. Riszi Cjawana udaje się do króla Kauśiki chcąc zapobiec narodzinom Paraśuramy i Wiśwamitry

2. Riszi Cjawana poddaje króla Kauśikę i jego żonę próbie

3. Król Kauśika dochodzi do wniosku, że bramin przewyższa swą mocą króla

4. Riszi Cjawana wyjaśnia Kauśice, dlaczego poddał go tak ciężkiej próbie

5. Cjawana nagradza Kauśikę obietnicą narodzin Wiśwamitry, który zdobędzie za życia status bramina

6. Cjawana opowiada o tym, w jaki sposób energie Bhrigu i Kauśiki połączą się w Wiśwamitrze i Paraśuramie

7. Słowniczek Mahabharaty




Cjawana, syn Bhrigu, rzekł do Kauśiki: „O królu, wiem, jakie pragnienie zrodziło się w twoim sercu na ten wspaniały widok nieba, który przed tobą ukazałem dzięki swej bramińskiej mocy. Zapragnąłeś zdobyć status bramina i zasługi płynące z umartwień, lekceważąc władanie całą ziemią i nawet niebem. Taka była twoja myśl. Status bramina jest bardzo trudny do zdobycia, a gdy jest się braminem trudno zdobyć status risziego, a będąc riszim trudno zdobyć status ascety. Twoje pragnienie jednakże zrealizuje się. Z ciebie (w następnych pokoleniach) wypłynie klan bramiński nazywany twoim imieniem. Twój wnuk Wiśwamitra zdobędzie status bramina. Dzięki połączeniu energii twego królewskiego rodu z energią Bhrigu twój wnuk będzie ascetą o splendorze ognia. ...”.

Król Kauśika rzekł: „O święta osobo, zadowoliłeś mnie w pełni swym darem! Niech stanie się tak, jak mówisz, o taki dar cię proszę. Niech mój wnuk zdobędzie bramińskość! Niech mój ród będzie rodem bramińskim”.

(Mahābharāta, Anusasana Parva, Part 2, Section LV)



1. Riszi Cjawana udaje się do króla Kauśiki chcąc zapobiec narodzinom Paraśuramy i Wiśwamitry

Judhiszthira rzekł: „O Bhiszma, w mym umyśle zrodziła się wątpliwość wielka jak ocean i nie daje mi spokoju. Pomóż mi, proszę, w pozbyciu się jej. Dotyczy Paraśuramy, który był wnukiem bramina Ricziki z rodu Bhrigu i synem Dżamadagni. Paraśurama urodził się w rodzinie bramińskiej, dlaczego więc żył jak wojownik? Skąd wzięła się jego waleczność, której nikt z wojowników nie potrafił stawić oporu? Zaspokój, proszę, moją ciekawość i wyjaśnij mi z wszystkimi szczegółami okoliczności jego narodzin. Wytłumacz mi również jak to się stało, że Wiśwamitra—wnuk króla Kauśiki i syn króla Gadhi, którego córka była żoną Ricziki—choć urodził się w domu wojownika, żył jak bramin? Wielka była moc i odwaga zarówno Paraśuramy, jak i Wiśwamitry, gdyż w ich osobach bramińska moc Ricziki z rodu Bhrigu zmieszała się z mocą wojownika z rodu Kauśiki. Dlaczego jednak ta niezgodność zachowania i statusu dotknęła wnuków bramina Ricziki i króla Kauśiki, a nie ich synów? Opowiedz mi wszystko o towarzyszących tym wydarzeniom okolicznościach”.

Bhiszma rzekł: „O Judhiszthira, posłuchaj mojego opowiadania, które dotyczy odległych czasów i opowiada o tym, jak riszi Cjawana, syn Bhrigu, poddał króla Kauśikę ciężkiej próbie, w rezultacie której przekonał się o jego głębokiej prawości i poznał jego skryte pragnienie, aby uczynić swój królewski ród klanem bramińskim. To dzięki tym odległym wydarzeniom król Wiśwamitra mógł zdobyć za życia status bramina, a Paraśurama bramina-wojownika.

Dawno temu wielki asceta Cjawana swym duchowym okiem zobaczył skazę na swym rodzie, w konsekwencji której jeden z jego potomków będzie wykonywał obowiązki wojownika. Rozmyślając nad wadami i zaletami takiego wydarzenia, jak i nad jego słabą i mocną stroną, zapragnął zniszczyć ród Kauśiki, który miał być odpowiedzialny za zanieczyszczenie jego bramińskiego rodu energią wojownika. Udał się więc do pałacu króla Kauśiki z nadzieją znalezienia uchybień w jego prawości i spalenia go i jego rodu aż do korzeni swą klątwą. Stanął przed obliczem króla i rzekł: ‘O bezgrzeszny, pozwól mi zamieszkać u ciebie przez jakiś czas, bo takie pragnienie narodziło się w moim sercu’.

Król Kauśika rzekł: ‘O święty mężu, mieszkanie razem jest tym, co mędrcy zarządzili dla dziewcząt, zanim wyjdą za mąż. Mędrcy wspominają o tej praktyce tylko w tym kontekście, zamieszkiwanie razem, o które mnie prosisz, nie jest uświęcone żadnym nakazem. Pomimo tego jestem gotowy uczynić na twój rozkaz to, co cię zadowoli’.

Pobożny król Kauśika, ze swą żoną u boku, rozkazał dać Cjawanie odpowiednie miejsce do siedzenia i stanął obok niego pełen pokory. Zaoferował mu wodę do umycia stóp i nakazał wykonanie wszystkich powitalnych rytów ku jego czci. Po powitaniu i uhonorowaniu go w ten sposób rzekł: ‘O wielki asceto, moja żona i ja czekamy na twoje rozkazy. Powiedz nam, co mamy dla ciebie uczynić? Jeżeli zechcesz, oddamy tobie całe królestwo, bogactwo, krowy i wszystkie przedmioty dawane w ofierze, powiedz tylko słowo. Ten pałac, królestwo, jak i wymierzanie sprawiedliwości są na twoje usługi. Jesteś Panem tego wszystkiego. Rządź całą ziemią. Jeśli zaś chodzi o mnie, poddaje się całkowicie twej woli’.

Riszi Cjawana rzekł z radosnym sercem: ‘O królu, nie pragnę twego królestwa, twoich kobiet, krów, prowincji, czy artykułów potrzebnych w rytach ofiarnych. Jednakże, jeżeli ty i twoja żona nie macie nic przeciw temu, chciałbym uczynić pewien ślub, prosząc was o służenie mi bez słowa sprzeciwu podczas jego wykonywania’. Słowa Cjawany uszczęśliwiły króla Kauśikę i jego żonę. Rzekł radośnie: ‘O święta osobo, niech tak się stanie!’ Zaprowadził Cjawanę do wspaniałej komnaty i pokazując mu ją rzekł: ‘O święta osoba, tutaj jest twoje łoże. Spędzaj tu czas, jak chcesz. Moja żona i ja uczynimy wszystko, aby zapewnić ci wszystkie wygody i przyjemności’ .

2. Riszi Cjawana poddaje króla Kauśikę i jego żonę próbie

Bhiszma kontynuował: „O Judhiszthira, dzień spędzony na miłej konwersacji szybko minął, a gdy słońce schowało się za horyzont, riszi Cjawana poprosił króla, aby przyniósł mu jedzenie i picie. Król Kauśika kłaniając przed nim zapytał: ‘O święty asceto, jaki rodzaj posiłku cię zadowoli? Powiedz mi, jakie jedzenie powinienem przynieść?’ Riszi odpowiedział: ‘O królu, przynieś mi jedzenie, które jest dla mnie odpowiednie’. Król odpowiedział: ‘O święta osobo, niech tak się stanie’, i przygotował dla niego jedzenie odpowiedniego rodzaju.

Po skończeniu posiłku Cjawana rzekł do króla i jego żony: ‘O królu, pragnę teraz udać się na spoczynek, bo ogarnęła mnie wielka senność’. Królewska para zaprowadziła go do komnat, gdzie czekało na niego łoże i gdy riszi położył się na łożu, usiedli obok niego. Cjawana rzekł: ‘O królu, pozwólcie mi spać i nie budźcie mnie. Wy sami podczas mego snu pozostańcie obudzeni i uciskajcie moje stopy tak długo, jak będę tu leżał pogrążony w śnie’. Król Kauśika rzekł bez wahania: ‘O święta osobo, niech tak się stanie’.

Król i królowa, dotrzymując danego słowa, nie spali całą noc uciskając jego stopy, tak jak kazał. Wykonywali dane im zadanie z gorliwością i uwagą. Tymczasem ten święty bramin spał bez żadnego dźwięku, nieruchomy jak kłoda przez dwadzieścia jeden dni. Przez cały ten czas królewska para nie pamiętając o jedzeniu i piciu, służyła mu z radosnym sercem, uciskając jego stopy. Gdy dwudziesty pierwszy dzień miał się już ku końcowi, riszi sam się obudził i nie mówiąc ani słowa, wyszedł z komnaty. Król i królowa głodni i wyczerpani brakiem snu ruszyli za nim, ale ten wielki riszi nie raczył nawet rzucić na nich jednego spojrzenia. W końcu czyniąc się niewidzialny mocą swej jogi zniknął im z oczu. W tym momencie król Kauśika o wielkim splendorze powalony przez żal upadł na ziemię, tracąc zmysły. Szybko jednak powstał z ziemi i mając w swej małżonce wiernego towarzysza zaczął wszędzie szukać tego wielkiego riszi, który na jego oczach rozpłynął się w powietrzu. W końcu, nie mogąc go nigdzie znaleźć,  zawstydzony i zmęczony powrócił razem z królową do pałacu. W ponurym nastroju i bez słowa, myśląc jedynie o tym dziwnym zachowaniu Cjawany, weszli do jego komnat, gdzie ku swemu wielkiemu zdumieniu zobaczyli syna Bhrigu leżącego ta jak przedtem na swym łożu. Nie mogąc się temu nadziwić, zaczęli rozmyślać nad tym dziwnym wydarzeniem. Widok mędrca uwolnił ich jednak od zmęczenia. Usiedli obok niego i zaczęli delikatnie uciskać jego stopy. Riszi, zmieniwszy jedynie swą poprzednią pozycję, spał bezgłośnie jak przedtem przez kolejne dwadzieścia jeden dni. Królewska para pełna obaw wykonywała swe zadanie z tą samą gorliwością i uwagą, nie zmieniając ani swej postawy, ani uczuć w stosunku do śpiącego ascety.

Cjawana obudził się w końcu ze swego głębokiego snu i rzekł: ‘O królu, pragnę wziąć kąpiel. Natrzyjcie więc moje ciało olejkiem’. Król i jego żona, choć byli głodni i zmęczeni, wstali i przynieśli kosztowny olej specjalnie dla niego przygotowany i w milczeniu zaczęli nacierać nim jego ciało. Cjawana nie dał im żadnego znaku informującego, że już wystarczy, widział jednak ich całkowitą determinację i brak gniewu. W pewnym momencie nagle wstał i bez jednego słowa udał się do komnaty, gdzie czekała na niego przygotowana kąpiel. W komnacie tej znajdowały się rozmaite przedmioty używane przez króla podczas kąpieli. Cjawana nie użył jednak żadnego z nich i raz jeszcze zniknął sprzed oczu Kauśiki i jego żony dzięki mocy swej jogi. Tym razem jednak jego zniknięcie nie zakłóciło spokoju królew­skiej pary. Zobaczyli go ponownie siedzącego po kąpieli na specjalnie przygotowanym dla niego miejscu. Tam właśnie się im ukazał.

Król Kauśika i jego małżonka z radosnymi twarzami zaproponowali mu gorący posiłek, który on zaakceptował. Przyniesiony z kuchni posiłek był złożony z różnego rodzaju mięs i warzyw, ciast, słodyczy i przetworów mlecznych, oferując różnego rodzaju smaki. Były tam również różne produkty lasu znane ascecie oraz różne rodzaje owoców godnych królów. Zaiste, na rozkaz króla, który bał się bramińskiej klątwy, posiłek ten zawierał zarówno to, co jedzą osoby prowadzące domowy tryb życia, jak i to, co jedzą osoby mieszkające w dżungli. Posiłek ten, przykryty białą tkaniną został postawiony przed Cjawaną, dla którego przygotowano też odpowiednie miejsce do siedzenia jak i łoże. Cjawana nie zjadł jednak niczego, lecz wywołując ogień spalił wszystko na ich oczach na popiół. Zaraz potem wielki riszi raz jeszcze rozpłynął sie w powietrzu. Królewska para widząc to zachowanie syna Bhrigu, nie ukazała jednak nawet cienia gniewu i pozostała w tym samym miejscu całą noc, nie zmieniając swej pozycji i nie wypowiadając żadnego słowa, czekała cierpliwie na powrót Cjawany.

Cjawana nie mogąc znaleźć w zachowaniu króla najmniejszych uchybień, rzekł: ‘O królu, bądź mi posłuszny, zaprzęgnij się razem z królową do swego powozu zamiast koni i zawieź mnie tam, gdzie rozkażę’. Król Kauśika, nie wahając się nawet przez moment, rzekł: ‘O święta osobo, niech tak się stanie. Powiedz mi tylko którego powozu powinienem użyć, aby cię zadowolić, tego, którym jeżdżę z myślą o przyjemności, czy też tego, który służy mi do walki?’ Cjawana odpowiedział: ‘O królu, przygotuj swój wojenny rydwan, którego używasz do ataku na wrogie miasta. Turkot jego kół przypomina dźwięk dzwonów. Wyposaż go we wszelką broń, strzały, oszczepy, złote kolumny i słupki. Udekoruj flagami i proporcami’. Król Kauśika rzekł: ‘O wielki asceto, niech tak się stanie’.

Wyposażył swój rydwan w rozmaitą broń, jak i w oścień do pogania­nia koni. Następnie zaprzągł królową do rydwanu po lewej stronie, podczas gdy sam zaprzągł się po prawej i rzekł: ‘O wielki asceto, rydwan jest gotowy. Rozkazuj, w jakim kierunku powinniśmy się udać?’ Cjawana rzekł: ‘O królu, posłuszni mojej woli ciągnijcie ten rydwan powoli, krok po kroku, abym nie odczuwał zmęczenia. Niech moja podróż będzie przyjemna i niech wszyscy twoi poddani zobaczą mnie podczas tej jazdy. Niech nikt, kto zechce się do mnie zbliżyć, nie zostanie odpędzony. Wszystkich obdaruję bogactwem. Każdemu braminowi, który się do mnie zbliży, zagwarantuję spełnienie życzeń i obdaruję bogactwem i klejnotami bez żadnych ograniczeń. Uczyńcie tak jak mówię bez wahania!’ Król Kauśika słysząc te słowa Cjawany, zwołał swoich służących i rzekł: ‘O służący, bez żadnego lęku rozdawajcie ludziom wszystko to, co Cjawana rozkaże rozdać’.

Na rozkaz króla za rydwanem ciągnionym przez króla i królową, którym jechał riszi Cjawana, podążały wozy wypełnione złotem i klejnotami, piękne kobiety, ministrowie i słonie wielkie jak góry. Na ten niecodzienny widok całe królestwo pogrążyło się w smutku i ze wszystkich stron dochodziły żałosne wzdychania i okrzyki: ‘O biada nam’. Smutek ten jeszcze się pogłębił, gdy riszi uderzył nagle króla i królową w plecy i policzki ościeniem  do poganiania koni. Królewska para nie okazała jednak  żadnych oznak gniewu. Ta heroiczna para, choć drżąca na całym ciele i krańcowo wyczerpana od niejedzenia i niespania przez pięćdziesiąt nocy , bez słowa protestu ciągnęła dalej rydwan z riszim przez ulice miasta. Ich ciała pokryły się wkrótce krwią od ustawicznych uderzeń ościenia i wyglądali jak dwa drzewa kinsuka pokryte kwiatami. Obywatele stolicy widząc w jakim położeniu znalazł się ich król i królowa, pogrążali się w coraz większej żałobie. Znosili jednak swą niedolę w milczeniu, bojąc się klątwy Cjawany. Gromadząc się w grupki szeptali między sobą: ‘Jakże wielka jest siła ascezy, skoro nie potrafimy nawet spojrzeć na tego mędrca, choć jesteśmy wszyscy rozgniewani! Ogromna jest energia tego świętego riszi o czystej duszy. Wielka jest też cierpliwość i hart ducha naszego króla i królowej, którzy pomimo krańcowego wyczerpania głodem i wysiłkiem, ciągle ciągną ten rydwan!’

Tymczasem syn Bhrigu, Cjawana, choć w pełni świadomy ogromu niedoli, którą przyniósł krewskiej parze, nie zauważył u nich żadnych oznak gniewu lub niezadowolenia. Widząc ich tak całkowicie nieporuszonych przez sytuację, w której się znaleźli, podjął ostatnią próbę znalezienia w nich skazy i zaczął rozdawać ogromne bogactwo pochodzące z królewskiego skarbca, tak jakby był bogiem bogactwa, Kuberą. Król Kauśika i jego żona, choć to widzieli, nie ukazywali najmniejszych oznak niezadowolenia i czynili wszystko, co nakazywał mu riszi.

Cjawana widząc ich niewzruszoność był uszczęśliwiony. Zszedł z rydwanu i uwolnił ich z jarzma. Łagodnym, głębokim i zachwyconym głosem rzekł: ‘O królu, jestem z waszej służby bardzo zadowolony, zasłużyliście na dar!’ Wzruszony i pełen ciepłych uczuć patrząc na ich delikatne ciała poranione ościeniem, dotknął ich swymi dłońmi, które miały równie uzdrawiającą moc jak nektar nieśmiertelności. Zaiste, całe ich zmęczenie zniknęło pod wpływem dotyku Cjawany. Król rzekł: ‘O święta osoba, moja żona i ja nie czujemy zmęczenia!’

Riszi Cjawana rzekł: ‘O królu, muszę teraz pozostać nad brzegiem Gangesu, aby zrealizować tam do końca mój ślub. Miejsce, które wybrałem, jest wspaniałe i pomyślne. Wróć teraz ze swoją żoną do pałacu, bo jesteś zmęczony, lecz przyjdź jutro nad brzeg Gangesu, aby się ze mną zobaczyć. Nie ulegaj gniewowi lub smutkowi, jutro zbierzesz nagrodę, na którą zapracowałeś swym działaniem i osiągniesz to, czego bardzo pragniesz i co nosisz od dawna głęboko ukryte w sercu. Moje usta nie kłamią. Będzie tak, jak mówię’.

Król Kauśika pełen wzniosłych uczuć odpowiedział mówiąc słowa o wielkim znaczeniu: ‘O święta i błogosławiona osobo, nie chowam w sercu ani smutku, ani gniewu. Oczyściłeś nas z grzechów i uświęciłeś! Powróciła do nas nasza młodość. Nasze ciała stały bardzo piękne i silne. Nie widzę już tych blizn i ran, które zadałeś nam, uderzając nas ościeniem. Cieszymy się dobrym zdrowiem, a moja żona jest piękna jak niebiańska nimfa apsara. Powróciło do niej jest dawne piękno i splendor. Wszystko to zawdzięczamy twej łasce’.

Cjawana pożegnał Kauśikę, powtarzając raz jeszcze: ‘O królu, przyjdź juto ze swoją małżonką nad brzeg Gangesu’. Kauśika oddał należne mu honory i odziany w nowe, piękne ciało ruszył razem ze swoją małżonką w kierunku swego pałacu. Jego doradcy, ministrowie i kapłani wyszli mu naprzeciw, aby go powitać. Witali go również wszyscy jego poddani i grupy tancerek. Król i królowa błyszcząc w ich otoczeniu urodą i splendorem, którymi obdarował go Cjawana, z radosnym sercem przekroczyli bramy swego pałacu wychwalani w pieśniach przez poetów i pochlebców. Po wykona­niu odpowiednich rytów zjedli smaczny posiłek, a gdy nadeszła noc, przespali ją spokojni i szczęśliwi. Tymczasem przybywający nad brzegiem Gangesu riszi Cjawana, który posiadał bogactwo ascezy, mocą swej jogi przekształcił ten piękny pokryty lasem brzeg Gangesu w miejsce odosobnienia, gdzie nie brakowa­ło klejnotów, złota i innego bogactwa, i które przewyższało swym pięknem miejsce zamieszkania króla bogów Indry”.

3. Król Kauśika dochodzi do wniosku, że bramin przewyższa swą mocą króla

Bhiszma kontynuował: „O Judhiszthira, słuchaj dalej mego opowiadania. O poranku król Kauśika ze swoją żoną wykonali poranne ryty i następnie udali się w kierunku tego miejsca nad brzegiem Gangesu, które riszi Cjawana wybrał poprzedniego dnia dla siebie. Po przybyciu tam ku swemu zdumieniu zobaczyli złoty pałac o tysiącu kolumn wybijanych klejnotami i drogimi kamieniami, otoczony alejkami i jeziorkami pełnymi lotosów. Każda jego część zdradzała niebiański charakter. Wyglądał jak ukazująca się na wieczornym niebie zmieniająca się ustawicznie formacja chmur, zwana budowlą gandharwów. Przed wzrokiem królewskiej pary rozciągały się polany przykryte dywanem zieleniącej się trawy, jak i ogrody pełne różnorodnych drzew i krzewów pokrytych kwiatami należącymi do różnych pór roku, jak i zbiorniki i jeziorka wypełnione zimną lub ciepłą wodą. Wszędzie było pełno ptactwa różnego gatunku i rodzaju. Widzieli również liczne rezydencje wyglądające jak niebiańskie rydwany lub piękne góry, gdzie znajdowały się różne kosztowne przedmioty, jak wspaniałe ławy do siedzenia wybijane drogimi kamieniami, łoża, dywany kufry pełne kosztownych ubrań oraz ogromna ilość jedzenia gotowego do spożycia. Tu i tam grupki rozbawionych apsar i gromady szczęśliwych gandharwów w towarzystwie żon ukazywały się i znikały sprzed ich oczu. Słyszeli również melodyjne śpiewy oraz przyjemne dla ucha głosy nauczycieli nauczających Wed, jak i harmonijne gęganie gęsi pływających po wodzie jeziora.

Kauśika zdumiony tym, co widzi, pomyślał: ‘Czy to, co widzę, jest realne, czy też jest to sen i wytwór mojego umysłu? Czyżbym bez porzucania ciała osiągnął niebiańskie szczęście? Czy to, co widzę, jest świętym krajem Uttara-Kuru, czy też jest to kraj zwany Amarawati należący do Indry? Czym są te wspaniałe widoki ukazujące się przed moimi oczami?’ Gdy tak rozmyślał, wewnątrz złego pałacu dostrzegł leżącego na kosztowym łożu syna Bhrigu, Cjawanę. Mając swą małżonkę u boku zbliżył się do niego z uradowanym sercem. Cjawana jednakże nagle zniknął razem ze swym łożem i za chwilę król zobaczył go nad brzegiem Gangesu siedzącego bez ruchu na macie z trawy kuśa i recytującego mantry. W tym samym momencie oczarowujący króla widok niebiańskiego pałacu i otaczających go ogrodów zniknął i brzeg Gangesu stał się cichy jak zwykle, przykryty trawą kuśa i mrowiskami.

Ta nagła zmiana zdumiała królewską parę. Król Kauśika rzekł do swej małżonki: ‘O najmilsza, wszystkie te niebiańskie widoki, które mieliśmy możliwość oglądać, ukazały się przed naszymi oczami dzięki łasce syna Bhrigu, który swymi umartwieniami zdobył ogromną moc. Zauważ, że wszystko to, co ktoś pielęgnuje w wyobraźni, staje się osiągalne dzięki umartwie­niom. Umartwienia swą mocą przewyższają władzę nad trzema światami. Dzięki nim można zdobyć Wyzwolenie. Na tym świecie tylko ci, którzy urodzili się jako bramini, potrafią dotrzeć do zrozumienia, mowy i działań, które są święte. Zauważ moc, którą riszi Cjawana zdobył swymi umartwieniami, gdy tylko zechce, potrafi nawet stworzyć inne światy. Któż inny poza nim potrafiłby tego wszystkiego dokonać? Suwerenność można z łatwością zdobyć, lecz status bramina nie jest tak łatwo osiągalny. Tylko moc bramina mogła zmusić nas do tego, abyśmy ciągnęli rydwan zaprzężeni do niego, jak zwierzęta!’

Wszystkie te myśli, które zrodziły się w jego umyśle, stały się natychmiast znane Cjawanie. Riszi rzekł do Kauśiki: ‘O królu, zbliż się do mnie!’ Królewska para zbliżyła się do ascety z pochylonymi głowami, oddając mu cześć. Cjawana błogosławiąc króla rzekł: ‘O królu, usiądź tutaj’. Następnie szczerze i bez żadnego podstępu zadowolił króla, mówiąc: ‘O królu, ujarzmiłeś w pełni pięć organów działania i pięć organów poznania (zmysłów) z umysłem jako szóstym. Dzięki temu zdołałeś przebrnąć bez szwanku przez ciężką próbę, którą dla ciebie przygotowałem. Zostałem przez ciebie właściwie uhonorowany i bez względu na to, jak wielką przyniosłem ci niedolę, nigdy nie zaniechałeś oddawa­nia mi czci. Jesteś kryształowo czysty, nie zabrudza cię nawet najmniejszy grzech. Pozwól mi teraz odejść, gdyż pragnę powrócić tam, skąd przyszedłem. Przedtem jednak, proś mnie dar, gdyż jestem z ciebie bardzo zadowolony’.

4. Riszi Cjawana wyjaśnia Kauśice dlaczego poddał go tak ciężkiej próbie

Król Kauśika rzekł: ‘O święta osobo, w twojej obecności jestem jak ktoś, kto stanął wśród płomieni ognia i to, że twój ogień mnie jeszcze nie spalił, jest dla mnie największym darem, jaki od ciebie otrzymałem. Wielkim darem jest dla mnie to, że cię zadowoliłem i uratowałem swój ród przed twoją klątwą. Widzę w tym dowód twej łaski. Zrealizowałam w ten sposób cel mojego życia i dotarłem do samego kresu mojej królewskiej władzy, zdobywając najwyższy owoc moich umartwień. Jednakże, jeżeli jesteś ze mnie faktycznie zadowolony, pomóż mi w rozwianiu wątpliwości, która powstała w moim umyśle’.

Riszi Cjawana rzekł: ‘O królu, powiedz mi, jaka wątpliwość niepokoi twój umysł?’

Król Kauśika rzekł: ‘O święta osobo, wyjaśnij mi, dlaczego zapragnąłeś zamieszkać przez jakiś czas w moim pałacu? Jaki cel chciałeś osiągnąć, zapadając w sen na przygotowanym dla ciebie łożu, gdzie czuwaliśmy przy tobie bez przerwy przez dwadzieścia jeden dni, podczas których spałeś nie zmieniając swej pozycji? Jaki cel chciałeś zrealizować, wychodząc nagle ze swej sypialni bez wypowiedzenia jednego słowa? Dlaczego bez żadnego wyraźnego powodu uczyniłeś się niewidzialny, a potem znowu stałeś się widzialny? I dlaczego ponownie położyłeś się na łożu i spałeś przez kolejne dwadzieścia jeden dni? Dlaczego nagle opuściłeś pokój, kiedy natarliśmy twe ciało olejkami przed kąpielą? Dlaczego spaliłeś jedzenie, które najpierw kazałeś nam przygotować? Jaki był powód zaprzężenia nas do rydwanu i rozdawania ogromnej ilości naszego bogactwa? Jaki w końcu był cel ukazania przed naszymi oczami tej cudownej wizji, którą stworzyłeś mocą swej jogi? W jakim celu pokazałeś nam wszystkie te budynki zrobione ze złota, jak i te liczne łoża wspierające się na kolumnach wybija­nych klejnotami? I dlaczego spowodowałeś, że wszystkie te cuda zniknęły nagle sprzed naszych oczu? Chciałbym poznać przyczynę tego wszystkiego. Swym działaniem wielokrotnie wprawiałeś mnie w zdumienie. Nie potrafię zrozumieć motywu twego działania. Wyjaśnij mi, proszę, prawdziwe znaczenie twych działań’.

Riszi Cjawana rzekł: ‘O królu, pytań nie należy nigdy pozosta­wiać bez odpowiedzi, skoro więc zadałeś mi te pytania, wyjaśnię tobie, co skłoniło mnie do wymienionych przez ciebie działań.

W odległych czasach przy pewnej okazji0 Brahma stwierdził w obecności wszystkich bogów, że w rezultacie ścierania się ze sobą energii bramina i wojownika, w moim rodzie wywodzącym się od wielkiego bramina Bhrigu pojawi się zmieszanie tych energii, i że ta skaza na moim rodzie zastanie spowodowana przez twego wnuka o wielkiej energii i mocy. Dowiedziawszy się o tym, przybyłem do twego pałacu z postanowieniem zniszczenia twego rodu i spalenia na popiół wszystkich twoich potomków. Z tego to powodu powiedziałem tobie, że uczyiniłem pewien ślub i nakazałem, abyś razem z żoną służył mi bez żadnego sprzeciwu. Pragnąc rzucic na ciebie klątwę, szukałem w tobie jakiś uchybień, które mogłoby wywołać mój gniew. jednakże podczas mojego pobytu w twym pałacu nie znalazłem w twoim postępowaniu żadnego zaniedbania, Dzięki temu ciągle jeszcze pozostajesz przy życiu, gdyż w innym przypadku dawno już byś był wśród umarłych. Dlatego też spałem przez dwadzieścia jeden dni z nadzieją, że nie wystarczy ci cierpliwości i obudzisz mnie, zanim obudzę się sam. Ty jednakże czuwając przy mym łożu razem z małżonką posłusznie masowałeś moje stopy, nie budząc mnie. Już wtedy mnie zachwyciłeś. Wyszedłem z swej komnaty bez słowa, licząc na to, że zapytasz mnie o motyw i że wtedy będę miał okazję, aby rzucić na ciebie klątwę, a gdy tego nie uczyniłeś, stałem się mocą mej jogi niewidzialny i ukazałem się następnie na swym łożu, gdzie spałem przez kolejne dwadzieścia jeden dni, licząc na to, że wyczerpany głodem i brakiem snu rozgniewasz się i dasz mi okazję do wypowiedzenia klątwy. Jednakże w twoim sercu nie znalazłem najmniejszego śladu zniecierpliwienia i gnie­wu. Zachwyciłeś mnie tym. Próbując dalej sprowokować twój gniew, kazałem poddawać sobie różnego rodzeniu jedzenie, paląc je na popiół swoją energią. Ty jednakże przyjąłeś to ze spokojem. Nawet wówczas, gdy rozkazałem tobie i twej żonie zaprząc się do rydwanu i wieźć mnie przez całe miasto, uczyniłeś to bez słowa sprzeciwu. Nawet rozdawanie twego bogactwa nie sprowokowało twego gniewu. W końcu będąc z ciebie i twej żony bardzo zadowolony, mocą mojej jogi stworzyłem przed waszymi oczami wizję niebiańskiego lasu. Chciałem was nagrodzić przelotnym spojrzeniem na niebo. Wszystko, co widzieliście, daje przedsmak prawdziwego nieba. Spowodowałem, że mogliście je zobaczyć choć przez krótki moment bez porzucania swej ziemskiej formy. W ten sposób chciałem wam ukazać potęgę umartwień, jak i nagrodę, która czeka na tych, którzy są prawi’.

5. Cjawana nagradza Kauśikę obietnicą narodzin Wiśwamitry, który zdobędzie za życia status bramina

Riszi Cjawana kontynuował: ‘O królu, wiem, jakie pragnienie zrodziło się w twoim sercu na ten wspaniały widok nieba, który przed tobą ukazałem dzięki swej bramińskiej mocy. Lekceważąc władanie całą ziemią i nawet niebem, zapragnąłeś zdobyć status bramina i zasługi płynące z umartwień. Taka była twoja myśl. Status bramina jest bardzo trudny do zdobycia, a gdy jest się braminem, trudno zdobyć status risziego, a będąc riszim trudno zdobyć status ascety. Twoje pragnienie jednakże zrealizuje się. Z ciebie (w następnych pokoleniach) wypłynie klan bramiński nazywany two­im imieniem. Twój wnuk Wiśwamitra zdobędzie za życia status bramina. Dzięki połączeniu energii twego królewskiego rodu z energią Bhrigu twój wnuk będzie ascetą o splendorze ognia. Zaiste, mocą swej ascezy będzie budził lęk we wszystkich trzech światach. Moje usta nie kłamią, będzie więc tak, jak mówię. Wypowiedz teraz swoją prośbę, gdyż już niedługo opuszczę twój pałac, aby udać się z pielgrzymką do świętych brodów’.

Król Kauśika rzekł: ‘O święta osobo, zadowoliłeś mnie w pełni swym darem! Niech stanie się tak, jak mówisz, o taki dar cię proszę. Niech mój wnuk zdobędzie bramińskość! Niech mój ród będzie rodem bramińskim. Opowiedz mi teraz o tym, w jaki sposób i za czyim pośrednictwem bramiński klan wywodzący się od Bhrigu zmiesza się z moim królewskim rodem?

6. Cjawana opowiada o tym, w jaki sposób energie Bhrigu i Kauśiki połączą się w Wiśwamitrze i Paraśuramie

Riszi Cjawana rzekł: ‘O królu, posłuchaj więc o tym, co jest nieuchronne i co się wydarzy. Wojownicy, choć powinni zawsze korzystać z pomocy synów Bhrigu w rytach ofiarnych, nieuchron­nym zrządzeniem losu poróżnią się z braminami i zabiją potomków Bhrigu, nie oszczędzając nawet tych, którzy nie opuścili jeszcze łona matek. Z nasienia Bhrigu narodzi się jednak riszi Aurwa, którego matka uchroni przed rzezią ukrywając go w swym udzie (zob. Mahabharata, ks. I, opow. 7, p. 6). Aurwa o ogromnej energii i splendorze będzie jak słońce lub ogień. Z powodu wyniszczenia całego swego rodu, będzie chował w sercu straszliwy gniew. Choć mógłby swym gniewem spalić całą ziemię razem z jej górami i lasami, stłumi go, wrzucając go do ust klaczy, która plując ogniem będzie się błąkać po oceanie. Jego syn będzie miał na imię Riczika. Mocą przeznaczenia przybędzie do niego cała nauka o broni w swej ucieleśnionej formie z intencją zniszczenia całej kasty wojowników. Riczika poślubi księżniczkę Satjawati z twojego rodu, córkę króla Gadhi i twoją wnuczkę. Riczika na prośbę żony, aby dał jej i jej matce odpowiedniego syna (bramina dla niej i wojownika dla jej matki), da jej dwa posiłki uświęcone mantrami, wskazując, który z nich jest przeznaczony dla niej, a który dla jej matki (zob. Mahabharata, ks. XII, cz. 1, opow. 115, p. 5). Kobiety zamienią się jednak posiłkami i w rezultacie żona króla Gadhi urodzi Wiśwamitrę, twego wnuka, który będzie wojownikiem o mocy bramina. Twoja wnuczka z kolei i żona Ricziki urodzi mu syna bramina o imieniu Dżamadagni, któremu Riczika mocą swej jogi przekaże naukę o broni zdobytą poprzez wewnętrzne światło i który będzie ją nosił w swym umyśle. Spłodzi on syna (wnuka Ricziki) bramina Paraśuramę, który będzie działał jak wojownik i przyniesie zniszczenie kaście wojowników. Z kolei twój wnuk syn króla Gadhi Wiśwamitra będzie dorównywał siłą energii płynącej z ascezy nauczycielowi bogów Brihaspatiemu. Zostanie mu to zagwarantowane przez Riczikę, który przygotowywał dla swej żony i jej matki posiłek uświęcając go mantrami’.

Riszi Cjawana zakończył mówiąc: ‘O królu, wszystko to, o czym mówię, stanie się na mocy rozkazu Brahmy. Inaczej być nie może. W ten sposób w trzecim pokoleniu twój wnuk osiągnie bramińskość. Poprzez małżeństwo Ricziki z córką twego syna Gadhi i zamianę posiłków przez jego żonę i córkę staniesz się krewnym Bhargawów (potomków Bhrigu)’ ”.

Bhiszma zakończył swe opowiadanie mówiąc: ‘O Judhiszthira, król Kauśika słuchając słów Cjawany czuł ogromną radość. Rzekł: ‘O święta osobo, niech tak się stanie!’ A gdy riszi Cjawana raz jeszcze rzekł do niego, by poprosił go o dar, król Kauśika rzekł: ‘O święta osoba, skoro tak nalegasz, spełnij, proszę, moje życzenie. Niech mój ród stanie się rodem bramińskim i niech nigdy nie zejdzie ze ścieżki prawości’. Riszi Cjawana zagwarantował mu spełnienie jego prośby, po czym pożegnał go i wyruszył w drogę do świętych brodów. Wszystko to, o czym mówił, spełniło się. Paraśurama z rodu Bhrigu i Wiśwamitra z rodu Kauśiki narodzili się dokładnie tak, jak to przedstawił”.


7. Słowniczek Mahabharaty